15.09.2024, 22:02 ✶
Komplementy sypnęły się ostro i chociaż teraz nabierał podejrzeń, bo wiedział o co chodzi Enzo, to jednak czy mógł być na niego zły? Żałował tylko, że to wszystko potwierdza oskarżenia jego ojca i kruszy ukryte nadzieje czarodzieja. Świat jest jaki jest i nieważne jak bardzo by nie chciał, aby był inny, to go ni jak nie ma szans zmienić.
Patrzył na niego przybity kiedy tak mówił i mówił wyrażając zrozumienie, współczucie i życzenia szczęścia. Zacisnął usta. Czy chciał, żeby serce odpuściło, nawet jeśli jego uczucia nigdy nie zostaną odwzajemnione? Chciał kochać mocno i na zawsze, nie chciał zmieniać się tak w uczuciach, bo czy to by nie oznaczało, że kłamał? Że wielka miłość, że mówienie o czekaniu i cierpliwości, że tylko jego kocha, to wszystko to było tylko gadanie?
- Oh, nie przejmuj się tym. Przynajmniej mogłem o tym trochę porozmawiać. Normalnie nie mam z kim. - machnął ręką, jakby nic to nie znaczyło, ale chociaż rozmowa nie była przyjemna, a momentami była wręcz boląca i niezręczna, to mógł dać upust swoim myślom do kogoś innego niż własne odbicie czy transmutowane stworzenia. Ale może i miał rację? Czy była jakakolwiek szansa? Czy powinien wszystko zerwać? Nie wiedział, sprawa była zdecydowanie zbyt świeża. Z resztą Morpheus go nie odepchnął, nie zakazał, może musi spróbować jeszcze raz, dać i jemu czas?
Nie było jednak po co drążyć tematu uczuć i złamanego serca, bo głód nie czeka.
- Jak strzelać, to strzelać. - po raz kolejny odwrócił wzrok i wycelował palcem, zabujał nim nad kartką i w końcu ponownie dotknął papieru. Zerknął ciekaw czy udało mu się wylosować danie główne. - Ty też zdasz się na los? - może zagra z nim w tę grę? Wieczór zaskoczeń.
Patrzył na niego przybity kiedy tak mówił i mówił wyrażając zrozumienie, współczucie i życzenia szczęścia. Zacisnął usta. Czy chciał, żeby serce odpuściło, nawet jeśli jego uczucia nigdy nie zostaną odwzajemnione? Chciał kochać mocno i na zawsze, nie chciał zmieniać się tak w uczuciach, bo czy to by nie oznaczało, że kłamał? Że wielka miłość, że mówienie o czekaniu i cierpliwości, że tylko jego kocha, to wszystko to było tylko gadanie?
- Oh, nie przejmuj się tym. Przynajmniej mogłem o tym trochę porozmawiać. Normalnie nie mam z kim. - machnął ręką, jakby nic to nie znaczyło, ale chociaż rozmowa nie była przyjemna, a momentami była wręcz boląca i niezręczna, to mógł dać upust swoim myślom do kogoś innego niż własne odbicie czy transmutowane stworzenia. Ale może i miał rację? Czy była jakakolwiek szansa? Czy powinien wszystko zerwać? Nie wiedział, sprawa była zdecydowanie zbyt świeża. Z resztą Morpheus go nie odepchnął, nie zakazał, może musi spróbować jeszcze raz, dać i jemu czas?
Nie było jednak po co drążyć tematu uczuć i złamanego serca, bo głód nie czeka.
- Jak strzelać, to strzelać. - po raz kolejny odwrócił wzrok i wycelował palcem, zabujał nim nad kartką i w końcu ponownie dotknął papieru. Zerknął ciekaw czy udało mu się wylosować danie główne. - Ty też zdasz się na los? - może zagra z nim w tę grę? Wieczór zaskoczeń.