18.09.2024, 16:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2024, 13:58 przez Thomas Figg.)
Thomas wychowany w deszczowej i pochmurnej Anglii nie był przyzwyczajony do takiej ilości słońca. Był tu w Egipcie już ile? CZtery miesiące, dłużej, chyba pół roku dobre już tutaj spędził, a nadal miewał problemy za dnia. Czuł się jak plasterek bekonu rzucony na patelnię i całkowicie zapomniany. Mimo stosowania kremów przeciw opalaniu to jego skóra nabrała nowego odcienia i na upartego mógłby udawać jednego z rdzennych mieszkańców tego regionu ze swoimi czarnymi włosami. Co prawda nauczył się zaklęć chłodzących, ale one nie pomagały mu zbyt wiele kiedy musiał wyjść na pełne słońce.
Mimo niezdolności do przystosowania siędę panującej tutaj pogody cieszył się, że to właśnie Egipt był pierwszym przystankiem na drodze do zostania klątwo łamaczem. Tutejsze wykopaliska wręcz roiły się od przeróżnych klątw i pułapek. Nie mógł sobie wyobrazić lepszego miejsca pod podjęcia nauk. Jednak bycie uczniem oznaczało też czasami wykonywanie zadań, które z łamaniem klątw czy rozbrajaniem pułapek miało mniej wspólnego - jedną z nich było oprowadzanie ludzi po bezpiecznych partiach piramid i grobowców. Zadziwiające jak wielu bogaczy i badaczy gotów było odwiedzić te miejsca - Thomas nie miał nic przeciwko temu, dopóki nie zachowywali się jak pijany wujek na jakimś wiejskim festiwalu z okazji lata.
- Co? Panie ja nie wiem, ja nie stąd - pomachał przecząco głową i skrzyżował przed sobą ręce jakby chciał nakreślić znak x przed sobą. Nie miał za grosz pojęcia co też chciał od niego nieznajomy. Absolutnie nie zrozumiał co ten nieznajomy do niego mówił, zwrócił uwagę na dość niecodzienną urodę jak na kogoś posługującego się lokalnym językiem (bo tyle rozpoznawał po obcowaniu z nimi przez pół roku), ale nie jemu było oceniać.