18.09.2024, 02:44 ✶
Dedalus przyjrzał się uważnie Monie i chociaż wciąż starał się zachowywać sympatyczną postawę, tak jego oczy zdradzały pewien rosnący sceptycyzm wobec wybranki serca swojego syna. Nie był jeszcze całkowicie negatywnie do niej nastawiony. Młoda panna Rowle, nawet jeśli nie do końca potrafiła się poprawnie wysłowić, to nie miała aż tak złych pomysłów, bo widział logikę w stwierdzeniu, że nie wszystko dało się uporządkować jedynie za pomocą suchych faktów. A jednak, była to jednak jedna, cieńka nitka sensu w labiryncie głupot. Sytuacja akceptowalna u znajomych jego syna, ale jużnie u kogoś kto miałby się z nim potencjalnie związać na stałe.
– Rzeczywiście nie raz udokumentowano jak na masy oddziaływały pewne legendy i zabobony – stwierdził, próbując z jej wypowiedzi wyłuskać konkretną odpowiedź, wobec tego czy uważała te bajki za brednie czy nie. Był jednak wściekle pewny, że to przez nią Icarus pytał się wtedy o te cały Dragonborny i całe szczęście, że udało mu się skutecznie wybić te bujdy z głowy chłopaka. – Jak jednak słusznie zauważył mój syn, nie tym się tutaj zajmujemy. Rozumiem jednak pewną chęć zaprezentowania swojego poczucia humoru.
Fakty, kto wie?
Też mu coś! Czyżby Hogwart przymykał teraz oko na wymyślających głupstwa uczniów? Dobrze, że Icarus był przynajmniej w jakiejś części na to odporny. Nie umknęło mu jednak to, jak zmienił się ton głosu młodszego Prewetta, gdy czarownica powiedziała to, co powiedziała.
– Oczywiście – odpowiedział krótko na prośbę syna, a potem nalał sobie z karafki wody, aby przedłużyć milczenie. – Właściwie to teraz sobie przypominam, że Icarus też kiedyś poruszał ze mną temat Dragonbornów, ale nie mogę sobie przypomnieć co dokładnie wtedy mówiliśmy. Icarusie, jeśli mnie pamięć nie myli, to tobie udało się zgrabnie podsumować naszą całą dyskusję. Może pamiętasz co wtedy powiedziałeś i mógłbyś przytoczyć swoje słowa?