• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[09.08.72, noc] Je vois la vie en rose

[09.08.72, noc] Je vois la vie en rose
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#15
17.09.2024, 23:40  ✶  
Może gdzieś, jakaś podświadoma część jego własnego umysłu, oczekiwała, że nadejdzie atak, tak by przypomnieć sobie czemu ta relacja nie miała już racji bytu. Bo przecież gdyby ta historia była sztuką, oglądałby ją z fascynacją siedząc na widowni, wiedząc, że w przerwę napije się doskonałego wina w teatralnym barze, a w drodze do domu podyskutuje z kimś o tym, czy te bardziej makabryczne sceny były dobrze zagrane, czy też aktorzy nie popisali się tak, jakby mogli. To jednak nie była sztuka, a prawdziwe życie, a w prawdziwym życiu niektóre związki należało szybko zerwać, bo przecież nie można było przyglądać się im z wypiekami na twarzy z bezpiecznej perspektywy.
Atak jednak nie nadszedł, a jedynie jego własne ciało odmówiło mu posłuszeństwa zwalając go na podłogę, więżąc go w jego własnym ciele, które jakby zastygło, niczym woskowa skorupa wokół przerażonego umysłu.
Może powinien był otworzyć okno. Może powinien był wpuścić światło. A może po prostu powinien podejmować lepsze decyzje te kilka lat temu i się nie zakochać. Albo nie odchodzić i chronić ich wszystkich w ten sposób.
***
Pobudka wcale nie przyniosła mu ulgi. Podłoga była zimna, ale nie w tej kojący sposób, co czyjeś ramiona. Leżał też zdecydowanie za daleko od łóżka by po prostu z niego spaść.
I co on robił ze swoim nadgarskiem?
Nagle zalała go falą przerażenia, gdy przypomniał sobie ten jeden szczegół ze snu. Szybko obejrzał nadgarstek, na którym nie było żadnego śladu, a potem zerwał się na równe nogi i dopadł do łóżka przerzucając w nerwach poduszki i pościel, na wypadek gdyby dojrzał tam jakikolwiek krwawy ślad. Nic. Tak samo jak na nadgarstku. Ale przecież były na to sposoby, sam z nich korzystał, śmiałby nawet stwierdzić, że był w nich mistrzem. Nieproszone wspomnienie paskudnie zakradło mu się do głowy. Stał przy umywalce i nakładał odpowiednie preparaty na niewielką ranę. Drzwi, prowadzące do eleganckiej sypialni były lekko uchylone, a na łóżku leżał Jean i... Nie, już nie leżał, bo nagle znalazł się tuż przy nim, pocałował go i przejął delikatnie od niego nasączoną eliksirem watę, aby samemu czule poradzić sobie ze skutkami jego własnych kłów na skórze ukochanego. Troszczył się. To było miłe.
Wzdrygnął się na tę myśl.
Z czym dało się pomylić miłość?
Cisnął poduszkę na łóżko i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Wszystko było w porządku. Wszystko wydawało się na miejscu poza... Zamarł.
Llst, na jednej z półek leżał ten list, a przecież był pewny, że wysyłał go wczoraj i to z gabinetu. Czemu więc... Opadł ciężko na łóżko, nawet nie dotykając koperty. A może rzeczywiście go nie wysyłał? Może wziął go na górę, aby zrobić to na spokojnie rano? Tak, to na pewno było to i... Nie. Nie wiedział. Nie pamiętał. Po prostu nie pamiętał. Na Merlina, teraz obie wersje wydawały się prawdopodobne, a on nie pamiętał.
Położył się w pogiętej pościeli i wziął głęboki oddech. Bezczelne koszmary kusiły go wizjami otaczających go ramion, a kiedy się budził nie było obok niego w łóżku nikogo kto mógłby przynieść mu ten komfort. Nie zamierzał wracać do snu, nie było absutnie takiej mowy, nie ważne ile kadzidełek by nie zapalił, mógł więc leżeć i gapić się w sufit, lub wstać upewnić się, że w domu na pewno nikogo nie było, a potem zadbać o to, by wyglądał jakby nigdy się nic nie stało. Wybrał tę drugą opcję. Ah, i jeszcze musiał wysłać list.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (2057), Jonathan Selwyn (3254)




Wiadomości w tym wątku
[09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 01.09.2024, 12:42
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 01.09.2024, 14:13
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 03.09.2024, 13:06
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 04.09.2024, 10:15
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 05.09.2024, 18:40
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 06.09.2024, 11:54
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 07.09.2024, 12:48
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 07.09.2024, 13:15
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 07.09.2024, 23:27
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 08.09.2024, 12:23
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 12.09.2024, 01:50
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 16.09.2024, 14:23
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 17.09.2024, 00:01
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Dearg Dur - 17.09.2024, 14:34
RE: [09.08.72, noc] Je vois la vie en rose - przez Jonathan Selwyn - 17.09.2024, 23:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa