-Za późno - mruknął bardziej do siebie, niż jako odpowiedź na "radę" mamy.
Dora i Electra, z którymi wciąż utrzymywał kontakt, były przecież Gryfonkami.
-Mogę cię z czystym sercem zapewnić, że wujek Jonathan nie wciągnął mnie w nic, co mogłoby komuś z nas zaszkodzić. Po prostu jestem ciekawy, bo nic nie mówiłaś.
Gabinet Luster nie był atrakcją, która znajdowała się na pierwszym miejscu na liście atrakcji, które chciał odwiedzić w Wesołym Miasteczku, ale znajdowało się na tyle wysoko, by go zadowolić. Uśmiechnął się na widok ganiających się dzieci, na swoich mugolskich rówieśników nie zwrócił większej uwagi. Ostrzegł jedną starszą kobietę, by uważała, gdy cofając się od lustra, powiększającego głowę, omal nie wpadła na drugie lustro. Trochę zaskoczony, odwrócił się do matki.
Kogoś znajomego? Czasami plątała mu się ta myśl w głowie, owszem. Może powinien zaprosić Electrę, jej może spodobałyby się takie atrakcje, nawet jeśli nikt nie tchnął w nie magii.
Nawet w otoczeniu mugoli, za bardzo bałby się, że ktoś mógłby rozpoznać Dorę, gdyby zaproponował jej wspólny wypad. Jedno ich spotkanie skończyło się za bliskim spotkaniem z wampirem, a drugie pogonią za złodziejem. Niby nie były to bardzo niebezpieczne sytuacje, ale za bardzo martwiłby się, że i tym razem coś by się stało.
-"Kogoś znajomego" - powtórzył, odwracając wzrok. -Może... Znaczy... - dłuższa pauza. -Nie chciałaś tu przychodzić?
Wspomniała o znajomych dlatego, że faktycznie martwiła się o jego życie towarzyskie, które nie było tak kolorowe, jak jej i Rity, czy może wspomniała o znajomych, których mógł tu zabrać zamiast jej?
-Jeśli chcesz, możemy wrócić.
Powinien był wcześniej zapytać, czy Charlotte na pewno nie miała nic przeciwko tej wspólnej wycieczce. A może zgodziła się tylko po to, żeby się nie dąsał? Nie dąsałby się, przecież o tym wiedziała.
Czekając na odpowiedź, odwrócił się w stronę, z której, jak mu się wydawało, przyszli. Najwidoczniej nie obejrzał się na tyle uważnie, by dostrzec, że przed nim było kolejne lustro, i kiedy postawił już krok, uderzył twarzą w gładką taflę.