17.09.2024, 22:13 ✶
A może faktycznie tak było? Może naprawdę chciał ją chronić? W końcu nazwał ją swoim "słońcem"...
-Ale przed czym chcial mnie chronić? Przed wzięciem udziału w randce w ciemno? Też uważasz, że to taki wstyd?- Zapytala kręcąca głową. Powoli sama zaczynała w to wierzyć.-Nie, nie chcę wody - dziękuję.- Odparła i przymknęła na chwilę oczy.
-Poznałam pana Borgina, kiedy przyszedł do nas do domu. Weszłam do gabinetu taty, żeby zawołać go na śniadanie, a pan Borgin akurat składał zamówienie na świcie i kadzidła. To nic ważnego, więc pomyślałam, że nic się nie stanie jak im przerwę. Zaprosiłam go na śniadanie bo wydawał się miły. Im więcej osób, tym weselnej, prawda? Zjadł moje cynamonowe ciasteczka i mówił, że są pyszne. Robiłam sobie głupie żarty z kuzynami i przez przypadek oplułam go herbatą.- Jesli było to w ogóle możliwe, to zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Odwróciła wzrok.-Nie naskarżył na mnie i powiedział, że nic się nie stało.- Nie pamiętała więcej szczegółów z owego śniadania. Na pytanie, czy nie zastanowił jej Nokturn, wzruszyła ramionami. Nie miała czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Chciała zniknąć z widowiska randkowego, a pan Borgin zapewnił jej ten komfort.
-Dużo szczęścia? No... sama go poprosiłam, żeby mnie stamtąd zabrał... a kim dla mnie jest?- Zawiesiła na chwilę głos. Kim dla niej był? Nie widziała, chociaż....
Sophie wyprostowała się i spojrzała na dziewczynę z dziwną determinacją w oczach.
-Pan Borgin jest moim przyjacielem. Pomógł mi, okazał mi wsparcie i nie śmiał się ze mnie. Chciałabym mieć takiego brata, albo chociaż kuzyna. Przypomina mi trochę Leonarda... syna mojego wuja. On też mi zawsze pomaga.- Powiedziała pewnie.-Powiesz mi skąd te wszystkie pytania?
-Ale przed czym chcial mnie chronić? Przed wzięciem udziału w randce w ciemno? Też uważasz, że to taki wstyd?- Zapytala kręcąca głową. Powoli sama zaczynała w to wierzyć.-Nie, nie chcę wody - dziękuję.- Odparła i przymknęła na chwilę oczy.
-Poznałam pana Borgina, kiedy przyszedł do nas do domu. Weszłam do gabinetu taty, żeby zawołać go na śniadanie, a pan Borgin akurat składał zamówienie na świcie i kadzidła. To nic ważnego, więc pomyślałam, że nic się nie stanie jak im przerwę. Zaprosiłam go na śniadanie bo wydawał się miły. Im więcej osób, tym weselnej, prawda? Zjadł moje cynamonowe ciasteczka i mówił, że są pyszne. Robiłam sobie głupie żarty z kuzynami i przez przypadek oplułam go herbatą.- Jesli było to w ogóle możliwe, to zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. Odwróciła wzrok.-Nie naskarżył na mnie i powiedział, że nic się nie stało.- Nie pamiętała więcej szczegółów z owego śniadania. Na pytanie, czy nie zastanowił jej Nokturn, wzruszyła ramionami. Nie miała czasu, żeby się nad tym zastanawiać. Chciała zniknąć z widowiska randkowego, a pan Borgin zapewnił jej ten komfort.
-Dużo szczęścia? No... sama go poprosiłam, żeby mnie stamtąd zabrał... a kim dla mnie jest?- Zawiesiła na chwilę głos. Kim dla niej był? Nie widziała, chociaż....
Sophie wyprostowała się i spojrzała na dziewczynę z dziwną determinacją w oczach.
-Pan Borgin jest moim przyjacielem. Pomógł mi, okazał mi wsparcie i nie śmiał się ze mnie. Chciałabym mieć takiego brata, albo chociaż kuzyna. Przypomina mi trochę Leonarda... syna mojego wuja. On też mi zawsze pomaga.- Powiedziała pewnie.-Powiesz mi skąd te wszystkie pytania?