14.09.2024, 04:08 ✶
Oprócz tego, że mugolski bóg był absolutnie zmyślony i nie miał szans na interwencję, cóż... tak naprawdę był dokładnie tak samo bezużyteczny jak wszystkie boginie i bogowie, do których mogli nawoływać czarodzieje. Bogowie mieli chyba to do siebie, że w swoim aroganckim wywyższeniu walczyli o to, by nie interweniować we wszelką krzywdę jaka działa się ludziom. Tu, w Belfaście, wybuchały bomby zabierając poszczególnych członków tej społeczności. Ale dokładnie tak samo było na Polanie Ognisk podczas Beltane. Nikt z góry nie interweniował, a istota w Limbo sama gotowa była błagać o pomoc.
Ludzka fala przelewała się przez ulicę, skutecznie uniemożliwiając mu sprawne poruszanie się. Początkowo był nawet z siebie zadowolony, bo szło mu jako tako, ale szybko musiał zrewidować swoje zdanie, szczególnie kiedy masa uciekających zmusiła go do przylepienia się praktycznie do ściany. Czuł się odrobinę zirytowany, bo gdyby nie fakt że miał do czynienia z mugolami, już dawno wyciągnąłby różdżkę i teleportował się w odpowiednie miejsce, na przykład gdzieś wyżej - gdzie nie było ludzi i można było lepiej przyjrzeć się sytuacji.
Ale zamiast tego musiał przeczekać chociaż chwilę, mogąc jedynie patrzeć się na migające światła w miejscu, gdzie w ogóle chciał się dostać. Z pewną obojętnością spojrzał na gnającego ulicą mugola, którego goniła ichniejsza policja, kiedy wreszcie mógł ruszyć dalej w górę ulicy, tam gdzie stała karetka. Wszystko tutaj wyglądało tak blado, kiedy nie było u kogo dostrzec barwnego halo na jakie składały się aury i niewiele w sumie pogarszały ten stan rozległe zniszczenia, czy wiszący w powietrzu pył i dym. Ale też, oprócz tego że polegał na aurach, Atreus dochodził do wniosku że może ta cała tragedia to faktycznie dzieło tylko i wyłącznie mugoli, bo przecież na niebie wciąż nie malował się Mroczny Znak. A takie zniszczenia? Cóż, śmierciożercy z pewnością chcieliby się pod nimi podpisać gdyby tylko maczali w nich palce.
Ludzka fala przelewała się przez ulicę, skutecznie uniemożliwiając mu sprawne poruszanie się. Początkowo był nawet z siebie zadowolony, bo szło mu jako tako, ale szybko musiał zrewidować swoje zdanie, szczególnie kiedy masa uciekających zmusiła go do przylepienia się praktycznie do ściany. Czuł się odrobinę zirytowany, bo gdyby nie fakt że miał do czynienia z mugolami, już dawno wyciągnąłby różdżkę i teleportował się w odpowiednie miejsce, na przykład gdzieś wyżej - gdzie nie było ludzi i można było lepiej przyjrzeć się sytuacji.
Ale zamiast tego musiał przeczekać chociaż chwilę, mogąc jedynie patrzeć się na migające światła w miejscu, gdzie w ogóle chciał się dostać. Z pewną obojętnością spojrzał na gnającego ulicą mugola, którego goniła ichniejsza policja, kiedy wreszcie mógł ruszyć dalej w górę ulicy, tam gdzie stała karetka. Wszystko tutaj wyglądało tak blado, kiedy nie było u kogo dostrzec barwnego halo na jakie składały się aury i niewiele w sumie pogarszały ten stan rozległe zniszczenia, czy wiszący w powietrzu pył i dym. Ale też, oprócz tego że polegał na aurach, Atreus dochodził do wniosku że może ta cała tragedia to faktycznie dzieło tylko i wyłącznie mugoli, bo przecież na niebie wciąż nie malował się Mroczny Znak. A takie zniszczenia? Cóż, śmierciożercy z pewnością chcieliby się pod nimi podpisać gdyby tylko maczali w nich palce.