17.09.2024, 21:07 ✶
Nawet jeśli ojciec miał racje, Leo nie potrafił tego przed samym sobą przyznać. Nie znosił, kiedy sytuacje wymykały mu się z rąk. Nie znosił, kiedy kontrola nie była po jego stronie. Zwłaszcza gdy dotyczyło to jego prywatnych spraw. Jeszcze bardziej przyjmować chyba nie potrafił tylko i wyłącznie pomocy. Dlatego tez zresztą nigdy nie dzielił się z nikim swoimi problemami, jeśli miał tylko taka możliwość. Skąd to wynikało, sam nie był nawet do końca pewny. Dlatego tym bardziej nienawidził, że ojciec zdołał się wszystkiego dowiedzieć. No, może nie wszystkiego, ale i tak zdecydowanie za wiele, jak na Leonadowe standardy.
Kilkakrotnie zacisnął i rozprostował palce dłoni ułożonych na kolanach. Nie miał już drogi ucieczki, która byłaby bezpieczna od dodatkowych pytań. Co oznaczało, ze czy tego chciał, czy nie, musiał przychylić się do decyzji Richarda. Ot choćby dla uratowania resztek swojej podeptanej w tym momencie dumy.
- ...W porządku. - zgodził się wreszcie, choć z wyraźnym oporem i goryczą. - Niech będzie spotkanie...
Kilkakrotnie zacisnął i rozprostował palce dłoni ułożonych na kolanach. Nie miał już drogi ucieczki, która byłaby bezpieczna od dodatkowych pytań. Co oznaczało, ze czy tego chciał, czy nie, musiał przychylić się do decyzji Richarda. Ot choćby dla uratowania resztek swojej podeptanej w tym momencie dumy.
- ...W porządku. - zgodził się wreszcie, choć z wyraźnym oporem i goryczą. - Niech będzie spotkanie...