• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott

[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
16.01.2023, 02:38  ✶  

Oh, o ile prościej by było, gdyby chodziło po prostu o jakąś randkę z polecenia kogoś z rodziny lub jakiegoś dawnego zobowiązania, o którym zdążył już dawno zapomnieć. W takim wypadku sumienie Longbottoma byłoby zdecydowanie czystsze, gdyby uprzejmie odmówił lub zgodził się jedynie na koleżeńskie wyjście do pubu, stawiając w danej znajomości wyraźną barierę. Niestety, ta sprawa nie była taka prosta.

Miał wrażenie, że przez to, iż Castiel przyszedł akurat do niego, poniekąd podzielił się z nim ciężarem, który do tej pory dźwigał samotnie. Odpowiedzialność za posiadaną wiedzę była chwilami okropna. Bo jak Erik mógł teraz tak po prostu puścić w niepamięć to, że być może stali u progu ogromnych zmian dla społeczności wilkołaków, a tym samym i jego samego? Za każdym razem, gdy sądził, że powinien się po prostu wycofać, do jego głowy wdzierały się wątpliwości: co jeśli tylko on jest w stanie to przejść i wyjść z tego zwycięsko?

Przemawiało przez niego własne ego, jak i hodowana przez lata nauki w Gryffindorze, chęć udowodnienia innym oraz samemu sobie, że jest w stanie pokonać kolejne przeszkody, jakie rzucało mu pod nogi życie. Tylko w tym przypadku to nie była przeszkoda, która stała mu na drodze, a wyzwanie w formie rozstaju na ścieżce, jaką podążał od dłuższego czasu. Z wewnętrznych objawień, jakich zdawał się akurat doświadczać, wyrwały go pierwsze słowa Elliotta, który ten w końcu postanowił z siebie wykrztusić.

— Słucham? — Uniósł jedną brew w górę, nie wiedząc, czy dobrze zrozumiał. Co takiego było w tym wspaniałego? Przecież to się wiązało z niebezpieczeństwem, potencjalnymi problemami, nieprzewidzianymi konsekwencjami i setkami o ile nie tysiącami możliwych wariacji, które mogły stać się faktem za sprawą najmniejszego błędu! Czemu w jego oczach uchodziło to za... Oh. OH. Mówił o samych badaniach. Teoretycznych. Zaczerwienił się. Zdecydowanie zbyt szybko wyciągnął wnioski. — Tak... Tak, to by poprawiło jakość życia. Teoretycznie. Gdyby zadziałało, przeszło testy i weszło do oficjalnej dystrybucji jako ogólnodostępny specyfik. A i tak minął pewnie całe lata, zanim ten efekt zostanie osiągnięty. Zakładam, że oficjalne testy mogą potrwać dosyć długo z uwagi na dosyć ambiwalentne podejście wilkołaków. Zejście z eliksiru tojadowego to nie byle co. Zwłaszcza w przypadku ludzi gorzej... gorzej usytuowanych.

To był kolejny argument, który przemawiał za tym, że powinien na poważnie rozważyć ofertę. W gruncie rzeczy był idealnym kandydatem. Miał spore zaplecze finansowe, zasobów mu nie brakowało, kontaktów również, a poza tym był w sile wieku i nie mógł narzekać na zdrowie. Gdyby padło na kogoś innego, ciężko określić, czy byłby to ktoś zbliżony do tego profilu. Nie mówiąc już o tym, że wciągnięcie do grona kandydatów kolejnych osób wiązało się z tym, że mogło to przyciągnąć uwagę niepożądanych osób.

— Czemu mało delikatnie? — spytał z autentycznym zdziwieniem. Nie rozumiał, czemu taka uwaga mogła się wydać jego towarzyszowi obraźliwa. — Pierwsze co zrobiłem, to poprosiłem o pełną dokumentację dotychczasowych badań i wyjaśnienie mi dokładnie czego udało się dowiedzieć. Gdybym miał pewność, że podpisanie dokumentu pod nazwą „nie wyrządzisz nikomu krzywdy” zapewniłoby innym bezpieczeństwo, to bym to zrobił od razu. Umowa to dobre zabezpieczenie.

Brenna będzie dumna, gdy się o tym wszystkim dowie, pomyślał. Nietrudno było mu sobie wyobrazić, że siostra również zażąda wszelkiej dostępnej dokumentacji włącznie z obszerną bibliografią, aby móc zapoznać się na własną rękę ze wszelkimi dostępnymi informacjami. Nawet jeśli specjalizowała się bardziej w magii bitewnej niż tej zahaczającej o arkana klątwołamania. Poza tym byli tak przyzwyczajeni do dbania o porządek w dokumentach rodowych, że posiadanie podobnego, mówiąc kolokwialnie, świstka byłoby im na rękę. A już przede wszystkim, gdyby wilkołak postanowił objawić podczas badania hamowaną przez lata spożywania eliksiru tojadowego agresję.

— To prawda — przyznał, biorąc głęboki wdech. — Raczej bym sobie prędko nie wybaczył zrobienia krzywdy komuś z tego zespołu badawczego. W sumie z uwagi na bezpieczeństwo innych wybadałem, czy ten test odbędzie się z dala od ludzkich siedzib i... Taki jest plan. To mnie nieco uspokaja.

Kiedy palce Elliotta splotły się z jego własnymi, przesunął niepewnym spojrzeniem po twarzy swego towarzysza. Podczas rozmowy skupiał w dużej mierze na ustach i policzkach blondyna, obawiając się podnieść wzrok nieco wyżej i zmierzyć się w oko, w oko z tym, co czaiło się za lodowato niebieskimi tęczówkami. Teraz nie miał już wyboru. To... Nie było to, czego oczekiwał.

Bał się, że ujrzy tam brak zrozumienia lub współczucie, którego raczej by nie zdzierżył. Przywykł do pomagania innym i stawiania wszystkich oprócz siebie na pierwszym miejscu do tego stopnia, że chyba z miejsca pożałowałby tego, że w ogóle zaczął ten temat. Nie szukał pocieszenia. Nie chciał zrzucać na kogoś dodatkowej odpowiedzialności, tak jak uczynił to nieświadomie Castiel w jego przypadku. Nie oczekiwał też, że ktoś podejmie tę decyzję za niego.

Zamiast tego miał wrażenie, że odbiera od Elliotta troskę, jednak nietypową. Nieco powściągliwą, ale przy tym szczerą, jakby sam nie wiedział, jak się powinien zachować w takiej sytuacji. Czy naprawdę ich doświadczenie z ludźmi różniło się tak drastycznie? Możliwe, że ich znajomość, która po kilkuletniej pauzie, wróciła ze zdwojoną siłą, dawała pierwsze efekty. Wpływali na siebie nawzajem, czerpali z własnych doświadczeń, a to, co teraz widział przed sobą Erik, było wręcz... ujmujące.

— To nie tylko słowa. To też obecność i komfort towarzystwa — powiedział cicho, nachylając się minimalnie w jego stronę. — Doceniam to. Na bardzo wielu frontach i postaram się zbytnio nie nadwyrężać Twojej... Elliott?

Zmarszczył brwi i pokręcił głową, obracając w ruinę resztki kameralnego nastroju, jaki zdołali ukształtować podczas tej dosyć prywatnej rozmowy. Erik rozejrzał się na boki, szukając tego, co wzbudziło w Malfoyu tak intensywną reakcję. Wtedy rozległo się chrumkanie. Cóż, świnie, jak i owce, kurczaki czy konie były dosyć powszechnym widokiem na wsi, więc nie dziwiła go zbytnio ich obecność, jednak najwyraźniej akurat w tej kwestii był osamotniony.

— Emm... Okej? Skoro tego sobie życzysz — odparł, przystając na tę jakże dramatyczną pozycję. Ścisnął dłoń mężczyzny w ramach pokrzepienia i zgodnie z umową przeprowadził go przez tę część farmy. — Rozumiem, że zbytnio nie przepadasz za tymi konkretnymi zwierzętami?

Wolał podtrzymać rozmowę, co by Malfoy nie zaczął się rozglądać na prawo i lewo. Sądząc po jego reakcji, skutki nagłego dostrzeżenia jednego z tych stworzeń mogły być opłakane. Erik miał jednak wystarczająco oleju w głowie, aby nie podkreślać słowa świnia. Wolał, aby nie zostało to zrozumiane jako podpuszczanie drugiego mężczyzny.

— Cóż, jesteśmy. Tak myślę — stwierdził po paru minutach, gdy dotarli pod las. — Raczej ich nie zobaczysz i nie usłyszysz. To była dosyć... intensywna reakcja. Jeśli wolisz się przenieść gdzie indziej, to nie ma problemu. Możemy wrócić do miasta... czy coś.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (6886), Erik Longbottom (6471)




Wiadomości w tym wątku
[09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 21.12.2022, 22:48
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 26.12.2022, 10:43
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 27.12.2022, 23:27
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 04.01.2023, 03:24
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 06.01.2023, 00:46
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 11.01.2023, 01:52
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 13.01.2023, 21:03
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 15.01.2023, 04:49
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 16.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 18.01.2023, 05:02
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 19.01.2023, 00:40
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Elliott Malfoy - 24.01.2023, 02:38
RE: [09/04/1972] Farma, Wielka Brytania || Erik & Elliott - przez Erik Longbottom - 26.01.2023, 17:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa