15.09.2024, 04:27 ✶
Przyjął dłoń Fiery, żeby pomogła mu wstać, sam czuł nadal ból w plecach, chyba sobie cóż nadwyrężył, ale teraz nie do końca zdawała sobie z tego sprawę. Ważniejszym był oto co zobaczył podczas testowania ich klątwy. Nie były to rzeczy przyjemne, albo takie krętych by się spodziewał. Jednak w tej całej czerni kryło się ziarenko światłości. To nie było tak, że teraz musiał im przekazać, że na zawsze pozostaną w formie lwów i już nic ich nigdy nie odmieni. Jednak kwestia było niezwykle złożona, z obecną wiedzą jaką posiadał nie był w stanie im pomóc, nałożona na nich klątwa była niezwykle złożona i brakowało mu najważniejszego, jej inkantacji.
To co ich pokrywało było spowite tak czarna magią, że jedne zły ruch, jeden źle wykonany symbol podczas rytuału i zamiast przemienić ich w ludzie albo ich zabije, albo całkowicie zatracą swoje człowieczeństwo.
- Będę żył, chwilę poboli i przestanie - powiedział próbując się nieco rozruszać ,ale tylko zabolało go bardziej i z sykiem złapał za ramię Fiery, aby nie wylądować na ziemi. - Dobra może nieco dłużej niż chwilę - doprawdy, że też musiał upaść tak niefortunnie. Puścił też kobietę, aby nie opierać się na niej musiał teraz im przekazać wszystko to co się dowiedział. Odchrząknął zbierając myśli.
- Myślę, że jesteśmy nawet bliżej niż dalej uwolnienia twoich braci od tej paskudnej klątwy - zwrócił się do nich w końcu, kiedy już zebrał wszystkie myśli i przeanalizował to co się stało. - Klątwa jest wyjątkowo paskudna, dlatego bez odpowiedniego jej zbadania istnieje wiele czynników, które mogą pójść nie tak, obecnie jest jeden procent na to, że zdołamy uratować twoich braci - wskazał na lwy i przerwał na chwilę. - Pozostałe dziewięćdziesiąty osiem procent jest po równo rozdzielone między to, że zginą podczas procesu lub zatracą swoje człowieczeństwo i zostaną całkowicie zwierzętami - zawiesił na moment głos, aby dodać nieco weselej. - Ale teraz wiem już nieco więcej, będę mógł zacząć badania nad klątwą, aby odwrócić los. Muszę tylko ostrzec - dodał poważniejąc momentalnie, musiał ich uświadomić od razu o tym, że cudów nie będzie. - Nigdy nie będziemy mieć stuprocentowej pewności, że wszystko pójdzie z planem, zawsze zostanie jakiś niewielki odsetek na to, że zdejmowanie klątwy nie pójdzie po naszej myśli - miał nadzieję ,że zrozumieją go dobrze. Dlatego popatrzył na Leo i Theo nim odwrócił wzrok na Fiery. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek uda mu się opracować odpowiedni rytuał, to wiedział, że droga do niego będzie żmudna i bolesna - dosłownie bolesna. - Właśnie, badania nad klątwą mogą wymagać podawania wam eliksirów lub rzucania na was zaklęć, które nie będą przyjemne - ostrzegł jeszcze i tym samym skończył przekazywać informację, zerknął z niepokojem na Fiery, światełko w tunelu się tliło, tylko wyglądało bardziej jak iskierka.
To co ich pokrywało było spowite tak czarna magią, że jedne zły ruch, jeden źle wykonany symbol podczas rytuału i zamiast przemienić ich w ludzie albo ich zabije, albo całkowicie zatracą swoje człowieczeństwo.
- Będę żył, chwilę poboli i przestanie - powiedział próbując się nieco rozruszać ,ale tylko zabolało go bardziej i z sykiem złapał za ramię Fiery, aby nie wylądować na ziemi. - Dobra może nieco dłużej niż chwilę - doprawdy, że też musiał upaść tak niefortunnie. Puścił też kobietę, aby nie opierać się na niej musiał teraz im przekazać wszystko to co się dowiedział. Odchrząknął zbierając myśli.
- Myślę, że jesteśmy nawet bliżej niż dalej uwolnienia twoich braci od tej paskudnej klątwy - zwrócił się do nich w końcu, kiedy już zebrał wszystkie myśli i przeanalizował to co się stało. - Klątwa jest wyjątkowo paskudna, dlatego bez odpowiedniego jej zbadania istnieje wiele czynników, które mogą pójść nie tak, obecnie jest jeden procent na to, że zdołamy uratować twoich braci - wskazał na lwy i przerwał na chwilę. - Pozostałe dziewięćdziesiąty osiem procent jest po równo rozdzielone między to, że zginą podczas procesu lub zatracą swoje człowieczeństwo i zostaną całkowicie zwierzętami - zawiesił na moment głos, aby dodać nieco weselej. - Ale teraz wiem już nieco więcej, będę mógł zacząć badania nad klątwą, aby odwrócić los. Muszę tylko ostrzec - dodał poważniejąc momentalnie, musiał ich uświadomić od razu o tym, że cudów nie będzie. - Nigdy nie będziemy mieć stuprocentowej pewności, że wszystko pójdzie z planem, zawsze zostanie jakiś niewielki odsetek na to, że zdejmowanie klątwy nie pójdzie po naszej myśli - miał nadzieję ,że zrozumieją go dobrze. Dlatego popatrzył na Leo i Theo nim odwrócił wzrok na Fiery. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek uda mu się opracować odpowiedni rytuał, to wiedział, że droga do niego będzie żmudna i bolesna - dosłownie bolesna. - Właśnie, badania nad klątwą mogą wymagać podawania wam eliksirów lub rzucania na was zaklęć, które nie będą przyjemne - ostrzegł jeszcze i tym samym skończył przekazywać informację, zerknął z niepokojem na Fiery, światełko w tunelu się tliło, tylko wyglądało bardziej jak iskierka.