15.09.2024, 13:56 ✶
-No mogliby, mogliby.. jeśli Leosiowi nie zależałoby, aby było inaczej - zagaiła melodyjnie, przesadnie niewinnym tonem. Oczywiście, że jeśli jego domniemana narzeczona byłaby w stanie się z nim skontaktować to po pierwszej wizycie przestałaby ich nachodzić, a skoro nie przestała to jasnym było, że nie mogła się z nim skontaktować. Proste. Może i przestała nachodzić konkretnie ich dom, ale nie wyglądała na taką, która odpuści poszukiwania.
Uniosła brew w niejakim zdziwieniu na kolejne słowa Richarda. .
-Niee, oj nie, tatusiu - uśmiechnęła się głupio, racząc się słodkim smakiem herbaty. Była to tylko kwestia czasu, nim ojciec zrozumie, że nagłe zapędy Leonarda nijako się miały do jego potrzeby przebywania blisko rodziny. Jeśli nawet dziewczyna nie odnajdzie Leonarda, to znajdzie Charliego, albo biorąc do ręki ten czarniejszy scenariusz - Richarda, a ten się dowie o jej istnieniu, o ile już nie wiedział. Ale gdyby wiedział nie miałby powodu robić z tego tajemnicy.
-Powinniśmy poczekać - stwierdziła - Myślę, że prędzej czy później się dowiemy…
Nie miała pewności, że to jego psychofanka była powodem wyprowadzki, a jeśli była to naprawdę musiała być nieźle pojebana, skoro chłop przed nią uciekł do Londynu.
Ale jeśli to ona była sprawczynią całego zamieszania, to Leonard powinien sam się przyznać do tego ojcu, mieć na to przynajmniej szanse. Może i się nie lubili, ale wciąż byli rodziną i nie chciała mu robić świństw, nie chciała donosić.
-A jak tam ma się Charlie? - zapytała już z większym entuzjazmem - znalazł wybrankę życia czy zupełnie zatracił się w pracy? - uśmiechnęła się głupio - i Leo oczywiście, w końcu z naszej trójki jest najstarszy…
Uniosła brew w niejakim zdziwieniu na kolejne słowa Richarda. .
-Niee, oj nie, tatusiu - uśmiechnęła się głupio, racząc się słodkim smakiem herbaty. Była to tylko kwestia czasu, nim ojciec zrozumie, że nagłe zapędy Leonarda nijako się miały do jego potrzeby przebywania blisko rodziny. Jeśli nawet dziewczyna nie odnajdzie Leonarda, to znajdzie Charliego, albo biorąc do ręki ten czarniejszy scenariusz - Richarda, a ten się dowie o jej istnieniu, o ile już nie wiedział. Ale gdyby wiedział nie miałby powodu robić z tego tajemnicy.
-Powinniśmy poczekać - stwierdziła - Myślę, że prędzej czy później się dowiemy…
Nie miała pewności, że to jego psychofanka była powodem wyprowadzki, a jeśli była to naprawdę musiała być nieźle pojebana, skoro chłop przed nią uciekł do Londynu.
Ale jeśli to ona była sprawczynią całego zamieszania, to Leonard powinien sam się przyznać do tego ojcu, mieć na to przynajmniej szanse. Może i się nie lubili, ale wciąż byli rodziną i nie chciała mu robić świństw, nie chciała donosić.
-A jak tam ma się Charlie? - zapytała już z większym entuzjazmem - znalazł wybrankę życia czy zupełnie zatracił się w pracy? - uśmiechnęła się głupio - i Leo oczywiście, w końcu z naszej trójki jest najstarszy…