16.09.2024, 10:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2024, 10:37 przez Brenna Longbottom.)
Pod edycję af
To był jeden z tych momentów, w których Brenna miała ochotę Atreusa zamordować, ale nie traciła nawet oddechu na odpowiedź, bo już wspinała się w ślad za Owensem, skupiając głównie na tym, aby nie zlecieć i się nie zabić – łatwe to wcale nie było, bo tej bramy zdecydowanie nie stworzono do wspinania się po niej, wysoka, śliska, a deszcz niczego nie ułatwiał nawet osobom ponadprzeciętnie sprawnym fizycznie. Atreus się o tym przekonał, gdy zeskoczył na ziemię, ale odległość i od tej i fakt że zaczynała już rozmiękać w deszczu sprawiły, że stracił kilka cennych sekund. W efekcie chociaż Brenna dotarła na dół chwilę później, za to wylądowała lepiej, rzuciła się do biegu za Owensem pierwsza.
Znów nie rzucała zaklęć. Ciskając je w biegu bała się pudła, trafienia jakiegoś zwierzaka, a aby pracownicy siedzieli w pomieszczeniach, nie chodzili po terenie, to może by się pomodliła, gdyby nie skupiała się teraz tylko na pościgu.
Był szybki, ale nie dość szybki. Dopadła go przy jednym z wybiegów dla zwierząt i oboje runęli w błoto. Billy wyraźnie za życia nie miał zbyt wielu okazji do walki wręcz, a jako wampir dopiero się tej uczył, korzystając z przewag, jakie dawało mu to, że… cóż, nie żył. Nie zdołał się obronić, przyciśnięty do ziemi, z twarzą wciśniętą w błoto. Brenna usiłowała wykręcić mu ręce, ale walczył, sycząc i szczerząc kły. Zacisnął palce na różdżce, próbując wyszarpać ją z kieszeni.
Być może nie zdawał sobie w pełni sprawy z tego, co go spotka, jeżeli zostanie ujęty, ale na pewno nie zamierzał ustąpić ot tak. I nie mogąc wyrwać się z uścisku ani rzucić konkretnego zaklęcia, uciekł się do wampirzej iluzji. Wokół dwójki znikąd pojawiła się mgła, twarz Owensa zbladła jakby jeszcze bardziej, rysy wyostrzyły się, a irracjonalne, nieprzyjemne uczucie strachu zaczęło walczyć z ogólnym wnerwieniem i determinacją Brenny.
Rzut na obronę
potężnego Billy’ego
Ostatnia szansa Owensa czyli Nocna Mara
Rzut PO 1d100 - 15
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
To był jeden z tych momentów, w których Brenna miała ochotę Atreusa zamordować, ale nie traciła nawet oddechu na odpowiedź, bo już wspinała się w ślad za Owensem, skupiając głównie na tym, aby nie zlecieć i się nie zabić – łatwe to wcale nie było, bo tej bramy zdecydowanie nie stworzono do wspinania się po niej, wysoka, śliska, a deszcz niczego nie ułatwiał nawet osobom ponadprzeciętnie sprawnym fizycznie. Atreus się o tym przekonał, gdy zeskoczył na ziemię, ale odległość i od tej i fakt że zaczynała już rozmiękać w deszczu sprawiły, że stracił kilka cennych sekund. W efekcie chociaż Brenna dotarła na dół chwilę później, za to wylądowała lepiej, rzuciła się do biegu za Owensem pierwsza.
Znów nie rzucała zaklęć. Ciskając je w biegu bała się pudła, trafienia jakiegoś zwierzaka, a aby pracownicy siedzieli w pomieszczeniach, nie chodzili po terenie, to może by się pomodliła, gdyby nie skupiała się teraz tylko na pościgu.
Był szybki, ale nie dość szybki. Dopadła go przy jednym z wybiegów dla zwierząt i oboje runęli w błoto. Billy wyraźnie za życia nie miał zbyt wielu okazji do walki wręcz, a jako wampir dopiero się tej uczył, korzystając z przewag, jakie dawało mu to, że… cóż, nie żył. Nie zdołał się obronić, przyciśnięty do ziemi, z twarzą wciśniętą w błoto. Brenna usiłowała wykręcić mu ręce, ale walczył, sycząc i szczerząc kły. Zacisnął palce na różdżce, próbując wyszarpać ją z kieszeni.
Być może nie zdawał sobie w pełni sprawy z tego, co go spotka, jeżeli zostanie ujęty, ale na pewno nie zamierzał ustąpić ot tak. I nie mogąc wyrwać się z uścisku ani rzucić konkretnego zaklęcia, uciekł się do wampirzej iluzji. Wokół dwójki znikąd pojawiła się mgła, twarz Owensa zbladła jakby jeszcze bardziej, rysy wyostrzyły się, a irracjonalne, nieprzyjemne uczucie strachu zaczęło walczyć z ogólnym wnerwieniem i determinacją Brenny.
Rzut na obronę
potężnego Billy’ego
Ostatnia szansa Owensa czyli Nocna Mara
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.