16.09.2024, 17:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.09.2024, 17:08 przez Brenna Longbottom.)
(pod edycję, af)
Billy’emu coś wychodzi
– No kurde, próbuję – syknęła Brenna, która owszem, próbowała, chociaż chyba bardziej to starała się unieruchomić mu ręce. Ugryzienie wampira dało się przeżyć. Nie było przyjemne, zwłaszcza gdy wyszarpywał ci kawał mięsa z ręki i jeszcze naruszał mięśnie, ale leżało w granicach obrażeń, po których dochodziło się do siebie. Gdyby jednak miał też wolne dłonie, to marnie mogłaby skończyć.
Zacisnęła szczęki mocniej, bo mgła, zmieniająca się twarz Billy’ego, dziki wyraz jego oczu, to wszystko sprawiało, że przez ułamek sekundy czuła się, jakby była znów w grobowcu w pobliżu opuszczonego od dawna Marunween. Deszcz przemaczał ich wszystkich, ziemia brudziła wilgotne włosy Billy’ego, któremu gdzieś po drodze spadł kaptur.
Knebel pojawił się w ustach Owensa, ale czar nie był tak skuteczny, jak powinien, być może przez mgłę, deszcz i półmrok, utrudniające widoczność. Billy zdołał go wypluć, bezużyteczna opaska skończyła w błocie. Doprowadzony do ostateczności udowodnił, że ten moment w alejce, gdy zaatakował Jessiego wcale nie był przypadkiem – zdołał obrócić się i wbić kły powyżej nadgarstka. Ubranie chroniło, ale tylko trochę i znów było jak w Marunween.
Przez ułamek sekundy miała chęć sięgnąć po nóż, ale Billy Owens nie był Dolores i nie mogła zabić go tutaj ot tak, na ziemi w londyńskim Zoo, bez żadnego procesu. Nie chodziło nawet o konsekwencje: chyba po prostu jeszcze nie umiała.
Jeszcze.
Nie bolało aż tak jak wtedy: może dlatego, że tym razem nikt nie odrywał od niej wczepionego w rękę wampira, a może dopiero miało zaboleć, jak już opadnie adrenalina.
Nie puściła jego dłoni tą ręką, w którą się wgryzał, za to drugą już owszem. Tylko po to, aby walnąć mu w nos, dokładnie tam, gdzie wcześniej uderzył Atreus, a trzask jaki się rozległ, dobitnie świadczył o tym, że nawet wampirze kości dało się złamać. Krew zabarwiła rękaw, kiedy Billy puścił – a mgła zaczęła się opadać, choć chłopak wciąż próbował wyrwać się z uścisku.
Rzut PO 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 41
Sukces!
Sukces!
Billy’emu coś wychodzi
– No kurde, próbuję – syknęła Brenna, która owszem, próbowała, chociaż chyba bardziej to starała się unieruchomić mu ręce. Ugryzienie wampira dało się przeżyć. Nie było przyjemne, zwłaszcza gdy wyszarpywał ci kawał mięsa z ręki i jeszcze naruszał mięśnie, ale leżało w granicach obrażeń, po których dochodziło się do siebie. Gdyby jednak miał też wolne dłonie, to marnie mogłaby skończyć.
Zacisnęła szczęki mocniej, bo mgła, zmieniająca się twarz Billy’ego, dziki wyraz jego oczu, to wszystko sprawiało, że przez ułamek sekundy czuła się, jakby była znów w grobowcu w pobliżu opuszczonego od dawna Marunween. Deszcz przemaczał ich wszystkich, ziemia brudziła wilgotne włosy Billy’ego, któremu gdzieś po drodze spadł kaptur.
Knebel pojawił się w ustach Owensa, ale czar nie był tak skuteczny, jak powinien, być może przez mgłę, deszcz i półmrok, utrudniające widoczność. Billy zdołał go wypluć, bezużyteczna opaska skończyła w błocie. Doprowadzony do ostateczności udowodnił, że ten moment w alejce, gdy zaatakował Jessiego wcale nie był przypadkiem – zdołał obrócić się i wbić kły powyżej nadgarstka. Ubranie chroniło, ale tylko trochę i znów było jak w Marunween.
Przez ułamek sekundy miała chęć sięgnąć po nóż, ale Billy Owens nie był Dolores i nie mogła zabić go tutaj ot tak, na ziemi w londyńskim Zoo, bez żadnego procesu. Nie chodziło nawet o konsekwencje: chyba po prostu jeszcze nie umiała.
Jeszcze.
Nie bolało aż tak jak wtedy: może dlatego, że tym razem nikt nie odrywał od niej wczepionego w rękę wampira, a może dopiero miało zaboleć, jak już opadnie adrenalina.
Nie puściła jego dłoni tą ręką, w którą się wgryzał, za to drugą już owszem. Tylko po to, aby walnąć mu w nos, dokładnie tam, gdzie wcześniej uderzył Atreus, a trzask jaki się rozległ, dobitnie świadczył o tym, że nawet wampirze kości dało się złamać. Krew zabarwiła rękaw, kiedy Billy puścił – a mgła zaczęła się opadać, choć chłopak wciąż próbował wyrwać się z uścisku.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.