Poczuła opór, kiedy próbowała ruszyć kroplówkę. Skutecznie odsunięto od niej ten pomysł, nie oponowała. Wiedziała, że jest na straconej pozycji. Ból jej o tym przypominał. Nie zamierzała utrudniać pracy uzdrowicielowi. Zdawała sobie sprawę z tego, że pewnie dzięki niemu jeszcze żyje. Trochę ją ta świadomość przytłaczała, dlaczego to musiał być właśnie Greengrass? Nie miała pojęcia, los najwyraźniej nadal sobie z niej żartował.
- Nawet się nie waż. - Wysyczała cicho przez zęby, nie mogła powstrzymać się od odpyskowania, ale wykonała jego polecenie. Nie próbowała więcej dotykać tego, co miała podpięte do ręki, chociaż bardzo chciała wyjść z łóżka, musiała sprawdzić, czy może chodzić.
Nie miała pojęcia jakim cudem jeszcze żyła. Ojciec musiał zainteresować się jej nieobecnością, nie było innej możliwości. Nie zakładała nawet, że mógłby być to ktoś inny, Gerard wiedział, gdzie ją znaleźć. Wolała póki co nie myśleć na temat spotkania z rodzicami, czuła, że może się ono zakończyć bardzo nieprzyjemnie. Okazywali swoją troskę w dosyć specyficzny sposób, jakoś to przeżyje.
Po raz kolejny próbowała się podnieść do pozycji siedzącej, znowu jednak próba zakończyła się fiaskiem. Była słaba, cholernie słaba, zrezygnowana opadła więc znowu na poduszkę. Nie zamierzała walczyć, nie dzisiaj. Nie była w stanie, dosyć szybko, jak na siebie się poddała.
- Myślałam, że już po torturach, wszystko mnie boli. - Gdyby ktoś zapytał ją, w którym miejscu czuje ból nie potrafiłaby odpowiedzieć, miała wrażenie, że promienieje po całym jej ciele, nigdy jeszcze nie przytrafił się jej podobny wypadek, to był pierwszy raz kiedy odniosła taką sromotną klęskę podczas polowania.
- Whisky? - Skoro nie woda, to może jej drugi ulubiony trunek. Nie spodziewała się twierdzącej odpowiedzi, ale warto było spróbować. Tak jak się spodziewała nie podał jej alkoholu, piła małymi łykami, bała się bowiem, że się zachłyśnie i umrze w tym łóżku. Zdecydowanie nie chciała znowu umierać.
- Jak sobie pan uzdrowiciel życzy, będę grzeczna. - Miała świadomość, że nie ma specjalnie innego wyboru. Musiała się dostosować do sytuacji, w której się znalazła. Brakowało w niej dzisiaj tej chęci do konfrontacji, nie czuła się na siłach, żeby pokazywać swoje niezadowolenie. - Długo spałam? - Warto było się tego dowiedzieć, szczególnie, że gdy zerkała za okno wydawało jej się, że jest poranek, a ostatnie co pamiętała to popołudnie. Musiała przespać całą noc, a może więcej? Nie była w stanie tego sama określić. - Moi rodzice cię wezwali? - Było wiele pytań, które chciała zadać, ale nie wiedziała od czego zacząć. - Jak bardzo źle jest, będę mogła polować? - Dopiero przy tym pytaniu spojrzała na Ambroise'a, w jej oczach mógł zobaczyć strach, odpowiedzi na to pytanie bała się najbardziej.