18.09.2024, 14:03 ✶
– Pani mina mówi co innego – zdziwiła się Florence nieco obłudnie, a potem uśmiechnęła się do Heather, tak całkiem radośnie. – Doskonały pomysł, panno Wood. W stanie, w jakim obecnie się pani znajduje, całkiem blisko hipotermii, po wzniesieniu się straci pani przytomność w ciągu maksymalnie dziesięciu minut. Będzie pani mogła spędzić wtedy z nami znacznie więcej czasu, przy złamaniach kości będzie trzeba zachować panią na obserwacji – powiedziała, takim tonem, jakby faktycznie uważała, że to byłby najlepszy możliwy scenariusz. Heather bardzo przypominała jej w tej chwili młodszego brata, który zapewniał, że nic mu nie jest i on już może sobie iść, gdy ona oczyma nie tylko siostry i uzdrowicielki, ale też jasnowidza widziała, jak ten traci przytomność pięć minut później.
– Eliksir rozgrzewający – oświadczyła, gdy pielęgniarka przyniosła odpowiedni flakonik i starannie odmierzyła odpowiednią dawkę, by podać ją Wood. – W ekstremalnych przypadkach to może zostać na stałe. Mam na myśli wodę, pokrywającą skórę albo obniżoną temperaturę – powiedziała, mierząc Heather uważnym spojrzeniem po raz kolejny, jakby spodziewała się, że jednak zobaczy na jej twarzy albo rękach kropelki wody, wskazujące na to, że została naznaczona przez żywioł. – Ma pani o tyle szczęścia, że emanacje wodne są zwykle łagodniejsze niż te innych żywiołów. Nie poznała pani dziadka?
W końcu „wydawało się” jej, gdyby dziadek okazyjnie ciskał piorunami albo zalewał okolicę, prawdopodobnie Heather zdawałaby sobie z tego sprawę. Ale Florence i tak już chwyciła tutaj nie tyleż przynętę, co całą wędkę i szykowała się do pochwycenia także ręki wędkarza – najwyraźniej mieli przypadek objawionej klątwy, odziedziczonej przeskokiem, co oznaczało, że u jednego z rodziców mógł występować gen uśpiony. Zdaniem Bulstrode tego typu badania były dotąd skandalicznie zaniedbywane, a dokumentacja pozostawała co najwyżej skąpa.
– Konsultowała się pani już z klątwołamaczami na temat panowania nad klątwą? – spytała, zabierając flakonik z eliksirem. Och, oczywiście, że domyślała się odpowiedzi twierdzącej, ba, słyszała ją już wręcz we własnej głowie, ale to był całkiem ładny wstęp. – W klinice Munga badamy w tej chwili mechanizmy dziedziczenia klątwy żywiołów i możliwość zwiększenia panowania nad nią.
Właściwie to celem Florence było złamanie przekleństwa. Nie zamierzała jednak oznajmiać tego wszem i wobec, i budzić fałszywych nadziei czy nadmiernego sceptycyzmu.
– Eliksir rozgrzewający – oświadczyła, gdy pielęgniarka przyniosła odpowiedni flakonik i starannie odmierzyła odpowiednią dawkę, by podać ją Wood. – W ekstremalnych przypadkach to może zostać na stałe. Mam na myśli wodę, pokrywającą skórę albo obniżoną temperaturę – powiedziała, mierząc Heather uważnym spojrzeniem po raz kolejny, jakby spodziewała się, że jednak zobaczy na jej twarzy albo rękach kropelki wody, wskazujące na to, że została naznaczona przez żywioł. – Ma pani o tyle szczęścia, że emanacje wodne są zwykle łagodniejsze niż te innych żywiołów. Nie poznała pani dziadka?
W końcu „wydawało się” jej, gdyby dziadek okazyjnie ciskał piorunami albo zalewał okolicę, prawdopodobnie Heather zdawałaby sobie z tego sprawę. Ale Florence i tak już chwyciła tutaj nie tyleż przynętę, co całą wędkę i szykowała się do pochwycenia także ręki wędkarza – najwyraźniej mieli przypadek objawionej klątwy, odziedziczonej przeskokiem, co oznaczało, że u jednego z rodziców mógł występować gen uśpiony. Zdaniem Bulstrode tego typu badania były dotąd skandalicznie zaniedbywane, a dokumentacja pozostawała co najwyżej skąpa.
– Konsultowała się pani już z klątwołamaczami na temat panowania nad klątwą? – spytała, zabierając flakonik z eliksirem. Och, oczywiście, że domyślała się odpowiedzi twierdzącej, ba, słyszała ją już wręcz we własnej głowie, ale to był całkiem ładny wstęp. – W klinice Munga badamy w tej chwili mechanizmy dziedziczenia klątwy żywiołów i możliwość zwiększenia panowania nad nią.
Właściwie to celem Florence było złamanie przekleństwa. Nie zamierzała jednak oznajmiać tego wszem i wobec, i budzić fałszywych nadziei czy nadmiernego sceptycyzmu.