16.09.2024, 17:27 ✶
Zaśmiał się na jego oskarżenia! On? Pijany? Gdzie?!
- Tak... Piliśmy. - przyznał, bo czy był sens w zaprzeczaniu? A co ważniejsze czy było się czemu trzymać trzeźwości? Nie grzeszył dając sobie chwilę swobody bez myślenia.
Oj tak, zawsze wiedział wszystko, wiedział, że minie. Czy za każdym razem tak zakładał i dlatego nic mu się nie udawało, bo przez brak wiary podświadomie wszystko niszczył? Zaraz, ale mówi to o kim?
Kolejny raz zmarszczył brwi, tym razem na wspomnienie tych wszystkich razy.
- Tak, ale wiesz czego chcę. Fizyczność zawsze była tylko deserem, ale jaki jest sens w deserze kiedy nie było dania głównego? - chciał miłości, ale był głupi jej chcąc. Opuścił swobodnie ręce. - Nigdy mi go nie dałeś i nie dasz, a od deserów już mnie mdli. Jadłem je tylko dlatego, że nadzieja umiera ostatnia. - czy się zmuszał? Było przyjemnie, nie mógł powiedzieć, że nie, ale świadomość porażki za każdym razem kiedy Morpheus odchodził dobijała coraz mocniej z każdym spotkaniem odbierała zadowolenie. - Teraz przynajmniej nie mam już nic do stracenia. - czekanie z tym na miłość, na ślub, na nie wiadomo co. Wszystko już przepadło i czas zacząć żyć w zgodzie z popełnionym błędem. Bywały błędy większe, ale to było dla niego ważne, a teraz nie miało sensu, to czekanie, obietnice i bicie się w pierś.
- Tak... Piliśmy. - przyznał, bo czy był sens w zaprzeczaniu? A co ważniejsze czy było się czemu trzymać trzeźwości? Nie grzeszył dając sobie chwilę swobody bez myślenia.
Oj tak, zawsze wiedział wszystko, wiedział, że minie. Czy za każdym razem tak zakładał i dlatego nic mu się nie udawało, bo przez brak wiary podświadomie wszystko niszczył? Zaraz, ale mówi to o kim?
Kolejny raz zmarszczył brwi, tym razem na wspomnienie tych wszystkich razy.
- Tak, ale wiesz czego chcę. Fizyczność zawsze była tylko deserem, ale jaki jest sens w deserze kiedy nie było dania głównego? - chciał miłości, ale był głupi jej chcąc. Opuścił swobodnie ręce. - Nigdy mi go nie dałeś i nie dasz, a od deserów już mnie mdli. Jadłem je tylko dlatego, że nadzieja umiera ostatnia. - czy się zmuszał? Było przyjemnie, nie mógł powiedzieć, że nie, ale świadomość porażki za każdym razem kiedy Morpheus odchodził dobijała coraz mocniej z każdym spotkaniem odbierała zadowolenie. - Teraz przynajmniej nie mam już nic do stracenia. - czekanie z tym na miłość, na ślub, na nie wiadomo co. Wszystko już przepadło i czas zacząć żyć w zgodzie z popełnionym błędem. Bywały błędy większe, ale to było dla niego ważne, a teraz nie miało sensu, to czekanie, obietnice i bicie się w pierś.