16.09.2024, 22:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2024, 19:05 przez Electra Prewett.)
Zanim zajęła miejsce naprzeciwko detektyw, zdjęła płaszczyk i położyła go na oparciu krzesła. Wcześniej cały czas miała go na sobie, nawet kiedy przeniosły się już do ministerstwa.
– Rozumiem, ale wolę jednak złożyć zeznania dzisiaj. – usiadła i sięgnęła po herbatę. Zanim się napiła, chciała trochę ogrzać dłonie trzymając filiżankę. – W sumie to nic nie wiem o tym człowieku. Nazywa się John, a przynajmniej tak się przedstawił. Dzisiaj pierwszy raz widziałam go na oczy, chociaż on obserwował mnie już od trzech miesięcy. Wszystko zaczęło się od listów...
Opowiedziała, zgodnie z prawdą, całą historię. Część wydarzeń, które Brenna poznała wcześniej, została uzupełniona o nowe szczegóły. John na początku wysyłał Electrze listy (zaadresowane do agencji modelingowej), które brzmiały jak typowe wiadomości od fana. Z czasem jednak zaczął w nich chwalić stroje dziewczyny, opisując w co była ubrana, kiedy przychodziła do agencji konkretnego dnia. Przechwalał się, że wie o niej bardzo dużo; na przykład kiedy przychodzi i wychodzi z biura. Od czasu tych niepokojących wiadomości, Electra wyrzucała każdy jego list od razu po przeczytaniu. Wtedy dziewczyna nie znała jeszcze imienia stalkera, bo podpisywał się "twój największy fan". Ostatni list, wraz z czekoladkami i bombonierką, dostała dzisiaj, kiedy po południu załatwiała sprawy w biurze. Zaproponował jej spotkanie i napisał, że ma czekać na niego przed głównym wejściem do agencji. Dlatego Prewettówna specjalnie wyszła z budynku tylnym wyjściem i musiała przejść przez ciemną alejkę, by wrócić na główną ulicę. Ale stalker najwyraźniej domyślił się, co zamierzała zrobić i również się tam skierował. Podszedł do niej, kiedy byli sami w uliczce. Przedstawił się i powiedział, że od dawna czekał na spotkanie z nią. Wyjaśnił, że pracuje w budynku naprzeciwko agencji, dlatego mógł ją codziennie obserwować. "Nikt nie zasługuje na randkę z tobą bardziej ode mnie; wiem o tobie wszystko Electro." Kiedy zaczął się niebezpiecznie zbliżać, dziewczyna cofnęła się idąc tyłem. Wtedy chyba jakoś instynktownie złapała za różdżkę w kieszeni płaszcza. Niestety, była tak skupiona na napastniku, że nie zauważyła leżącej na ziemi pokrywy od śmietnika. Przez to wywróciła się na plecy i w tej samej sekundzie chłopak znalazł się centymetry od niej, przyszpilając ją do ziemi. Wyciągnęła więc różdżkę i krzyknęła Expulso po czym napastnik wyleciał na ścianę i stracił przytomność. Gdy tylko Electra się otrząsnęła, sprawdziła czy mugol żyje i od razu zawiadomiła brygadę.
Udało jej się opowiedzieć to wszystko bez dłuższych przerw, ale Brenna miała rację, że chusteczka znowu się przydała. Pod koniec przesłuchania materiał był już tak brudny, że Electra zastanawiała się, czy by nie uszyć Longbottom nowej.
– A więc, co teraz? – spytała, kiedy już skończyła składać zeznania. – Czy dostanę jakieś powiadomienie kiedy yyy… będzie wiadomo, co dalej z tą sprawą? – wizja otrzymania pisma z BUMu trochę ją przerażała. Ale w końcu była już pełnoletnia, więc musiała wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.
– Rozumiem, ale wolę jednak złożyć zeznania dzisiaj. – usiadła i sięgnęła po herbatę. Zanim się napiła, chciała trochę ogrzać dłonie trzymając filiżankę. – W sumie to nic nie wiem o tym człowieku. Nazywa się John, a przynajmniej tak się przedstawił. Dzisiaj pierwszy raz widziałam go na oczy, chociaż on obserwował mnie już od trzech miesięcy. Wszystko zaczęło się od listów...
Opowiedziała, zgodnie z prawdą, całą historię. Część wydarzeń, które Brenna poznała wcześniej, została uzupełniona o nowe szczegóły. John na początku wysyłał Electrze listy (zaadresowane do agencji modelingowej), które brzmiały jak typowe wiadomości od fana. Z czasem jednak zaczął w nich chwalić stroje dziewczyny, opisując w co była ubrana, kiedy przychodziła do agencji konkretnego dnia. Przechwalał się, że wie o niej bardzo dużo; na przykład kiedy przychodzi i wychodzi z biura. Od czasu tych niepokojących wiadomości, Electra wyrzucała każdy jego list od razu po przeczytaniu. Wtedy dziewczyna nie znała jeszcze imienia stalkera, bo podpisywał się "twój największy fan". Ostatni list, wraz z czekoladkami i bombonierką, dostała dzisiaj, kiedy po południu załatwiała sprawy w biurze. Zaproponował jej spotkanie i napisał, że ma czekać na niego przed głównym wejściem do agencji. Dlatego Prewettówna specjalnie wyszła z budynku tylnym wyjściem i musiała przejść przez ciemną alejkę, by wrócić na główną ulicę. Ale stalker najwyraźniej domyślił się, co zamierzała zrobić i również się tam skierował. Podszedł do niej, kiedy byli sami w uliczce. Przedstawił się i powiedział, że od dawna czekał na spotkanie z nią. Wyjaśnił, że pracuje w budynku naprzeciwko agencji, dlatego mógł ją codziennie obserwować. "Nikt nie zasługuje na randkę z tobą bardziej ode mnie; wiem o tobie wszystko Electro." Kiedy zaczął się niebezpiecznie zbliżać, dziewczyna cofnęła się idąc tyłem. Wtedy chyba jakoś instynktownie złapała za różdżkę w kieszeni płaszcza. Niestety, była tak skupiona na napastniku, że nie zauważyła leżącej na ziemi pokrywy od śmietnika. Przez to wywróciła się na plecy i w tej samej sekundzie chłopak znalazł się centymetry od niej, przyszpilając ją do ziemi. Wyciągnęła więc różdżkę i krzyknęła Expulso po czym napastnik wyleciał na ścianę i stracił przytomność. Gdy tylko Electra się otrząsnęła, sprawdziła czy mugol żyje i od razu zawiadomiła brygadę.
Udało jej się opowiedzieć to wszystko bez dłuższych przerw, ale Brenna miała rację, że chusteczka znowu się przydała. Pod koniec przesłuchania materiał był już tak brudny, że Electra zastanawiała się, czy by nie uszyć Longbottom nowej.
– A więc, co teraz? – spytała, kiedy już skończyła składać zeznania. – Czy dostanę jakieś powiadomienie kiedy yyy… będzie wiadomo, co dalej z tą sprawą? – wizja otrzymania pisma z BUMu trochę ją przerażała. Ale w końcu była już pełnoletnia, więc musiała wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.