16.09.2024, 00:35 ✶
Ładnie go łupnął, mógł dosłownie pogratulować samemu sobie, ale niestety nie miał zbytnio na to czasu w tym momencie. Billy zatoczył się ku tyłowi i Atreus przez moment może uznał, ze dostał aż tak że nie da z miejsca w długą, ale jak widać się trochę przeliczył i Owens bardzo szybko znalazł się przy bramie zoo.
- No co ty Billy, już uciekasz, a gdzie obiad?! - zawołał do niego, rzucając się natychmiast w ślad za nim i dopadając do bramy w sumie razem z Brenną. - To był ten moment kiedy mogłaś go ugryźć, na przykład w kostkę, wtedy by tak łatwo nie przelazł - sapnął, łapiąc za metalowe pręty i wspinając się po nich, nadzwyczajnie wręcz sprawnie. Normalnie to nawet by się nie zdziwił na ten akurat popis atletyki, ale lało a metal z łatwością ślizgał się między palcami i pewnie większość zwyczajnie zaraz straciłaby odpowiednie podparcie i wywaliła się na ryj. On jednak zrobił te bramę jak zwykłe ogrodzenie, troszkę sobie tam w głowie marudząc, że szkoda iż Owens nie okazał się mieć mniej szczęścia i nie poślizgnął się gdzieś po drodze. Najlepiej skręcając kostkę i tracąc na szybkości, którą mu dał rodzic wampir w spadku.
Plus był taki, że było już dawno po zamknięciu zoo. Nikt niepowołany nie powinien się po nim kręcić, pomijając pewnie pracowników, którzy pilnowali zwierzęta, ale kiedy deszcz przybierał na sile i zmieniał się w ulewę, to Atreus obstawiał że wszyscy siedzieli grzecznie w swoich kanciapach rozwiązując krzyżówki.
Wylądował po drugiej stronie bramy i nie czekając na Brennę rzucił się w ślad za Owensem, mając nadzieję że ten, zachowując krzywą swojej inteligencji, nie popisze się nią w tym momencie nie próbuje się jakoś sprytnie schować.
af biegne niczym wiater
- No co ty Billy, już uciekasz, a gdzie obiad?! - zawołał do niego, rzucając się natychmiast w ślad za nim i dopadając do bramy w sumie razem z Brenną. - To był ten moment kiedy mogłaś go ugryźć, na przykład w kostkę, wtedy by tak łatwo nie przelazł - sapnął, łapiąc za metalowe pręty i wspinając się po nich, nadzwyczajnie wręcz sprawnie. Normalnie to nawet by się nie zdziwił na ten akurat popis atletyki, ale lało a metal z łatwością ślizgał się między palcami i pewnie większość zwyczajnie zaraz straciłaby odpowiednie podparcie i wywaliła się na ryj. On jednak zrobił te bramę jak zwykłe ogrodzenie, troszkę sobie tam w głowie marudząc, że szkoda iż Owens nie okazał się mieć mniej szczęścia i nie poślizgnął się gdzieś po drodze. Najlepiej skręcając kostkę i tracąc na szybkości, którą mu dał rodzic wampir w spadku.
Plus był taki, że było już dawno po zamknięciu zoo. Nikt niepowołany nie powinien się po nim kręcić, pomijając pewnie pracowników, którzy pilnowali zwierzęta, ale kiedy deszcz przybierał na sile i zmieniał się w ulewę, to Atreus obstawiał że wszyscy siedzieli grzecznie w swoich kanciapach rozwiązując krzyżówki.
Wylądował po drugiej stronie bramy i nie czekając na Brennę rzucił się w ślad za Owensem, mając nadzieję że ten, zachowując krzywą swojej inteligencji, nie popisze się nią w tym momencie nie próbuje się jakoś sprytnie schować.
af biegne niczym wiater
Rzut Z 1d100 - 12
Akcja nieudana
Akcja nieudana