17.09.2024, 21:37 ✶
Kiedy Electra ujrzała załzawione oczy dziewczyny, zrozumiała, że musiało wydarzyć się tu coś naprawdę niedobrego. Może nie była jakąś specjalistką w radzeniu sobie z wybuchami emocji, ale nie mogła zostawić brunetki samej. Nie po tym, jak pół roku temu sama popłakała się w ciemnym zaułku po ataku stalkera.
Złapanie za rękę było niespodziewane, ale Electra nie odrzuciła dłoni dziewczyny (nawet jeśli ta ściskała dość mocno). Powoli odłożyła miotłę na ziemię i wolną ręką wyciągnęła z kieszeni materiałową chusteczkę, na której były wyszyte inicjały "EP". Wyciągnęła dłoń, oferując chusteczkę do otarcia łez. Nie ponaglała dziewczyny, dając jej czas by odpowiadała w swoim tempie.
— Żuka? — tego wyjaśnienia się nie spodziewała. Brak owada wydawał się zbyt trywialnym powodem, by wywołać taki szloch, ale z drugiej strony, Electra czasami wpadała w panikę, kiedy nie mogła znaleźć czegoś w szafie. Kiedy usłyszała kolejne zdanie wypowiedziane przez dziewczynę, zrobiło jej się bardzo przykro. — Hej, nie mów tak. Ja co prawda nie znam się na żukach, ale mogę z tobą posiedzieć jeśli chcesz. — i tak nie miała teraz nic innego do roboty, a samotna dziewczyna łatwo mogła stać się celem jakiegoś ataku. Poza tym, ten las wydawał się być naprawdę nieprzyjemnym miejscem. — Ojej, skoro jest ci zimno, to mogę ci pożyczyć kurtkę. — może brunetka była chora? A może jeśli była czarownicą, zimno stanowiło efekt jakiejś klątwy? Nie wyglądała na zaskoczoną widokiem Prewettówny łażącej po lesie z miotłą, choć może w tym momencie nie miała po prostu czasu się nad tym zastanawiać. — A tak w ogóle, to jestem Electra.
Złapanie za rękę było niespodziewane, ale Electra nie odrzuciła dłoni dziewczyny (nawet jeśli ta ściskała dość mocno). Powoli odłożyła miotłę na ziemię i wolną ręką wyciągnęła z kieszeni materiałową chusteczkę, na której były wyszyte inicjały "EP". Wyciągnęła dłoń, oferując chusteczkę do otarcia łez. Nie ponaglała dziewczyny, dając jej czas by odpowiadała w swoim tempie.
— Żuka? — tego wyjaśnienia się nie spodziewała. Brak owada wydawał się zbyt trywialnym powodem, by wywołać taki szloch, ale z drugiej strony, Electra czasami wpadała w panikę, kiedy nie mogła znaleźć czegoś w szafie. Kiedy usłyszała kolejne zdanie wypowiedziane przez dziewczynę, zrobiło jej się bardzo przykro. — Hej, nie mów tak. Ja co prawda nie znam się na żukach, ale mogę z tobą posiedzieć jeśli chcesz. — i tak nie miała teraz nic innego do roboty, a samotna dziewczyna łatwo mogła stać się celem jakiegoś ataku. Poza tym, ten las wydawał się być naprawdę nieprzyjemnym miejscem. — Ojej, skoro jest ci zimno, to mogę ci pożyczyć kurtkę. — może brunetka była chora? A może jeśli była czarownicą, zimno stanowiło efekt jakiejś klątwy? Nie wyglądała na zaskoczoną widokiem Prewettówny łażącej po lesie z miotłą, choć może w tym momencie nie miała po prostu czasu się nad tym zastanawiać. — A tak w ogóle, to jestem Electra.