17.09.2024, 23:41 ✶
Dwóch na jednego. To nie była walka, którą Alexander mógłby w jakikolwiek sposób wygrać. Nie wtedy, gdy obydwaj przeciwnicy już właściwie go dopadli. Jeden był wyszkolonym i wprawionym w walce aurorem, drugi potrafił walczyć na pięści i był spragniony zwycięstwa.
To może nie była nawet kwestia zbyt późnego dostrzeżenia zagrożenia – zbliżającą się do twarzy pięść Louvaina, Alexander dostrzegł całkiem dobrze. Najpierw zmysłem wzroku, później dotyku i powonienia, wreszcie słuchu. Dosłownie zadzwoniło mu w uszach, metaliczny smak krwi w ustach tylko się pogłębił, skutkując już nie delikatnym rozcięciem, ale większą raną. Ta rana od zewnętrznej strony policzka miała zaowocować całkiem niedługo potężnym, ciemnym zasinieniem, rozlewającym się po twarzy w takt palców Lestrange’a.
Mniej więcej w tym samym momencie, w którym nastąpiło uderzenie Louvaina, uderzył też Atreus. I znowu celnie. Tym razem w brzuch. Alexander po raz kolejny poczuł ból, choć zupełnie inny. Nie piekący i smakujący krwią, ale tępy i oszałamiający, odbierający tlen w płucach i zmuszający do zgięcia się w pół. Tu też czekał na niego w niedługim czasie potężny siniak, ale – paradoksalnie – uderzenie mogło mieć jeszcze gorsze skutki niż to wyżej. Chwilowe obicie twarzy, nijak się w końcu miało do potencjalnego połamania żeber, obicia śledziony lub jelit.
Tak czy inaczej, nie był w stanie już ani bronić się, ani walczyć z przeciwnikami dalej.
To może nie była nawet kwestia zbyt późnego dostrzeżenia zagrożenia – zbliżającą się do twarzy pięść Louvaina, Alexander dostrzegł całkiem dobrze. Najpierw zmysłem wzroku, później dotyku i powonienia, wreszcie słuchu. Dosłownie zadzwoniło mu w uszach, metaliczny smak krwi w ustach tylko się pogłębił, skutkując już nie delikatnym rozcięciem, ale większą raną. Ta rana od zewnętrznej strony policzka miała zaowocować całkiem niedługo potężnym, ciemnym zasinieniem, rozlewającym się po twarzy w takt palców Lestrange’a.
Mniej więcej w tym samym momencie, w którym nastąpiło uderzenie Louvaina, uderzył też Atreus. I znowu celnie. Tym razem w brzuch. Alexander po raz kolejny poczuł ból, choć zupełnie inny. Nie piekący i smakujący krwią, ale tępy i oszałamiający, odbierający tlen w płucach i zmuszający do zgięcia się w pół. Tu też czekał na niego w niedługim czasie potężny siniak, ale – paradoksalnie – uderzenie mogło mieć jeszcze gorsze skutki niż to wyżej. Chwilowe obicie twarzy, nijak się w końcu miało do potencjalnego połamania żeber, obicia śledziony lub jelit.
Tak czy inaczej, nie był w stanie już ani bronić się, ani walczyć z przeciwnikami dalej.
Patrząc po rzutach (i już nawet nie doliczam +10 za umiejetność walki wręcz) to mamy: oba ataki silne sukcesy oraz obrona zakończona dwiema porażkami (jedna bliska krytycznej, druga również nie do wybronienia).
Tak na przyszłość: Alexandrze, nie doliczę ci 10 punktów za walkę wręcz, kiedy rzucasz na percepcję (walka wręcz to umiejętność połączona z aktywnością fizyczną).
@Atreus Bulstrode @Louvain Lestrange @Alexander Mulciber
Zakładam, że moje interwencje nie będą już potrzebne w tym wątku. Jeśli będzie inaczej - oznaczcie mnie po ostatnim poście w turze.
Tak na przyszłość: Alexandrze, nie doliczę ci 10 punktów za walkę wręcz, kiedy rzucasz na percepcję (walka wręcz to umiejętność połączona z aktywnością fizyczną).
@Atreus Bulstrode @Louvain Lestrange @Alexander Mulciber
Zakładam, że moje interwencje nie będą już potrzebne w tym wątku. Jeśli będzie inaczej - oznaczcie mnie po ostatnim poście w turze.