18.09.2024, 01:03 ✶
Savage - Sravage, pomyślał Atreus, stojąc pod brudną, obsmarkaną jakimś syfem ścianą pobliskiego budynku i przyglądając się tempo wejściu do sklepiku z absurdalnie wręcz zblazowaną miną. Przez moment stał tak, oparty o dom, przybytek usługowy czy inne siedlisko czarnomagicznego syfu, grzebiąc sobie po kieszeniach, aż wreszcie wyciągnął z kieszeni papierosa i wsunął go między wargi. Odpalił, a potem zaciągnął się, z zastanowieniem rozglądając po ciemnej alejce.
Wyglądał, jakby na kogoś czekał, albo przynajmniej starał się sprawiać takie pozory, od odrobinkę już zbyt długiego czasu tkwiąc w jednym miejscu, bo uliczka na lewo okupowana była aktualnie przez jakiegoś ćpuna, a na prawdo ktoś poprawiał komuś po zasadzonej przed chwilę kosie między żebrami.
Bulstrode miał na sobie ciemną, znoszoną szatę która jebała równie intensywnie co zaułek, w którym właśnie się znajdował, nie mówiąc już o tym że przybrał przebranie najwyższej klasy, zmieniając kolor włosów i doprawiając sobie wąsa. Sztuczka prosta i jakże satysfakcjonująca, bo w swoim nieskomplikowaniu utrzymywała się wystarczająco długo by nie musiał się martwić jak przy eliksirze wielosokowym, ze coś mu zaraz w brzuchu zabulba i przejdzie powrotną przemianę.
Ale w końcu, kiedy znowu wrócił spojrzeniem do niepozornego sklepiku, zobaczył jak drogi Raynor wsuwa się do jego wnętrza, a na twarzy aurora pojawił się lekki uśmiech. Cynk o paczce dostali od jakiegoś dobrego obywatela (który pewnie zgłosił to tylko dlatego, że miał biznes tak samo parszywy jak Savage i typ mu w tym jakoś mieszał) i wystarczyło tylko stać i czekać. No i proszę - poszukiwany jak na tacy, zamknięty w sklepiku i jeśli chciał z niego wyjść, to musiał przejść przez niego - Atreusa w sensie, który właśnie otworzył drzwi i wszedł do środka.
Rozejrzał się po wnetrzu, oceniając wystrój jako chujowy i śmierdzący, ale niczego innego nie spodziewał się przecież po Podziemnych Ścieżkach, gdzie każdy zaułek śmierdział szczochem i popiołem. A potem wbił spojrzenie w Raynora, przez chwilę zwyczajnie mu sie przyglądając, kiedy dopalał papierosa. Typ obejrzał się na niego na chwilę i przez moment Bulstrode chyba miał wrażenie, że został rozpoznany pomimo jego perfekcyjnego przebrania. Ale wreszcie Atreus klasnął w dłonie i znalazł się obok swojego poszukiwanego, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.
- Savage, stary, kto by przypuszczał że znajdę cię akurat tutaj. Kopę lat - zawiesił się na typie ramieniem, chociaż najchętniej to by go z miejsca znokautował, ale w sumie to był trochę ciekawy co miał w tej paczuszce.
!podziemneścieżki
Wyglądał, jakby na kogoś czekał, albo przynajmniej starał się sprawiać takie pozory, od odrobinkę już zbyt długiego czasu tkwiąc w jednym miejscu, bo uliczka na lewo okupowana była aktualnie przez jakiegoś ćpuna, a na prawdo ktoś poprawiał komuś po zasadzonej przed chwilę kosie między żebrami.
Bulstrode miał na sobie ciemną, znoszoną szatę która jebała równie intensywnie co zaułek, w którym właśnie się znajdował, nie mówiąc już o tym że przybrał przebranie najwyższej klasy, zmieniając kolor włosów i doprawiając sobie wąsa. Sztuczka prosta i jakże satysfakcjonująca, bo w swoim nieskomplikowaniu utrzymywała się wystarczająco długo by nie musiał się martwić jak przy eliksirze wielosokowym, ze coś mu zaraz w brzuchu zabulba i przejdzie powrotną przemianę.
Ale w końcu, kiedy znowu wrócił spojrzeniem do niepozornego sklepiku, zobaczył jak drogi Raynor wsuwa się do jego wnętrza, a na twarzy aurora pojawił się lekki uśmiech. Cynk o paczce dostali od jakiegoś dobrego obywatela (który pewnie zgłosił to tylko dlatego, że miał biznes tak samo parszywy jak Savage i typ mu w tym jakoś mieszał) i wystarczyło tylko stać i czekać. No i proszę - poszukiwany jak na tacy, zamknięty w sklepiku i jeśli chciał z niego wyjść, to musiał przejść przez niego - Atreusa w sensie, który właśnie otworzył drzwi i wszedł do środka.
Rozejrzał się po wnetrzu, oceniając wystrój jako chujowy i śmierdzący, ale niczego innego nie spodziewał się przecież po Podziemnych Ścieżkach, gdzie każdy zaułek śmierdział szczochem i popiołem. A potem wbił spojrzenie w Raynora, przez chwilę zwyczajnie mu sie przyglądając, kiedy dopalał papierosa. Typ obejrzał się na niego na chwilę i przez moment Bulstrode chyba miał wrażenie, że został rozpoznany pomimo jego perfekcyjnego przebrania. Ale wreszcie Atreus klasnął w dłonie i znalazł się obok swojego poszukiwanego, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi.
- Savage, stary, kto by przypuszczał że znajdę cię akurat tutaj. Kopę lat - zawiesił się na typie ramieniem, chociaż najchętniej to by go z miejsca znokautował, ale w sumie to był trochę ciekawy co miał w tej paczuszce.
!podziemneścieżki