18.09.2024, 02:18 ✶
Patrzył z przerażeniem jak rudowłosa łamaga stara się połapać swoje pakunki, ale zaraz kończy się to jeszcze większą tragedią niż wcześniej. Nie zdążył jednak już zareagować na to co się stało i tym samym zapobiec temu co stało się za chwilę.
- Szlag jasny! - sapnął zasłaniając jeszcze twarz, aby w razie czego nie oberwać mieszaniną eliksirów. Zerknął z irytacją na rudowłosego, który wyglądał jak miał się zaraz rozpłakać, bo właśnie wpadł w smocze łajno. Może czułby nieco więcej współczucia dla chłopaka, gdyby nie fakt, że był jego "ofiarą". Odwrócił się słysząc, że ktoś jeszcze zwraca się do chłopaka - nie znał jegomościa, tak samo jak i łamagi wychodzącego z apteki, jednak po szybkiej ocenie wyglądu, to bardziej pasował on do sal Wizengamot gdzie broni spraw swoich klientów, niż do Pokątnej i hecy związanej z czyjąś nieuwagą. No ale nie zamierzał wdawać się w dyskusje, szczególnie teraz, kiedy ta dziwna ciesz zaczynała dymić. No jeszcze tego mu brakowało - może i nie był orłem z eliksirów, ale wiedział, że dymiący eliksir to proszenie się o kłopoty.
- A nie no, jak nie chciałeś to wszystko w porządku - sarknął jeszcze próbując strzepnąć z siebie to co na nim wylądowało pomagając sobie przy tym różdżką, byleby tylko nie musieć tego dotykać gołą skórą. Jeszcze tego mu brakowało, żeby głupi wypadek do sklepu przypłacił wizytą w Mungu, bo jakiś idiota nie wziął pod uwagę, ze na ulicy mogą być inni ludzie niż on.
Translokacja na pozbycie się tego czegoś:
- Szlag jasny! - sapnął zasłaniając jeszcze twarz, aby w razie czego nie oberwać mieszaniną eliksirów. Zerknął z irytacją na rudowłosego, który wyglądał jak miał się zaraz rozpłakać, bo właśnie wpadł w smocze łajno. Może czułby nieco więcej współczucia dla chłopaka, gdyby nie fakt, że był jego "ofiarą". Odwrócił się słysząc, że ktoś jeszcze zwraca się do chłopaka - nie znał jegomościa, tak samo jak i łamagi wychodzącego z apteki, jednak po szybkiej ocenie wyglądu, to bardziej pasował on do sal Wizengamot gdzie broni spraw swoich klientów, niż do Pokątnej i hecy związanej z czyjąś nieuwagą. No ale nie zamierzał wdawać się w dyskusje, szczególnie teraz, kiedy ta dziwna ciesz zaczynała dymić. No jeszcze tego mu brakowało - może i nie był orłem z eliksirów, ale wiedział, że dymiący eliksir to proszenie się o kłopoty.
- A nie no, jak nie chciałeś to wszystko w porządku - sarknął jeszcze próbując strzepnąć z siebie to co na nim wylądowało pomagając sobie przy tym różdżką, byleby tylko nie musieć tego dotykać gołą skórą. Jeszcze tego mu brakowało, żeby głupi wypadek do sklepu przypłacił wizytą w Mungu, bo jakiś idiota nie wziął pod uwagę, ze na ulicy mogą być inni ludzie niż on.
Translokacja na pozbycie się tego czegoś:
Rzut Z 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!