15.09.2024, 22:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2024, 20:25 przez Electra Prewett.)
Ostatnie dni sprawiły, że Electra czuła straszny mętlik w głowie. Już niedługo w barze Icarusa miał się przecież odbyć wieczorek singli, na którym planowali znaleźć jakąś dziewczynę dla Basila. Kiedy obmyślali ten plan miesiąc temu (pod wpływem zdecydowanie zbyt dużej ilości alkoholu) wydawał się absolutnie genialny, ale teraz... Teraz zaczęła mieć wątpliwości. Dziewczyna chodziła więc w kółko po pokoju, próbując jakoś poukładać sobie myśli w głowie. A kiedy to nie przyniosło żadnych efektów, chwyciła skórzaną kurtkę oraz swojego Nimbusa 1000 i przeteleportowała się poza granice Londynu, skąd mogła swobodnie wzbić się w powietrze.
Od czasów Hogwartu latanie było jej ulubionym sposobem na oczyszczenie umysłu. Mogła wtedy skupić się na jednej rzeczy, która akurat zaprzątała jej głowę, nie patrząc nawet gdzie leci. Albo wręcz przeciwnie; poświęcić całą uwagę miotle i kierunkowi lotu, aby nie mieć żadnych niechcianych myśli. Dzisiaj najwyraźniej padło na pierwszą opcję, bo Electra gnała po prostu przed siebie, utrzymując na tyle dużą wysokość by mugole niczego nie podejrzewali.
Czy faktycznie dobrze robili, chcąc znaleźć bratu dziewczynę bez jego wiedzy? Nawet jeśli działali z troski o Basila, to ten mógł poczuć się niekomfortowo. Możliwe też, że od dawna nie był na randce z kobietą, bo jednak wolał mężczyzn? A może w ogóle nie interesowały go romanse? Może tak samo jak Florence, wolał skupić się na karierze medyka i to wystarczało mu do satysfakcji z życia? Ale przecież nikt nie chciałby być samotny. Z drugiej strony, Basilowi raczej samotność nie doskwierała. Jessie zasugerował przecież, że zamiast próbować zeswatać brata, rodzeństwo mogłoby samo spędzić z nim czas. Ale czy nawet rodzina mogłaby zapełnić pustkę po dziewczynie albo chłopaku? W przypadku Electry nic nie zdawało się być w stanie zapełnić tej pustki, nie od czasu zerwania z nią-*TRZASK*
Nawet nie zauważyła, kiedy zniżyła wysokość na tyle, że wpadła na drzewo. Na szczęście jakimś cudem udało jej się przelecieć przez gałęzie bez szwanku, ale musiała w ostatniej chwili lądować, by nie walnąć w kolejny pień. Nie miała pojęcia gdzie się znajduje. Las na zadupiu, zajebiście. Otrzepała się z liści i uznała, że na razie po prostu pójdzie przed siebie normalnie, bo trochę kręciło jej się w głowie po tak długim locie. Zresztą, nie wiadomo, czy w okolicy nie spacerowali jacyś mugole.
Szła więc przez chwilę, a im dalej się zapuszczała, tym dziwniejszy wydawał się ten las. Electra nie znała się na przyrodzie, ale w atmosferze mogła wyczuć coś niepokojącego. W końcu jednak zauważyła kogoś, kto mógłby wskazać jej drogę do jakiejś cywilizacji.
— Hej! — podeszła żwawym krokiem do dziewczyny siedzącej na pieńku. Gdyby brunetka była czarownicą, z łatwością rozpoznałaby trzymaną przez Electrę sportową miotłę. — Może to zabrzmi głupio, ale wiesz gdzie jesteśmy? Zgubiłam się w lesie i chciałabym jakoś znaleźć drogę powrotną... — w tym momencie zauważyła, że druga dziewczyna ciężko oddycha i wydaje się być zrozpaczona. Prewettówna przykucnęła, by spróbować jakoś ją uspokoić. — Wszystko w porządku? Jak mogę ci pomóc?
Od czasów Hogwartu latanie było jej ulubionym sposobem na oczyszczenie umysłu. Mogła wtedy skupić się na jednej rzeczy, która akurat zaprzątała jej głowę, nie patrząc nawet gdzie leci. Albo wręcz przeciwnie; poświęcić całą uwagę miotle i kierunkowi lotu, aby nie mieć żadnych niechcianych myśli. Dzisiaj najwyraźniej padło na pierwszą opcję, bo Electra gnała po prostu przed siebie, utrzymując na tyle dużą wysokość by mugole niczego nie podejrzewali.
Czy faktycznie dobrze robili, chcąc znaleźć bratu dziewczynę bez jego wiedzy? Nawet jeśli działali z troski o Basila, to ten mógł poczuć się niekomfortowo. Możliwe też, że od dawna nie był na randce z kobietą, bo jednak wolał mężczyzn? A może w ogóle nie interesowały go romanse? Może tak samo jak Florence, wolał skupić się na karierze medyka i to wystarczało mu do satysfakcji z życia? Ale przecież nikt nie chciałby być samotny. Z drugiej strony, Basilowi raczej samotność nie doskwierała. Jessie zasugerował przecież, że zamiast próbować zeswatać brata, rodzeństwo mogłoby samo spędzić z nim czas. Ale czy nawet rodzina mogłaby zapełnić pustkę po dziewczynie albo chłopaku? W przypadku Electry nic nie zdawało się być w stanie zapełnić tej pustki, nie od czasu zerwania z nią-*TRZASK*
Nawet nie zauważyła, kiedy zniżyła wysokość na tyle, że wpadła na drzewo. Na szczęście jakimś cudem udało jej się przelecieć przez gałęzie bez szwanku, ale musiała w ostatniej chwili lądować, by nie walnąć w kolejny pień. Nie miała pojęcia gdzie się znajduje. Las na zadupiu, zajebiście. Otrzepała się z liści i uznała, że na razie po prostu pójdzie przed siebie normalnie, bo trochę kręciło jej się w głowie po tak długim locie. Zresztą, nie wiadomo, czy w okolicy nie spacerowali jacyś mugole.
Szła więc przez chwilę, a im dalej się zapuszczała, tym dziwniejszy wydawał się ten las. Electra nie znała się na przyrodzie, ale w atmosferze mogła wyczuć coś niepokojącego. W końcu jednak zauważyła kogoś, kto mógłby wskazać jej drogę do jakiejś cywilizacji.
— Hej! — podeszła żwawym krokiem do dziewczyny siedzącej na pieńku. Gdyby brunetka była czarownicą, z łatwością rozpoznałaby trzymaną przez Electrę sportową miotłę. — Może to zabrzmi głupio, ale wiesz gdzie jesteśmy? Zgubiłam się w lesie i chciałabym jakoś znaleźć drogę powrotną... — w tym momencie zauważyła, że druga dziewczyna ciężko oddycha i wydaje się być zrozpaczona. Prewettówna przykucnęła, by spróbować jakoś ją uspokoić. — Wszystko w porządku? Jak mogę ci pomóc?