14.09.2024, 21:19 ✶
Nuda. Przebrzydła, odrażająca nuda.
Miała wrażenie, że nie było już dla niej ratunku. Co prawda w Londynie miała rodzinę, ale nie chciała siedzieć w domu. Jej dusza włóczykija nie potrafiła usiedzieć zbyt długo w jednym miejscu, a poza tym tęskniła za domem w Norwegii.
Racząc się niewybrednym trunkiem, wodziła znudzonym spojrzeniem po obecnych, przysłuchując się mniej lub bardziej bełkotliwym wymianom zdań.
Odziana była głównie w czerń. Czarne spodnie, narzutka, buty, a także kapelusz, który grzecznie spoczywał na ladzie, czekając aż na powrót stanie się przydatny. Jedynie luźna koszula swym śnieżnobiałym kolorem kontrastowała z resztą.
Drgnęła, gdy z rozmyśleń wyrwał ją nowy dźwięk, konkretniej głos.
Jej wzrok mimowolnie podążył za źródłem zamieszania, którym okazała się drobna istota.
Z początku myślała, że nieznajoma przyszła do przyjaciół, aczkolwiek jej dalsze zachowanie przeczyło temu, co niewątpliwie zaskoczyło Mulciber.
Z początku blondwłosa lustrowała ją spojrzeniem, nie mając zamiaru ingerować w jej wymianę zdań z samą sobą.
Wyglądała… nieprzeciętnie, w dodatku była głośna i zdawała się w jakiś sposób niewinna. Co prawda nie było to jakieś niebezpieczne miejsce, ale gdy ktoś przesadzi z alkoholem to nie trudno o kłopoty - a ona była ładna i głośna, zwracając na siebie uwagę coraz to większej liczby osób.
Dziewczyna była na wyciągnięcie jej ręki, także blondwłosa odchyliła się nieznacznie, zgarniając nieznajomą ramieniem, tym samym prowadząc ją bliżej siebie
-chodź chodź, Drobiażdżku - mruknęła, kierując ją do stołka po jej prawej.
-masz - wyciągnęła w jej kierunku otwartą papierośnicę, aby ta mogła się poczęstować zawartością. Sama również siegnęła po jednego, raz po raz zerkając na twarz nieznajomej.
-Zawsześ taka żywiołowa? - podjęła, a przez jej usta przebiegł nieco rozbawiony uśmiech.
Miała wrażenie, że nie było już dla niej ratunku. Co prawda w Londynie miała rodzinę, ale nie chciała siedzieć w domu. Jej dusza włóczykija nie potrafiła usiedzieć zbyt długo w jednym miejscu, a poza tym tęskniła za domem w Norwegii.
Racząc się niewybrednym trunkiem, wodziła znudzonym spojrzeniem po obecnych, przysłuchując się mniej lub bardziej bełkotliwym wymianom zdań.
Odziana była głównie w czerń. Czarne spodnie, narzutka, buty, a także kapelusz, który grzecznie spoczywał na ladzie, czekając aż na powrót stanie się przydatny. Jedynie luźna koszula swym śnieżnobiałym kolorem kontrastowała z resztą.
Drgnęła, gdy z rozmyśleń wyrwał ją nowy dźwięk, konkretniej głos.
Jej wzrok mimowolnie podążył za źródłem zamieszania, którym okazała się drobna istota.
Z początku myślała, że nieznajoma przyszła do przyjaciół, aczkolwiek jej dalsze zachowanie przeczyło temu, co niewątpliwie zaskoczyło Mulciber.
Z początku blondwłosa lustrowała ją spojrzeniem, nie mając zamiaru ingerować w jej wymianę zdań z samą sobą.
Wyglądała… nieprzeciętnie, w dodatku była głośna i zdawała się w jakiś sposób niewinna. Co prawda nie było to jakieś niebezpieczne miejsce, ale gdy ktoś przesadzi z alkoholem to nie trudno o kłopoty - a ona była ładna i głośna, zwracając na siebie uwagę coraz to większej liczby osób.
Dziewczyna była na wyciągnięcie jej ręki, także blondwłosa odchyliła się nieznacznie, zgarniając nieznajomą ramieniem, tym samym prowadząc ją bliżej siebie
-chodź chodź, Drobiażdżku - mruknęła, kierując ją do stołka po jej prawej.
-masz - wyciągnęła w jej kierunku otwartą papierośnicę, aby ta mogła się poczęstować zawartością. Sama również siegnęła po jednego, raz po raz zerkając na twarz nieznajomej.
-Zawsześ taka żywiołowa? - podjęła, a przez jej usta przebiegł nieco rozbawiony uśmiech.