• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości

[23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#12
19.09.2024, 03:53  ✶  
- Teraz się boję pomyśleć o czymkolwiek - powiedział z udawanym przerażeniem, jakby faktycznie obawiał się Brenny buszującej mu po jego myślach, ale z drugiej strony nie widział w tym problemu, przecież nie było tak, ze jego myśli krążyły wokół jakichś dziwnych tematów. Dopiero kiedy zostawał sam na sam z samym sobą to potrafił myśleć niezbyt przyjemnych rzeczach, ale nauczył się z tym żyć, jus nie miał dziury w miejscu swojego serca, skutecznie zapełnił ją rodziną i przyjaciółmi - co pozwalało mu iść przez życie z uśmiechem na ustach. Jedyne czego się obawiał to fakt, że ktokolwiek z bliskich dowie się o jego powiązaniach z czarną magią i jej studiowaniem, czuł się przez to brudny i dobrze wiedział, że tego brudu z siebie nigdy nie zmyje. Co gorsze zdawał sobie jeszcze sprawę z tego, że nie miał nic przeciwko ubrudzeniu się jeszcze bardziej jeżeli oznaczało to ochronę tych, na których mu zależało.
- Tak? To o jakim cieście teraz myślę? - zamknął oczy skupiając się na palcu z wiśniami, który wczorajszego dnia piekła Nora i właśnie sobie o nim przypomniał, chętnie by wszamał kawałek, albo pół blachy. Otworzył oczy i w pierwszym odruchu aż otworzył usta z wrażenia i zaśmiał się kręcą głową na boki z niedowierzaniem. - Masz mnie, dobrze znasz mnie na wylot - uniósł ręce w geście poddania się. - Co do run to się uczę! Myślę, że już niebawem będę mógł je odczytywać bez posiłkowania się słownikiem! - to prawda, męczył ego wieczne sprawdzanie run w książkach, aby poznać te nowe i ich znaczenie, chciał być nieco bardziej niezależny w tym działaniu. Zamarł i marszcząc brwi właśnie zdał sobie z czegoś sprawę. - Chwila, co to znaczy za wolny? Czy ty rzucasz mi wyzwanie? - zapytał z iskierkami w oczach, zapewne szanse miał mniej niż nikłe w starciu z Brenną, która miał doświadczenie w walce, ale to nie oznaczało ze miał się wycofać, porażki uczyły wiele więcej niż wygrań - chyba, że chodziło o rozbrajanie pułapek, wtedy porażki mogły wcale nie uczyć, bo już się nie żyło dłużej.
- Właśnie wiem, mogę nauczyć się zaklęć, obmyślać plan i kombinację zaklęć, ale bez przećwiczenia tego elementu z żywym przeciwnikiem nie będę wiedział czy zdołam wprowadzić to w życie. Nie łudzę się, że całą te wojnę przyjdzie mi spędzić jedynie na tym co umiem najlepiej, chce móc wam pomagać bez bycia obciążeniem w akcji. Myślisz, że ludzie z zakonu będą chętni ćwiczyć z innymi? - odpowiedział zgodnie z prawdą, na papierze i w głowie mógł przygotować najbardziej idealną kombinację zaklęć do walki, ale bez przetrenowania samego działania podczas pojedynku nie miał żadnej pewności, że w potrzebie zdoła to zrobić. Chciał być pewny, że zdoła obronić innych, gdy zajdzie potrzeba. Uniósł głowę i pokiwał energicznie. - Zdaję sobie z tego sprawę, że prawdziwa walka nie jest honorowa, nigdy nie zamierzałem walczyć czysto - uśmiechnął się obnażając przy tym zęby, figlarska natura sprawiała, ze nawet jak obmyślał sposoby na pojedynek wpadał na całkiem niestandardowe zaklęcia, których mógłby użyć, aby przechylić szalę na swoją stronę. - Nie, nie mam przy sobie rzeczy do zrobienia tej kłodki, dlatego jak najbardziej - zgodzi się bez chwili namysłu. W końcu będzie mógł się sprawdzić w akcji, a mają Brennę za sparingpartnerkę sprawiało, że odnosił wrażenie, że nauczy się całkiem sporo z tego pojedynku z nią.
- Wiesz, żeby mnie zauroczyć nie musisz używać wcale zaklęć - odpowiedział żartobliwie i udał jęk zawodu połączony z bólem gdy tylko wbiła mu łokieć w bok. - Ahhh, nic przez tobą nie ukryje, mój plan spalił na panewce! - cóż była to poniekąd prawda. Longbottomówna była osobą (a byłby je w stanie policzyć na palcach jednej ręki), przed którą nie tyle co nie umiał, co nawet nie chciał kłamać. Dlatego gdyby tylko zapytała to by z miejsca jej powiedział, że faktycznie rzucił takie zaklęcie do ostrzegania go przed jej pojawieniem się.
Popatrzył jej prosto w oczy, nie mówiąc nic, z całkiem poważnym wyrazem twarzy, aby po chwili na ustach wykwitł mu delikatny uśmiech, położył dłoń na kobiecej dłoni spoczywającej mu na jednym z ramion. Nie dziwił się jej, że zaniepokoiła się jego nagłym wyznaniem, po prawdzie to trochę zaskoczył tym i samego siebie. Nie było sekretem, że mierzył się ze swoimi demonami, nierzadko ukrywając je właśnie pod uśmiechem i żartami. - Tak, wszystko jest dobrze - odpowiedział zgodnie prawdą, na ten czas wszystko było dobrze. - Obiecywałem ci, ze jak nie będzie to do ciebie przyjdę, pamiętam o tym - dodał jeszcze dając do zrozumienia, że ta dawna obietnica nie był przez niego zapomniana, choć z wieloma rzeczami się ukrywał to nie tłamsił też już tak w sobie, dostał mocną nauczkę wtedy i nie zamierzał jej powtarzać. Tym razem już był w pełni świadom tego, że są ludzie którym na nim zależy. Po prostu chciałem wiesz... - wykonał nieokreślony ruch w powietrzu przy pomocy wolnej dłoni. - Sam nie wiem, zapewnić cię, że nie idę z poczucia obowiązku... Dobra trochę tak, przecież nie mogę stać z boku, kiedy wiem, że mógłbym was chronić. Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że to mój wybór i nie zmieniłbym go, choć znam konsekwencję. Nie chcę, żebyś dźwigała zbyt duży ciężar na swoich barkach - zakończył łagodnie, nie wiedział czy Bren czuje presję i ciężar tych wszystkich decyzji, ale nie zamierzał czekać aż ja to przytłoczy, choć nie była ona tak słaba jak on, to każdy miał swoje granice i nie chciał, żeby musiała odkrywać własne.
- To co, chcesz spróbować skopać mi dupsko? - dodał jeszcze wesoło, nie mogli przecież tak stać i smęcić, nie póki on mógł jeszcze mówić.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (4176), Thomas Figg (5056)




Wiadomości w tym wątku
[23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 11.09.2024, 15:47
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 11.09.2024, 23:30
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 12.09.2024, 14:46
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 12.09.2024, 23:51
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 13.09.2024, 17:45
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 14.09.2024, 02:54
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 14.09.2024, 20:08
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 15.09.2024, 01:14
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 15.09.2024, 16:43
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 15.09.2024, 22:21
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Brenna Longbottom - 18.09.2024, 14:55
RE: [23.08.72, Księżycowy Staw] Nie chcemy nieproszonych gości - przez Thomas Figg - 19.09.2024, 03:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa