16.09.2024, 01:28 ✶
Dedalus w żaden sposób nie skomentował tych wygłupów przy popiersiu pierwszego cesarza Rzymu, nawet jeśli uważał je za nieco uwłaczające godności tej postaci historycznej. Tyle dobrego, że jego syn w tym całym amoku, wciąż doskonale pamiętał łacinę. Martwił się jednak, że długo taki stan rzeczy nie potrwa. Icarus był bez dwóch zdań zdolnym i pojętnym uczniem, najinteligentniejszym z trójki jego dzieci, ale jednocześnie był jeszcze bardzo młody. A młode umysły miały to do siebie, że trudno im było poprawnie zrównoważyć, czas który można było poświęcić na przyjemności i czas, który należało poświęcić na pracę, niestety z mniejszą korzyścią dla tego drugiego. Wszystko jednak miało się jeszcze okazać.
Usiedli przy stole, Icarus szczęśliwie wybrał odpowiednie wino na tę okazję, więc może jednak nie było z nim tak źle, jak myślał, a wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku. Do czasu. Dedalus, słysząc słowa syna, nieznacznie zmarszczył brwi i przeniósł spojrzenie na młodszego czarodzieja.
– Pomagałeś też przy gotowaniu? – zapytał, pozornie jedynie z ciekawości, ale w jego tonie można było usłyszeć czyhającą na chłopaka dezaprobatę, jeśli tylko odpowiedź okaże się twierdząca. Do tej pory myślał, że Icarus jedynie pomógł przy nakrywaniu do stołu i wyjmowaniu zastawy, ale może coś właśnie źle zrozumiał. Zaraz jednak szybko przeniósł spojrzenie na ich nową towarzyszkę, której posłał serdeczny, chociaż dość słaby, uśmiech. – Miło mi słyszeć, że zastawą się pani podoba, panno Rowle. Któryś konkretny wizerunek boga przykuł pani uwagę? Może sam główny bohater malunku? – Nie podał imienia znajdującego się na centralnej części talerza boga oczekując, że kobieta po pierwsze sama zorientuje się, że w jego wypowiedzi było ukryte pytanie, a po drugie licząc, że znała chociaż takie podstawy.