18.09.2024, 01:32 ✶
Niby było dwóch na jednego, ale Atreus oczekiwał, że Mulciber będzie stawiał... w sumie to jakikolwiek opór. Ale zamiast tego to miotali nim jak szmacianą laleczką, robiąc z nim co tylko chcieli. Gdyby im się zamarzyło, to i tak ogłuszony już Alexander zaraz dostałby kolejne baty, już leżąc na podłodze i pewnie nie do końca rozumiejąc co się dzieje, za każdym kolejnym kopniakiem lub wyprowadzonym ciosem. Bulstrode czuł niedosyt, który namawiał go do obrania właśnie takiej taktyki - zapewnienia sobie odpowiedniej ilości wrażeń, wyładowania wszystkich frustracji i zwyczajnie skorzystania z okazji, ale mimo tego cichego głosiku, który brzęczał gdzieś w jego głowie, nie zrobił tego.
Kiedy uderzył go w brzuch, zrozumiał że Mulciber nie będzie stawiał już jakiegokolwiek oporu, tym samym powstrzymując się przed następnym uderzeniem, nawet jeśli dłoń wciąż miał zwiniętą w pięść. Odetchnął, przez moment przyglądając się tylko mężczyźnie i w sumie rozważając, czy kiedykolwiek w życiu spotkał kogoś kto swoją obecnością psułby krew dosłownie wszystkim wokoło. On sam głównie czuł obrzydzenie. To najgorszego sortu, które przychodziło kiedy widziało się karalucha, albo szczura który właśnie wypełzł z kanalizacji, będąc jednocześnie świadomym jak brudne i przynoszące tylko choroby było to stworzenie. Mulciber mógł próbować, ale był zgnilizną, która niekontrolowana musiała się rozprzestrzeniać - sam nawet nie miał na to większego wpływu. Był jakimś pokrętnym efektem wtórnym momentu, kiedy jego rodzina postanowiła wpełznąć na Podziemne Ścieżki, unosząc się dumą. Cóż, było widać do czego mogło to doprowadzić.
Był pewien, że Loretta, ewidentnie zapatrzona z jakiegoś powodu w to ścierwo, oddana swojej domenie sztuki, odnajdowała w nim jakieś cechy bohemy, ale kurwa, Alexander był w takim środowisku co najwyżej śmietnikiem, do którego zrzygał się jakiś rozpity artysta, a drugi się tam z kolei zesrał bo pomylił go ze sraczem.
Atreus spojrzał na Louvaina, ciekawy co ten teraz zrobi. Czy przestanie, czy może okaże się niepomny na to, że Mulciber nie był zbytnio w stanie stawiać już jakiegokolwiek oporu. Ale też nie zamierzał reagować zawczasu, dając przyjacielowi szansę na ostatni cios. Ale po chwili, Bulstrode spojrzał dalej, przetaczając spojrzeniem dookoła, po niektórych twarzach ciekawskich gapiów, którzy ewidentnie też podłapali, że tak jak do tej pory potyczka mogła być co najwyżej nie fair, ale wciąż sprawiała przyjemność, tak teraz szybko mogła się zmienić w katowanie.
Kiedy uderzył go w brzuch, zrozumiał że Mulciber nie będzie stawiał już jakiegokolwiek oporu, tym samym powstrzymując się przed następnym uderzeniem, nawet jeśli dłoń wciąż miał zwiniętą w pięść. Odetchnął, przez moment przyglądając się tylko mężczyźnie i w sumie rozważając, czy kiedykolwiek w życiu spotkał kogoś kto swoją obecnością psułby krew dosłownie wszystkim wokoło. On sam głównie czuł obrzydzenie. To najgorszego sortu, które przychodziło kiedy widziało się karalucha, albo szczura który właśnie wypełzł z kanalizacji, będąc jednocześnie świadomym jak brudne i przynoszące tylko choroby było to stworzenie. Mulciber mógł próbować, ale był zgnilizną, która niekontrolowana musiała się rozprzestrzeniać - sam nawet nie miał na to większego wpływu. Był jakimś pokrętnym efektem wtórnym momentu, kiedy jego rodzina postanowiła wpełznąć na Podziemne Ścieżki, unosząc się dumą. Cóż, było widać do czego mogło to doprowadzić.
Był pewien, że Loretta, ewidentnie zapatrzona z jakiegoś powodu w to ścierwo, oddana swojej domenie sztuki, odnajdowała w nim jakieś cechy bohemy, ale kurwa, Alexander był w takim środowisku co najwyżej śmietnikiem, do którego zrzygał się jakiś rozpity artysta, a drugi się tam z kolei zesrał bo pomylił go ze sraczem.
Atreus spojrzał na Louvaina, ciekawy co ten teraz zrobi. Czy przestanie, czy może okaże się niepomny na to, że Mulciber nie był zbytnio w stanie stawiać już jakiegokolwiek oporu. Ale też nie zamierzał reagować zawczasu, dając przyjacielowi szansę na ostatni cios. Ale po chwili, Bulstrode spojrzał dalej, przetaczając spojrzeniem dookoła, po niektórych twarzach ciekawskich gapiów, którzy ewidentnie też podłapali, że tak jak do tej pory potyczka mogła być co najwyżej nie fair, ale wciąż sprawiała przyjemność, tak teraz szybko mogła się zmienić w katowanie.