• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Chinatown [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown

[06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#4
17.09.2024, 01:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.09.2024, 01:52 przez Thomas Figg.)  
- Moja droga znasz mnie, ja zawsze coś zjem, nie trzeba mnie specjalnie namawiać. Ten makaron to chyba jakoś inaczej robią, szczególnie ten taki biały, ale to prawda smakuje też jakoś tak inaczej, jakby bardziej pasował do ich potraw. - w sumie to nigdy nie zastanawiał się jak powstaje i z czego makaron do potraw azjatyckich, zazwyczaj po prostu akceptował to jakim on był.
- Wiesz, nie chodzi mi o to, żeby porzucać chęć zapewnienia sobie dolnego bytu, bardziej chodziło mi o fakt, chorobliwego podążania za złotem, wręcz obsesji... Niczym Smaug! Zatopienie się w chciwym pragnieniu zagarnieniu dla siebie jak największego bogactwa zamiast docenienia przyjemności płynących z naturalnych rzeczy. - porzucenie tego wszystkiego i odcięcie się od świata. Pieniądze pozwalały kupić i tym samym ułatwić wiele rzeczy, ale czasami w pogoni za nimi ludzie zatracali to co faktycznie miało znaczenie. Sam dobrze wiedział, że trudno by było nagle przerzucić się na całkowicie samodzielnego, bez korzystania z pieniędzy i pomocy społeczeństwa tylko wszystko robić samemu - kusząca perspektywa, uciec od wszelkich trosk, zaszyć się gdzieś na rozległych stepach Azji, a może na bezkresnych równinach Ameryki, północne leśne ostępy tundry Kanadyjskiej też były niczego sobie. Potrząsnął głową wiedząc, że dopóki trwa wojna, dopóty nie odważy się na taki ruch.
- Nie jestem w stanie ci powiedzieć co to było, czy faktycznie działało i co jak się uszkodzi. Widziałem to tylko na zdjęciach, ale nie wyglądało to na runy, a na pewno nie na czyste runy, jakby dodawał coś od siebie, dlatego chciałem odbyć z nim rozmowę w cztery oczy. Nie udało się, ale liczę że kiedyś jeszcze uda mi się spotkać kogoś kto takie wykonuje. Ale podejrzewam, że jeżeli faktycznie zawierały w sobie magię to podczas uszkodzenia po prostu ich efekt zanikał - wzruszył ramionami, zdawał sobie sprawę, że życie jest zbyt krótkie, żeby znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania jakie zrodzą się podczas każdej z przygód, jednak zamierzał rozwikłać tak dużo zagadek jak tylko zdoła. Już dla siebie zachował fakt, że od tamtego czasu kusiło go zrobić sobie tatuaż właśnie, ale nigdy nie było okazji, zresztą chciał właśnie zrobić to pod ręką jednego z magów chińskich, co nie było proste. Dzisiaj jeszcze nie wiedział, że za półtorej miesiąca podczas zwykłych zakupów z Norą wpadną do podobnego studia tatuażu i zrobią sobie po niewielkim wizerunku kota na ciele, ale to historia na inny dzień.
- Triada, yakuza jest z Japonii - poprawił ją machinalnie i uśmiechnął się przepraszająco, znowu jego przywiązanie do szczegółów wzięło nad nim górę nim zdołał powstrzymać się. Wiedza ta zapewne nie była nijak potrzebna Brennie, no ale nie chciał, żeby miała mylne pojęcie o tych dwóch organizacjach.
Z drugiej strony, gdyby Thomas wiedział, że za drzwiami czeka banda albo nawet jeden z bandytów z którejś z azjatyckich mafii to wpadłby do środka pierwszy i nawet nie pytał o zdanie Brenny - tym razem jednak nie zachował się jak neandertalczyk. Tylko przepuścił ją przodem, nie mogli przecież poruszać się wszędzie jak paranoicy? A przynajmniej jeszcze nie.
Rozejrzał się po wnętrzu studia i ze zmarszczonymi brwiami przyglądał się wymianie zdań miedzy tatuażystą a Brenną. Dobrze, że to do niej zostało skierowane zaproszenie, bo jeszcze by był gotów zgodzić się i oddać się w ręce tego jegomościa - jedyne co go powstrzymywało to fakt, że nie przyszedł tutaj w tym celu i miał załatwić części do zegara - najpierw obowiązki potem przyjemności. - A już myślałem przez chwilę, że to co mówiłaś wcześniej to były żarty i zaraz będziesz sobie robić tatuaż na całe plecy, niczym wysoko postawiony szef yakuzy - zażartował szeptem tak, żeby tylko Brenna mogła go usłyszeć, na niektóre tematy lepiej nie żartować nie mając pewności jaki efekt wywrze to na nieznajomych. - Panie przodem - skinął głową i bez dalszego zwlekania ruszył za nią do zegarmistrza.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2094), Thomas Figg (2878)




Wiadomości w tym wątku
[06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Brenna Longbottom - 15.09.2024, 17:01
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Thomas Figg - 16.09.2024, 01:19
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Brenna Longbottom - 16.09.2024, 11:29
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Thomas Figg - 17.09.2024, 01:45
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Brenna Longbottom - 17.09.2024, 15:49
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Thomas Figg - 18.09.2024, 03:40
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Brenna Longbottom - 18.09.2024, 19:08
RE: [06.06.72, wieczór] Pewnego razu w Chinatown - przez Thomas Figg - 19.09.2024, 01:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa