Nie do końca tego się spodziewała, kiedy wybrała się dzisiaj na spotkanie z bratem. Nie, żeby miała nie wiadomo jakie oczekiwania, wiedziała, że to nie będzie nic specjalnie przyjemnego. W końcu ich relacja ostatnio była mocno napięta, jednak to, co zobaczyła przy molo zaskoczyło ją, a myślała, że raczej trudno ją zaskoczyć. Jak widać nadal zdarzały się takie momenty.
Zareagowała szybko, nie chciała, żeby stało mu się cokolwiek. Jakby na to wszystko nie patrzeć, to nadal pozostawał jej bratem bliźniakiem, nie chciała, żeby stała mu się krzywda, choć nie do końca popierała ścieżkę, którą podążał. Wiedział o tym, że jej się to nie podoba, w końcu nie ukrywała jakie ma zdanie na ten temat, próbowała mu przemówić do rozumu, jednak nie docierało. Miała nadzieję, że z czasem otworzy oczy i zobaczy, że to, co robi nie ma najmniejszego sensu.
Widziała, że syrena zaczyna wciągać go pod wodę, szybko machnęła różdżką, aby jej to uniemożliwić. Nie pozwoli mu utonąć na jej oczach, choć chciałaby, żeby trochę dostał po dupie, należało mu się chociażby za to, że wystawił ją w Ostarę, kiedy na niego czekała, chociaż sama wolała mu wytłumaczyć, że nie było to zbyt przyjemne. Ona mogła robić krzywdę swojemu bratu, a nie jakaś tam pierwsza lepsza syrena...
Wypłynął na powierzchnię, stworzenie zniknęło gdzieś w głębi, podeszła jeszcze bliżej jeziora, żeby pomóc mu z niego wyjść. Miała świadomość, że trochę czasu spędził walcząc z syreną, na pewno nie czuł się teraz najlepiej, w końcu omal się nie utopił. Nie należało to do szczególnie przyjemnych przeżyć. - Chodź na brzeg, nie wiadomo, czy nie wróci.- Krzyknęła do niego jeszcze. Wolałaby, żeby oddalił się od wody.
Gerry zbliżyła się do tafli, żeby podać mu pomocną dłoń, nie potrzebował jej jednak, sam jakoś wydostał się z jeziora. Nie wyglądał najlepiej, to tylko utwierdziło ją w tym, że rzeczywiście jeszcze chwila, a utopiłby się tutaj. - Mamy kwiecień, zdecydowanie nie jestem fanką wiosennych kąpieli w jeziorze, nie sądziłam, że Ty tak lubisz, jak widać mało o Tobie wiem.- Podeszła do niego, w ręku nadal trzymała różdżkę, machnęła nią i mruknęła pod nosem zaklęcie, które miało go osuszyć, nie zamierzała zostawić go w potrzebie, był w końcu jej bratem, a ona w przeciwieństwie do niego o tym nie zapominała. - Chyba zadziałało, jesteś suchy, co z Twoją różdżką?- Przeniosła wzrok w stronę jeziora, nie wydawało jej się, aby dobrym pomysłem były poszukiwania magicznego patyka, czuła, że może to potrwać wieki. - Chyba będziesz musiał sobie kupić nową, nie wydaje mi się, że znajdziesz ją tutaj. - Stanęła obok niego i wyciągnęła w jego stronę rękę, aby pomóc mu wstać. Zaczynał nabierać kolorów.
- Mogłeś mnie poinformować w liście, że chcesz mi przedstawić swoją nową narzeczoną, bym się jakoś bardziej elegancko ubrała.- Rzekła jeszcze trochę uszczypliwie, w końcu spotkali się tutaj z jakiegoś powodu, nie do końce wiedziała o czym chce z nią porozmawiać próbowała więc jakoś rozładować atmosferę.