15.09.2024, 20:28 ✶
Charlie spostrzegł, że Electra nie zareagowała dość dobrze na jego słowa. A może wręcz przeciwnie - to była reakcja, której powinien spodziewać się po każdym, kto miał pojęcie o biznesie?
- Mam wrażenie, że to zdjęcie tylko podbiło sławę tego wywiadu. Chyba nie powinienem aż tak narzekać?- Charlie wolał nie ukrywać, że wie o tym, jakim zainteresowaniem cieszyło się to zdjęcie. Dostawał przecież nawet listy, które poruszały tę kwestię. Dopił wodę ze szklaneczki. - Nie będziesz miała nic przeciwko, Electro, jeśli zdejmę marynarkę? Jest tu chłodniej niż na zewnątrz, ale wciąż... gorąco.
Jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko, to pozbył się wierzchniego odzienia, odkrywając białą koszulę pod nim. Starał się być elegancki, tym bardziej w pracy, gdzie widzieć go mogli nie tylko pacjenci pani doktor, ale też klienci pana Vakela. Zdejmowanie marynarki przy Prewettównie mogło być odebrane jako zbytnie spoufalanie się, bo przecież sama koszula, do tego taka garniturowa, rzadko występowała jako samodzielny strój.
- Nie przeszkadza mi, jeśli pani doktor będzie wymagająca. - Zaparł się, gdy Electra nie powiedziała mu wprost o dziwactwach Dolohovów. - Szczerze mówiąc, tego oczekuję. Chcę nauczyć się jak najwięcej i wspomóc ją jak tylko mogę. To moja praca. - Podkreślił.
Wychowany w pogardzie dla mugoli i mugolaków Charlie nie zmienił tak łatwo zdania po przeprowadzce. Nie wyczuł zmiany nastroju, a nawet dalej uśmiechał się miło. Wszystko było w porządku.
- Byliśmy przygotowani na zmiany! Ja, mój brat i moja siostra. Ale w Norwegii takie świeczki nie byłyby chyba aż takim problemem. - Wzruszył lekko ramionami. - Nie mam jeszcze rozpisanego planu, a być może powinienem? Myślałem o efektach zapachowych, rzecz jasna, wizualnych, takich jak te obłoczki, iskierki, i oczywiście same świeczki będą musiały mieć interesujące kształty i zdobienia. Kobiece genitalia... cóż, tak, powinienem również je robić. - Zgodził się, ale sam temat zawstydził go odrobinę. Aż poczerwieniały mu uszy! - Electro! Odynie, przepraszam cię, nie zapytałem. Masz ochotę coś zjeść? Może coś jeszcze do picia? Wybacz mi ten nietakt. Zestresowałem się samą tą rozmową... i spóźnieniem. Przysięgam, że normalnie tak nie zawodzę!
Ale czy na pewno? Czy przez ostatnie dni nie zawiódł całego czarodziejskiego świata, włączając w to rodzinę?
- Mam wrażenie, że to zdjęcie tylko podbiło sławę tego wywiadu. Chyba nie powinienem aż tak narzekać?- Charlie wolał nie ukrywać, że wie o tym, jakim zainteresowaniem cieszyło się to zdjęcie. Dostawał przecież nawet listy, które poruszały tę kwestię. Dopił wodę ze szklaneczki. - Nie będziesz miała nic przeciwko, Electro, jeśli zdejmę marynarkę? Jest tu chłodniej niż na zewnątrz, ale wciąż... gorąco.
Jeśli dziewczyna nie miała nic przeciwko, to pozbył się wierzchniego odzienia, odkrywając białą koszulę pod nim. Starał się być elegancki, tym bardziej w pracy, gdzie widzieć go mogli nie tylko pacjenci pani doktor, ale też klienci pana Vakela. Zdejmowanie marynarki przy Prewettównie mogło być odebrane jako zbytnie spoufalanie się, bo przecież sama koszula, do tego taka garniturowa, rzadko występowała jako samodzielny strój.
- Nie przeszkadza mi, jeśli pani doktor będzie wymagająca. - Zaparł się, gdy Electra nie powiedziała mu wprost o dziwactwach Dolohovów. - Szczerze mówiąc, tego oczekuję. Chcę nauczyć się jak najwięcej i wspomóc ją jak tylko mogę. To moja praca. - Podkreślił.
Wychowany w pogardzie dla mugoli i mugolaków Charlie nie zmienił tak łatwo zdania po przeprowadzce. Nie wyczuł zmiany nastroju, a nawet dalej uśmiechał się miło. Wszystko było w porządku.
- Byliśmy przygotowani na zmiany! Ja, mój brat i moja siostra. Ale w Norwegii takie świeczki nie byłyby chyba aż takim problemem. - Wzruszył lekko ramionami. - Nie mam jeszcze rozpisanego planu, a być może powinienem? Myślałem o efektach zapachowych, rzecz jasna, wizualnych, takich jak te obłoczki, iskierki, i oczywiście same świeczki będą musiały mieć interesujące kształty i zdobienia. Kobiece genitalia... cóż, tak, powinienem również je robić. - Zgodził się, ale sam temat zawstydził go odrobinę. Aż poczerwieniały mu uszy! - Electro! Odynie, przepraszam cię, nie zapytałem. Masz ochotę coś zjeść? Może coś jeszcze do picia? Wybacz mi ten nietakt. Zestresowałem się samą tą rozmową... i spóźnieniem. Przysięgam, że normalnie tak nie zawodzę!
Ale czy na pewno? Czy przez ostatnie dni nie zawiódł całego czarodziejskiego świata, włączając w to rodzinę?