- Nie tobie oceniać, czy było to tego warte. - Miała go dość. Nie był nikim, kto miał prawo jej mówić, co było słuszne, a co nie, ani tego, czy powinna była ryzykować. Zrobiła to, na co miała ochotę, zakończyło się to średnio dla niej, ale trudno, co się stało to się nie odstanie. Musiała mieć pewność, że następnym razem będzie działać efektowniej, o ile w ogóle dojdzie do kolejnego razu.
Tak naprawdę wykonywała jego polecenia, bo liczyła na to, że to pomoże jej się go stąd pozbyć. Im szybciej zniknie, tym lepiej dla niej. Będzie mogła sobie cierpieć w samotności i zająć się ubolewaniem nad swoim losem. Nie chciała robić tego przy nim, i tak nie wiedziała jak się zachować. Jasne, pewnie często zdarzało mu się rozmawiać z ludźmi w podobny sposób, bo był uzdrowicielem, to była część jego pracy, w sumie chyba to jej się najbardziej w tym nie podobało, że dalej traktował ją jako jedną z wielu, jakby była tylko kolejną pacjentką. Nie potrzebowała tych motywacyjnych gadek, szczególnie od ludzi, którzy nie mieli dla niej większego znaczenia, a trochę tak go teraz odbierała, przez to, że sam ją w ten sposób potraktował. Był tu przecież tylko dla pieniędzy, sam jej o tym powiedział. Niech zrobi więc swoje i idzie do kolejnych pacjentów, a jej da spokój. Nie obchodziło jej nawet to, ile pieniędzy włożyli w jego obecność tutaj jej rodzice, miała to w nosie. Chciała, żeby zajął się nią ktoś inny. Była naprawdę rozgoryczona tą sytuacją.
Zapomniała w tym wszystkim o tym, że musiał tu być przez te trzy dni, kiedy nie mogła się obudzić, że walczył o to, aby to przetrwała. W tej chwili jednak nie miało to większego znaczenia, była obolała i nie myślała jasno.
- Nie udawaj, że cię to obchodzi. - Nie mogła powstrzymać się przed kolejnym komentarzem, zaczynało się w niej gotować, wiedziała, że nie wróży to niczego dobrego, szczególnie, że nie mogła się ruszyć z tego łóżka. Nie mogła wyładować swoich negatywnych emocji, pozostawało jej tylko pierdolenie głupot, co też ją drażniło, bo nie chciała przed nim pęknąć, nie chciała mu pokazać, jak bardzo w tej chwili czuła się bezsilna.
- To nie jest tylko uzdrowicielka, to moja przyjaciółka - w przeciwieństwie do ciebie cisnęło się jej na język, ale w porę się opanowała - i wolałabym, żeby po prostu zobaczyła wszystko na miejscu. - Nie chciała, żeby Flo niepotrzebnie się denerwowała, nim nie zobaczy, że nic takiego się jej nie stało, bo przecież żyła, musiała tylko dojść do siebie i będzie jak dawniej.
- Ups, myślałam, że lista twoich usług jest trochę dłuższa. - Nadal nie odwracała się w jego stronę, ale wyczuła, że udało jej się go zirytować. Bardzo dobrze, dokładnie to chciała zrobić.
- Florence zrobiłaby to i bez zapłaty, nie potrzebuje moich pieniędzy, w przeciwieństwie do innych. - Powinna była się zamknąć, ale ponownie tego nie zrobiła, zaczynało jej już być zupełnie wszystko jedno co sobie o niej pomyśli. Mógł ją mieć za rozkapryszoną, bogatą dziewuchę, potrafiła zachowywać się w sposób, w który chciał ją widzieć, a robiła to tylko i wyłącznie ze złości.
- Zresztą poprosiłabym tatusia, żeby ci dopłacił, szepnęłabym mu słówko lub dwa o tym, jak dobrze się mną opiekowałeś. - Brnęła w to dalej, chociaż wiedziała, że nie ma to żadnego sensu. Mówiła, byle mówić, liczyła na to, że uda jej się go jeszcze chociaż trochę zranić, bo ona poczuła się kurewsko urażona jego podejściem. Oczywiście mogłaby mu to powiedzieć wprost, tylko po co? Lepiej zrazić go do siebie jeszcze bardziej, skoro ją wszystko bolało, to i jego powinno coś zaboleć.
- Chyba ty będziesz wolny, nie ja. - W końcu ona miała zostać w łóżku, jeszcze przez kilka tygodni. Daj mi ten eliksir. - Im szybciej tym lepiej, w końcu ją opuści. Nie będzie musiała przejmować się jego obecnością. - Możesz też od razu zrobić zastrzyk, ale nie wiem, czy dam radę sama się odwrócić. - To była chyba najbardziej upokarzająca rzecz, jaka padła tego dnia z jej ust, nie mogła znieść tego, że nie panowała nad swoim ciałem.