18.09.2024, 17:31 ✶
Charles zdążył zauważyć, że Scylla była niecodzienna, nie znał jednak jeszcze ogromu tejże niecodzienności. Bycie specyficznym miało swoje plusy, pozwalało odetchnąć po całym dniu sztucznych uśmiechów i wymuszonych uprzejmości. Autentyczność była powiewem świeżości, tak rzadko spotykanym w Londynie. Dziewczę było zdecydowanie urocze, tym bardziej wtedy, gdy tak pięknie się płoniło przy małym komplemencie. Charlie nie był wielkim flirciarzem i zrozumiał już, że kobiety w Anglii niekoniecznie dobrze reagowały na jego podryw... A i Scylla nie wydawała się być podatna na tego typu awanse. Musiał być ostrożny, nawet jeśli Scylla podświadomie proponowała wiele między słowami.
- Więcej czasu? Ach, tak, oczywiście! - Odpowiedział, zanim zdążył pomyśleć. Teraz to ona złapała go zbitego z tropu. - Może chciałabyś pójść na kawę i ciastko? Albo na kolację i drinka? - Zaproponował szybko, opierając się niby to nonszalancko o stół.
To było coś nowego. Dotąd to on startował do dziewcząt, a teraz ta mała Scylla chciała spędzić czas z nim. To było niesamowicie miłe i Charlie poczuł, że jego uszy robią się ciepłe. Z pewnością poczerwieniały! Swoją drogą, ciekawe, co Scylli mógł nagadać Peregrinus! Czyżby polecił jej swojego nowego kolegę? A może ona sama przewidziała ich spotkanie?
- Później... Jak skończę z pracą. Jeśli chcesz, możesz tu ze mną zostać? Jeśli nie masz innych zajęć? - Dodał szybko, bo nie chciał wchodzić jej w paradę ze swoimi wymysłami. Na pewno miała swoją pracę do zrobienia. - Możesz obserwować, czy robię rzeczy z grzeczności, czy jestem szczery. - Zaporonował, samemu uśmiechając się ciepło, gdy usłyszał jej śmiech.
Nie mógł jednak dalej być niemiły, gdy Scylla wycofała się ze swoich słów. Nie było dla niego problemem uwierzenie w jej dobre chęci. Była trochę jak dziecko, ale czy z tym wiązał się fakt, że nie potrafiła kłamać? Dzieci lubiły zmyślać.
- Scyllo... Widziałaś, o czym mówiłem w wywiadzie. Jakie kształty miały te świeczki? Nie obejmowałem się z zimna, raczej ze wstydu, bo ludzie uważają to za nieodpowiednie. Przecież pozowałem do zdjęcia prawie nago. - Wyjaśnił, postanawiając być z nią zupełnie szczery. Czy tego potrzebowała? Nazwania rzeczy po imieniu? Czy miał wyłożyć jej wprost, że czarodzieje sądzą, że penisy mogą być wulgarne? To musiało rozumieć się samo przez siebie.
Postanowił uczepić się tematu wróżb.
- Przepowiednie pozostawiające pole do interpretacji są ciekawsze, niż te dosłowne. Jak tarot? Wolałbym usłyszeć, że dzisiaj spotka mnie bardzo miła niespodzianka zamiast informacji wprost, że dostanę ciasteczka. - Podzielił się swoimi niezbyt wyszukanymi przemyśleniami. Złapał za czystą ścierkę i przetarł tłuczek, który wcześniej upadł na ziemię, by zająć czymś dłonie. - Dokładne informacje odbierają radość i oczekiwanie. O ile informacje nie są złe... - Zastanowił się na głos, nie wiedząc, jakie wieści ma dla niego Scylla. Z drugiej strony, mógłby odebrać je jako szczęśliwe! Konflikt z wujem nie został zakończony, a jego śmierć wiele mogłaby rozwiązać. - Wychowałem się w Norwegii i Szwecji. Ale moi rodzice są Anglikami. Ty masz korzenie z Grecji, prawda? Pytia była z Grecji, musisz być jej praprawnuczką, z takim talentem.
- Więcej czasu? Ach, tak, oczywiście! - Odpowiedział, zanim zdążył pomyśleć. Teraz to ona złapała go zbitego z tropu. - Może chciałabyś pójść na kawę i ciastko? Albo na kolację i drinka? - Zaproponował szybko, opierając się niby to nonszalancko o stół.
To było coś nowego. Dotąd to on startował do dziewcząt, a teraz ta mała Scylla chciała spędzić czas z nim. To było niesamowicie miłe i Charlie poczuł, że jego uszy robią się ciepłe. Z pewnością poczerwieniały! Swoją drogą, ciekawe, co Scylli mógł nagadać Peregrinus! Czyżby polecił jej swojego nowego kolegę? A może ona sama przewidziała ich spotkanie?
- Później... Jak skończę z pracą. Jeśli chcesz, możesz tu ze mną zostać? Jeśli nie masz innych zajęć? - Dodał szybko, bo nie chciał wchodzić jej w paradę ze swoimi wymysłami. Na pewno miała swoją pracę do zrobienia. - Możesz obserwować, czy robię rzeczy z grzeczności, czy jestem szczery. - Zaporonował, samemu uśmiechając się ciepło, gdy usłyszał jej śmiech.
Nie mógł jednak dalej być niemiły, gdy Scylla wycofała się ze swoich słów. Nie było dla niego problemem uwierzenie w jej dobre chęci. Była trochę jak dziecko, ale czy z tym wiązał się fakt, że nie potrafiła kłamać? Dzieci lubiły zmyślać.
- Scyllo... Widziałaś, o czym mówiłem w wywiadzie. Jakie kształty miały te świeczki? Nie obejmowałem się z zimna, raczej ze wstydu, bo ludzie uważają to za nieodpowiednie. Przecież pozowałem do zdjęcia prawie nago. - Wyjaśnił, postanawiając być z nią zupełnie szczery. Czy tego potrzebowała? Nazwania rzeczy po imieniu? Czy miał wyłożyć jej wprost, że czarodzieje sądzą, że penisy mogą być wulgarne? To musiało rozumieć się samo przez siebie.
Postanowił uczepić się tematu wróżb.
- Przepowiednie pozostawiające pole do interpretacji są ciekawsze, niż te dosłowne. Jak tarot? Wolałbym usłyszeć, że dzisiaj spotka mnie bardzo miła niespodzianka zamiast informacji wprost, że dostanę ciasteczka. - Podzielił się swoimi niezbyt wyszukanymi przemyśleniami. Złapał za czystą ścierkę i przetarł tłuczek, który wcześniej upadł na ziemię, by zająć czymś dłonie. - Dokładne informacje odbierają radość i oczekiwanie. O ile informacje nie są złe... - Zastanowił się na głos, nie wiedząc, jakie wieści ma dla niego Scylla. Z drugiej strony, mógłby odebrać je jako szczęśliwe! Konflikt z wujem nie został zakończony, a jego śmierć wiele mogłaby rozwiązać. - Wychowałem się w Norwegii i Szwecji. Ale moi rodzice są Anglikami. Ty masz korzenie z Grecji, prawda? Pytia była z Grecji, musisz być jej praprawnuczką, z takim talentem.