18.09.2024, 12:17 ✶
Charles lekko skrzywił usta, ale bardziej w wyrazie zastanowienia, aniżeli niezadowolenia ze słów Electry.
- To wydawało się świetnym pomysłem... Dopóki nie zdjąłem koszuli. - Przyznał cicho, wyswobadzając się z marynarki. Na tym jednak poprzestał; odłożył marynarkę na krzesło obok i podwinął rękawy białej koszuli. Udawał, że nie widzi na sobie spojrzenia towarzyszki. Był raczej szczupły, może nie tak dobrze zbudowany jak koledzy Electry, a włosy na klatce piersiowej ukrywał pod kołnierzykiem zapiętym pod samą brodę. Niewiele zdradzał, poza tym, że w gazecie niemal wszystko. Z pozoru był dobrze wychowanym chłopcem. - Ale już za późno, prawda? Łosoś został już sfiletowany. - Posłużył się metaforą. - Mam nadzieję, że ta chwilowa rozpoznawalność szybko minie. Przynajmniej ta ze złych powodów...
Listy, spojrzenia, uśmiechy... Charles nie prosił o tego typu sławę, lecz nie mógł spodziewać się niczego innego, gdy udzielił wywiadu na taki temat, w takiej formie. Rozumiał, że jest sobie sam winny, z dużym udziałem Isaaca, jak wmawiał mu ojciec.
- Podziwiam cię, Electro. Z taką piękną twarzą i sylwetką mogłabyś zrobić karierę tylko na tym. - Skomentował, zerkając na nią nieśmiało. Była zjawiskowa, tego nie mógł ukrywać. - Zamiast pomagać w rozwoju kariery drobnym przedsiębiorcom! Wiesz o tym na pewno dużo więcej, niż ja... Więc od czego mam zacząć?
Kiedy skupił się na rozrysowanej mapie myśli, nawet nie zauważył, że Electra nachyliła się do niego. Pierwszym odruchem było zabranie dłoni, gdy położyła swoją na jego, lecz powstrzymał się. To było całkiem miłe. Czy jego dłonie nie były wilgotne? Czy nie wyda jej się odrzucający?!
- Nie chcę, żebyś doszła do wniosku, że marnujesz czas. - Przyznał się wprost, unosząc wzrok na kobietę. - Jestem naprawdę bardzo, bardzo wdzięczny za pomoc.
- To wydawało się świetnym pomysłem... Dopóki nie zdjąłem koszuli. - Przyznał cicho, wyswobadzając się z marynarki. Na tym jednak poprzestał; odłożył marynarkę na krzesło obok i podwinął rękawy białej koszuli. Udawał, że nie widzi na sobie spojrzenia towarzyszki. Był raczej szczupły, może nie tak dobrze zbudowany jak koledzy Electry, a włosy na klatce piersiowej ukrywał pod kołnierzykiem zapiętym pod samą brodę. Niewiele zdradzał, poza tym, że w gazecie niemal wszystko. Z pozoru był dobrze wychowanym chłopcem. - Ale już za późno, prawda? Łosoś został już sfiletowany. - Posłużył się metaforą. - Mam nadzieję, że ta chwilowa rozpoznawalność szybko minie. Przynajmniej ta ze złych powodów...
Listy, spojrzenia, uśmiechy... Charles nie prosił o tego typu sławę, lecz nie mógł spodziewać się niczego innego, gdy udzielił wywiadu na taki temat, w takiej formie. Rozumiał, że jest sobie sam winny, z dużym udziałem Isaaca, jak wmawiał mu ojciec.
- Podziwiam cię, Electro. Z taką piękną twarzą i sylwetką mogłabyś zrobić karierę tylko na tym. - Skomentował, zerkając na nią nieśmiało. Była zjawiskowa, tego nie mógł ukrywać. - Zamiast pomagać w rozwoju kariery drobnym przedsiębiorcom! Wiesz o tym na pewno dużo więcej, niż ja... Więc od czego mam zacząć?
Kiedy skupił się na rozrysowanej mapie myśli, nawet nie zauważył, że Electra nachyliła się do niego. Pierwszym odruchem było zabranie dłoni, gdy położyła swoją na jego, lecz powstrzymał się. To było całkiem miłe. Czy jego dłonie nie były wilgotne? Czy nie wyda jej się odrzucający?!
- Nie chcę, żebyś doszła do wniosku, że marnujesz czas. - Przyznał się wprost, unosząc wzrok na kobietę. - Jestem naprawdę bardzo, bardzo wdzięczny za pomoc.