18.09.2024, 01:33 ✶
Zerknęła na niego, a zaraz zaśmiała się pod nosem
-Z pewnością zbyt wiele - sięgnęła po papierośnicę, wydobywając z niej papierosa- Dlatego, Panie Hollow... - nachyliła się ku niemu, a na jej usta wpłynął szelmowski uśmiech - Czasami lepiej być ślepym, głuchym i niemym... - wsunęła papierosa do ust, prostując się. Położyła papierośnice na blacie, przesuwając ją w jego kierunku, aby się poczęstował.
Wiedziała, że się nie zgodzi. Ale taka była prawda. Mogli jedynie się buntować, a i ten bunt zbyt wiele mógł nie przynieść. Nie, gdy byli niczym mrówki.
-Ale szanuje twój upór, słodziaku... - zerknęła na niego, a zadziorny uśmiech nie znikał z jej twarzy.
Tyle czasu się nie widzieli, a ona miała jednocześnie wrażenie, że się nie zmienił, jak i to, że rozmawia z zupełnie innym człowiekiem. Jeden wielki błąd logiczny, który jaskrawił się w czerwonych barwach.
-No, gorzej jak kto nas usłyszy - zaśmiała się cicho - wtedy usłyszano... ojoj - jasne, psotne spojrzenie odnalazło jego sylwetkę, a dziewczyna zaśmiała się cicho.
Kolejny temat zdawał się być w jakiś sposób emocjonalny. Jego nastawienie się zmieniło. Zamiast odpowiadać zadawał pytanie zwrotne, jego dobry humor zdawał się ulotnić, a on sam zdawał się nieudolnie kręcić.
Co ją to obchodziło? Wczesniej nic, ale widok jego reakcji rozpalił jej ciekawość.
-Jesteś słodki, gdy tak się burmuszysz, wiesz?- zaśmiała się cicho - Widzę, coś coś ci nie pykło, ale nie chcesz się przyznać co... - podparła twarz na dłoni, wbijając w niego kocie spojrzenie.
-Cóż mnie obchodzi? a nie wiem, nie wiem, może cię podrywam i staram się wybadać grunt, ha? - zagaiła ze złośliwym uśmiechem, a zaraz się zaśmiała. Szturchnęła chłopaka delikatnie
-No już, Hollow, nie spinaj się tak... przecież żartuje
Sięgnęła po swoją szklaneczkę, upijając łyka.
-często się tak włóczysz po barach?
-Z pewnością zbyt wiele - sięgnęła po papierośnicę, wydobywając z niej papierosa- Dlatego, Panie Hollow... - nachyliła się ku niemu, a na jej usta wpłynął szelmowski uśmiech - Czasami lepiej być ślepym, głuchym i niemym... - wsunęła papierosa do ust, prostując się. Położyła papierośnice na blacie, przesuwając ją w jego kierunku, aby się poczęstował.
Wiedziała, że się nie zgodzi. Ale taka była prawda. Mogli jedynie się buntować, a i ten bunt zbyt wiele mógł nie przynieść. Nie, gdy byli niczym mrówki.
-Ale szanuje twój upór, słodziaku... - zerknęła na niego, a zadziorny uśmiech nie znikał z jej twarzy.
Tyle czasu się nie widzieli, a ona miała jednocześnie wrażenie, że się nie zmienił, jak i to, że rozmawia z zupełnie innym człowiekiem. Jeden wielki błąd logiczny, który jaskrawił się w czerwonych barwach.
-No, gorzej jak kto nas usłyszy - zaśmiała się cicho - wtedy usłyszano... ojoj - jasne, psotne spojrzenie odnalazło jego sylwetkę, a dziewczyna zaśmiała się cicho.
Kolejny temat zdawał się być w jakiś sposób emocjonalny. Jego nastawienie się zmieniło. Zamiast odpowiadać zadawał pytanie zwrotne, jego dobry humor zdawał się ulotnić, a on sam zdawał się nieudolnie kręcić.
Co ją to obchodziło? Wczesniej nic, ale widok jego reakcji rozpalił jej ciekawość.
-Jesteś słodki, gdy tak się burmuszysz, wiesz?- zaśmiała się cicho - Widzę, coś coś ci nie pykło, ale nie chcesz się przyznać co... - podparła twarz na dłoni, wbijając w niego kocie spojrzenie.
-Cóż mnie obchodzi? a nie wiem, nie wiem, może cię podrywam i staram się wybadać grunt, ha? - zagaiła ze złośliwym uśmiechem, a zaraz się zaśmiała. Szturchnęła chłopaka delikatnie
-No już, Hollow, nie spinaj się tak... przecież żartuje
Sięgnęła po swoją szklaneczkę, upijając łyka.
-często się tak włóczysz po barach?