Nie skomentowała tego w żaden sposób, ale na jej twarzy pojawił się grymas. Powinna się spodziewać podobnej odpowiedzi, bo przecież się nie znali, o czym wciąż nie przestawał jej przypominać. Znowu czuła ogromną frustrację, wiedziała, że jest bliska granicy, bo nadal nie była osobą, która z łatwością odnajdywała się w podobnych gierkach, wiele ją to kosztowała, wbrew temu, co mogło się wydawać.
- Strasznie niefortunny wybór kolorów, niestety dobro smoków w tym wypadku nie wystarczy do przekonania mnie, dama musi dbać o to, jak się prezentuje. - Skoro już zdarzyło mu się ją porównać do innych, czystokrwistych kobiet zamierzała zachować się jak one. Zresztą nie przywykła do kupowania pierdół, bez względu na to, czy miały wizerunek smoka, czy nie. W jej mieszkaniu nie było miejsca na sentymenty, chyba, że coś naprawdę zrobiło na niej wrażenie.
- Ależ tak, jak najbardziej, kłusownicy to również mordercy, oni i ci drudzy spotkają się razem, w tym samym miejscu, zgniją odpowiadając za swoje czyny. - O ile właściwie będzie przed kim odpowiadać, jej wiara nadal była mocno wątpliwa, ale niezmiernie bawiła ją myśl, że mogą się wszyscy spotkać po śmierci, wtedy wyjdzie, kto był jakim człowiekiem. Ciekawe, jak bardzo się zdziwi. Ona przynajmniej miała świadomość tego, że czyniła zło, a nie wszyscy sobie z tego zdawali sprawę.
- Ci zajmą pewnie miejsce obok samego diabła, nie ma nic gorszego od osób, które atakują niewinne stworzenia. - Dodała z uśmiechem, jakby nadal rozmawiali o pierdołach, nie bała się tego, jak może skończyć, nikt nie zmuszał jej do kłusownictwa, to był tylko i wyłącznie jej wybór i miała świadomość, że mogą się pojawić tego konsekwencje, prędzej, czy później.
- Dobrze, że są jeszcze osoby jak panicz, które dbają o te okazy, chronią przed tymi okrutnymi mężczyznami. - Nie zamierzała się tu z nim teraz spierać o to, że płeć nie miała znaczenia, chociaż to zawsze wzbudzało w niej kontrowersje, bez względu na to, czy rozmawiało się na temat płci kłusowników, którym przecież była i powinno jej raczej zależeć na tym, aby nikt się tego nie domyślił.
- Mam nadzieję, że nie zapomni paniczyk wspomnieć o tym, że moja rodzina wspiera wasz wspaniały cel. - Rzekła jeszcze, nim wepchnęła mu do tej puszki te sto galeonów, po chwilowym zastanowieniu sięgnęła znowu do kieszeni i wyciągnęła jeszcze czterysta, dorzuciła je również do puszki, niech się bawią za pieniądze jej rodziny, którą wszyscy inni mogli gardzić.
- Proszę mi uwierzyć, nic nie dzieje się bez przyczyny, powinien panicz o tym pamiętać. Nawet żmijozęby walijskie mają swoje powody, warto zweryfikować swoich informatorów, bo najwyraźniej chuja się znają. - Ostatnie słowa wyszeptała nachylając się w stronę mężczyzny, tak by nikt poza nim ich nie usłyszał. Wtedy dopiero odwróciła się na pięcie i ruszyła przed siebie, miała ochotę się odwrócić i pokazać mu środkowy palec, ale nie chciała robić niepotrzebnego zamieszania. Szybko wtopiła się w tłum i już jej nie było.