16.01.2023, 13:01 ✶
Na bladym licu zjawy pojawiło się zdumienie; prędko jednak zostało zastąpione enigmatycznym uśmiechem. Przywarła do niego bliżej, choć bez ciała poczuć mógł jedynie przenikające zimno. Różdżka trzymana przez Elliotta okazała się całkowicie zbędna, bowiem żadne znane mu zaklęcie nie mogło zaszkodzić kobiecie, która nie należała już do świata żywych.
— Znów miewasz koszmary, najdroższy? — zapytała z charakterystyczną dla siebie łagodnością, tylko po to, by w następnej sekundzie jej twarz ściągnął gniew — Czyżbyś miał wyrzuty sumienia? Nie... — pokręciła głową — Oczywiście, że nie. Musiałbyś najpierw mieć serce.
Usiadła na mężu, zatapiając paznokcie w jego klatce piersiowej.
— Bez obaw, najdroższy, wybaczam ci. To nie twoja wina, że jesteś taki podobny do swojego ojca. Powiedz mi tylko... — zniżyła głos do szeptu, zbliżając wargi do jego ucha — ...jak to jest stać się czymś, z czym przez całe życie się walczyło?
— Znów miewasz koszmary, najdroższy? — zapytała z charakterystyczną dla siebie łagodnością, tylko po to, by w następnej sekundzie jej twarz ściągnął gniew — Czyżbyś miał wyrzuty sumienia? Nie... — pokręciła głową — Oczywiście, że nie. Musiałbyś najpierw mieć serce.
Usiadła na mężu, zatapiając paznokcie w jego klatce piersiowej.
— Bez obaw, najdroższy, wybaczam ci. To nie twoja wina, że jesteś taki podobny do swojego ojca. Powiedz mi tylko... — zniżyła głos do szeptu, zbliżając wargi do jego ucha — ...jak to jest stać się czymś, z czym przez całe życie się walczyło?