17.09.2024, 19:16 ✶
– Mhm… – kiwała głową, słuchając odpowiedzi mamy. Jeszcze kiedy mieszkali razem w kamienicy, Elise lubiła co jakiś czas zrobić przemeblowanie, ale ojciec zawsze się wtedy denerwował, że poprzestawiała jego "artefakty". Teraz jednak mogła dekorować domek na wsi tylko według własnego uznania (na nieszczęście Eustachii, która pewnie musiała rozwieszać wszystkie sezonowe dekoracje).
Kiedy mama wspomniała o prowadzeniu ogrodu, na twarzy Electry pojawił się grymas. Wszystko związane z naturą i babraniem się w błocie zdecydowanie nie było jej konikiem. Gdyby bracia nie przypominali jej o podlewaniu kwiatków w pokoju, rośliny pewnie już dawno by uschły. Najwyraźniej z ich dwójki Basil odziedziczył cały talent do nauk przyrodniczych.
– Yyy… Dzięki mamo, ale chyba wolę się wyciszać poprzez szycie. – szczerze mówiąc, zupełnie nie lubiła się wyciszać. Wręcz przeciwnie; praktycznie cały czas miała w pokoju włączony gramofon, słuchając w kółko ulubionych płyt. Najczęściej też śpiewała tak głośno, że było ją słychać nawet na parterze.
Już myślała, że Elise przeniesie uwagę na Basila, ale oczywiście brat musiał odbić piłeczkę z powrotem w jej stronę. Electra nie wytrzymała i znowu wystawiła mu język. Tym razem ich rodzicielka była jednak na tyle spostrzegawcza, że od razu zauważyła ten gest.
– Electro! Dobrze wiesz, że dama się tak nie zachowuje. – Elise ofuknęła córkę, po czym odwróciła się w stronę syna. – A ty Basiliusie, mógłbyś trochę grzeczniej odzywać się do siostry. Najlepiej oboje zajmijcie się teraz krojeniem jabłek.
Wzdychając, Electra osuszyła ostatnia partię owoców i posłusznie zabrała się za obieranie. Wspólnie rodzeństwo pokroiło wszystkie jabłka na ćwiartki (choć nie obyło się bez paru kuksańców) i wrzuciło owoce razem z sokiem z cytryny do garnka. Matka przykryła garnek pokrywką i użyła magii by zapalić palnik w kuchence.
– Jabłka będą się gotować przez godzinę, a my możemy w tym czasie odprawić rytuał. – najwyraźniej rodzicielka przypomniała sobie, jaki był pierwotny cel ich wizyty.
Kiedy mama wspomniała o prowadzeniu ogrodu, na twarzy Electry pojawił się grymas. Wszystko związane z naturą i babraniem się w błocie zdecydowanie nie było jej konikiem. Gdyby bracia nie przypominali jej o podlewaniu kwiatków w pokoju, rośliny pewnie już dawno by uschły. Najwyraźniej z ich dwójki Basil odziedziczył cały talent do nauk przyrodniczych.
– Yyy… Dzięki mamo, ale chyba wolę się wyciszać poprzez szycie. – szczerze mówiąc, zupełnie nie lubiła się wyciszać. Wręcz przeciwnie; praktycznie cały czas miała w pokoju włączony gramofon, słuchając w kółko ulubionych płyt. Najczęściej też śpiewała tak głośno, że było ją słychać nawet na parterze.
Już myślała, że Elise przeniesie uwagę na Basila, ale oczywiście brat musiał odbić piłeczkę z powrotem w jej stronę. Electra nie wytrzymała i znowu wystawiła mu język. Tym razem ich rodzicielka była jednak na tyle spostrzegawcza, że od razu zauważyła ten gest.
– Electro! Dobrze wiesz, że dama się tak nie zachowuje. – Elise ofuknęła córkę, po czym odwróciła się w stronę syna. – A ty Basiliusie, mógłbyś trochę grzeczniej odzywać się do siostry. Najlepiej oboje zajmijcie się teraz krojeniem jabłek.
Wzdychając, Electra osuszyła ostatnia partię owoców i posłusznie zabrała się za obieranie. Wspólnie rodzeństwo pokroiło wszystkie jabłka na ćwiartki (choć nie obyło się bez paru kuksańców) i wrzuciło owoce razem z sokiem z cytryny do garnka. Matka przykryła garnek pokrywką i użyła magii by zapalić palnik w kuchence.
– Jabłka będą się gotować przez godzinę, a my możemy w tym czasie odprawić rytuał. – najwyraźniej rodzicielka przypomniała sobie, jaki był pierwotny cel ich wizyty.