Thomas nie wyglądał najlepiej, cóż pewnie też sporo go kosztowało rzucenie tego zaklęcia. Klątwy bywały naprawdę okropne, rozpraszanie ich też wymagało ogromnej siły. Zresztą rykoszetem też oberwał. Miała nadzieję, że nie ucierpiał na zdrowiu, szkoda by było, żeby przez pomoc jej i braciom się uszkodził.
- Przykro mi, że stała ci się krzywda. - Powiedziała szczerze, tym bardziej, że siedziała obok i nie była w stanie mu pomóc z racji na swoje raczej marne doświadczenie w temacie. Trochę jej było głupio, że to się tak skończyło.
- Naprawdę? - Spojrzała na niego swoimi ciemnymi oczami, przeszywała go wzrokiem, bo trochę jej się nie zgadzały zeznania. To nie wyglądało, jakby odnieśli jakikolwiek sukces, ale mogła się mylić, temat w końcu nie był jej szczególnie bliski. Dała więc mu wytłumaczyć dlaczego tak myślał, słuchała bardzo uważnie tego, co miał do powiedzenia na temat klątwy.
Cóż, to co mówił nie brzmiało dobrze. Zdecydowanie nie to chciała usłyszeć. Nie był to przyjemne informacje. - Nie będziemy ryzykować, daj sobie spokój, nie chcę ich stracić, niech zostanie tak jak jest. - Ryzyko było zbyt duże, nie wybaczyłaby sobie, gdyby stała im się krzywda, i tak to wszystko było głównie jej winą. Nie zamierzała przekraczać granicy, rozsądek podpowiadał jej, aby tego nie robiła. - Zapomnij o tej klątwie. - Dodała jeszcze, bo miała nadzieję, że Thomas nie będzie próbował jej pomóc. Nie dało się nic z tym zrobić, nie bez ryzyka, nie zamierzała więc ciągnąć tego tematu.
- Nie będziemy ich męczyć, i tak już sporo przeżyli. - Wszystkie próby ściągania klątwy kończyły się w ten sam sposób. Panna Bell chyba właśnie straciła nadzieję na to, że jej bracia kiedykolwiek wrócą do ludzkiej formy, spojrzała na nich jeszcze, a później się odezwała. - To ostatni raz chłopaki, już więcej nie będę was gnębić. - Wiedziała, że dla lwów to też może być dosyć mocno obciążające. Wolała cieszyć się z tego, że ma ich przy sobie chociaż w takiej formie. - Idźcie proszę do siebie, zaraz przyniosę wam kolację. - Będzie musiała ich pocieszyć po tej próbie, tego była pewna, lwy posłuchały siostry i oddaliły się w stronę swoich klatek.
- Dziękuję, że spróbowałeś. - Powiedziała jeszcze do Thomasa, bo naprawdę była mu wdzięczna za to wszystko.