21.10.2022, 17:37 ✶
Tego dnia Erik wyjątkowo często kursował pomiędzy swoim biurkiem a toaletą przeznaczoną dla personelu. Przebywając wśród innych pracowników, niemalże się dusił i robiło mu się słabo, więc wychodził co jakiś czas, aby ochlapać twarz wodą i wziąć parę głębszych oddechów. Nie był to może najlepszy sposób na walkę ze zmęczeniem, ale pole manewru miał znacznie ograniczone.
Nie wiedział, czy była to wina tego, że ostatniej nocy ledwo spędził dwie godziny w krainie Morfeusza, czy też po prostu skutki ostatniej pełni dopadły go z parodniowym opóźnieniem. Czyżby te kilka dni operował na zastrzyku adrenaliny wywołanej przemianą, a teraz za to płacił? Eh, a już był taki zadowolony, że wszystko poszło bez większych problemów.
Kiedy skończę już zmianę, zafunduje sobie bardzo długą drzemkę, pomyślał, przemierzając korytarz Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, aby wrócić do biur brygadzistów. A co, należało mu się trochę od życia, zwłaszcza że najpierw zamierzał wypełnić niezbędne minimum odnośnie do swoich obowiązków służbowych.
Nagle ni stąd, ni zowąd w jego polu widzenia pojawiła się jasnowłosa kobieta. Zamrugał zdziwiony i przystanął, chcąc w ten sposób uniknąć zderzenia. W pierwszym odruchu chciał ją wyminąć, sądząc, że przez przypadek wpakowała mu się pod nogi, jednak szybko okazało się, że czarownica miała do niego jakąś sprawę.
— Emm... — mruknął pod nosem, drapiąc się za uchem. — Nie, nie ma problemu. W czym mogę pomóc?
Zerknął kątem oka na dokumenty, chcąc się zorientować, o co chodzi. Słowa Ashling brzmiały nadzwyczaj poważnie, więc nic dziwnego, że się zainteresował, co też było takiego pilnego. Jeśli ktoś przy wysyłce dokumentów pomylił biura, to należało naprawić ten błąd, żeby ewentualne spisane zeznania dotyczące jednej z prowadzonych zmian się nie zapodziały.
— Zapraszam do mojego biurka. Życzy sobie pani kawy lub herbaty, panno...? — Spojrzał na nią pytającą, wznawiając trasę w kierunku swojego miejsca pracy.
Gdy już byli na miejscu i komfortowo się rozsiedli, Erik w razie potrzeby poprosił jednego z młodszych brygadzistów o przygotowanie czegoś ciepłego do picia dla ich niespodziewanego gościa. Każdego należało odpowiednio przyjąć nawet jeśli wpadł tylko na chwilę.
Nie wiedział, czy była to wina tego, że ostatniej nocy ledwo spędził dwie godziny w krainie Morfeusza, czy też po prostu skutki ostatniej pełni dopadły go z parodniowym opóźnieniem. Czyżby te kilka dni operował na zastrzyku adrenaliny wywołanej przemianą, a teraz za to płacił? Eh, a już był taki zadowolony, że wszystko poszło bez większych problemów.
Kiedy skończę już zmianę, zafunduje sobie bardzo długą drzemkę, pomyślał, przemierzając korytarz Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, aby wrócić do biur brygadzistów. A co, należało mu się trochę od życia, zwłaszcza że najpierw zamierzał wypełnić niezbędne minimum odnośnie do swoich obowiązków służbowych.
Nagle ni stąd, ni zowąd w jego polu widzenia pojawiła się jasnowłosa kobieta. Zamrugał zdziwiony i przystanął, chcąc w ten sposób uniknąć zderzenia. W pierwszym odruchu chciał ją wyminąć, sądząc, że przez przypadek wpakowała mu się pod nogi, jednak szybko okazało się, że czarownica miała do niego jakąś sprawę.
— Emm... — mruknął pod nosem, drapiąc się za uchem. — Nie, nie ma problemu. W czym mogę pomóc?
Zerknął kątem oka na dokumenty, chcąc się zorientować, o co chodzi. Słowa Ashling brzmiały nadzwyczaj poważnie, więc nic dziwnego, że się zainteresował, co też było takiego pilnego. Jeśli ktoś przy wysyłce dokumentów pomylił biura, to należało naprawić ten błąd, żeby ewentualne spisane zeznania dotyczące jednej z prowadzonych zmian się nie zapodziały.
— Zapraszam do mojego biurka. Życzy sobie pani kawy lub herbaty, panno...? — Spojrzał na nią pytającą, wznawiając trasę w kierunku swojego miejsca pracy.
Gdy już byli na miejscu i komfortowo się rozsiedli, Erik w razie potrzeby poprosił jednego z młodszych brygadzistów o przygotowanie czegoś ciepłego do picia dla ich niespodziewanego gościa. Każdego należało odpowiednio przyjąć nawet jeśli wpadł tylko na chwilę.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞