19.09.2024, 13:24 ✶
Uśmiechnął się delikatnie widząc, że jego słowa powoli docierają do Fiery, nie robił tego tylko dlatego, żeby móc rozwikłać zagadkę, chciał jej pomóc, skoro jest na to opcja. Było zbyt wcześnie, aby się poddawać.
- Dokładnie tak samo jak wtedy powinnaś im pozwolić wybrać, Wiem, że to jest trudne bo czujesz się odpowiedzialna za ich ochronę i dobrobyt, ale nie możesz trzymać ich pod kloszem - jego ton nie był już zapalczywy, był delikatny, chciał jej pomóc, a nie nakłonić do swojej wizji. Westchnął wiedząc, ze to co powie może być nieco zbyt kontrowersyjne, ale chyba musiałoby też być powiedziane - chciał jej nieco osłodzić te informację.
- Trzymaj, poprawi ci humor - już dawno temu nauczył się, że słodycze pomagają na poprawę humoru, dlatego też podał jej czekoladę. Thomas nigdy nie wychodził z domu bez czegoś słodkiego ot nawyk mieszkania z cukiernikiem. - Rozumiem, że są wszystkim co ci zostało, ostatnią prawdziwą rodziną. Ale czy w obecnej formie faktycznie nią są? Wiem, że to nadal oni, ale nie możesz z nimi porozmawiać są tutaj ale jakby ich nie było, prawda? Domyślam się, że to nie jest prosta decyzja, nie mówię, że masz podejmować ją teraz. Ale wtedy kiedy już będę miał zebrane niezbędne kawałki tej układanki, wtedy będziemy mogli usiąść i zdecydować nad działaniem. - uśmiechnął się delikatnie i popatrzył uważnie na Bellównę, cóż różne miał scenariusze przygotowane w głowie, kiedy tutaj szedł, ale ten jeden wyjątkowo nie był tym, który przewidział.
- Wiem, że nie potrzebujesz, myślałem bardziej, że chciałabyś dokładnie poznać ich zdanie, słowo w słowo - powiedział próbując usprawiedliwić swoją propozycję przed jej oczami.
- Dokładnie tak samo jak wtedy powinnaś im pozwolić wybrać, Wiem, że to jest trudne bo czujesz się odpowiedzialna za ich ochronę i dobrobyt, ale nie możesz trzymać ich pod kloszem - jego ton nie był już zapalczywy, był delikatny, chciał jej pomóc, a nie nakłonić do swojej wizji. Westchnął wiedząc, ze to co powie może być nieco zbyt kontrowersyjne, ale chyba musiałoby też być powiedziane - chciał jej nieco osłodzić te informację.
- Trzymaj, poprawi ci humor - już dawno temu nauczył się, że słodycze pomagają na poprawę humoru, dlatego też podał jej czekoladę. Thomas nigdy nie wychodził z domu bez czegoś słodkiego ot nawyk mieszkania z cukiernikiem. - Rozumiem, że są wszystkim co ci zostało, ostatnią prawdziwą rodziną. Ale czy w obecnej formie faktycznie nią są? Wiem, że to nadal oni, ale nie możesz z nimi porozmawiać są tutaj ale jakby ich nie było, prawda? Domyślam się, że to nie jest prosta decyzja, nie mówię, że masz podejmować ją teraz. Ale wtedy kiedy już będę miał zebrane niezbędne kawałki tej układanki, wtedy będziemy mogli usiąść i zdecydować nad działaniem. - uśmiechnął się delikatnie i popatrzył uważnie na Bellównę, cóż różne miał scenariusze przygotowane w głowie, kiedy tutaj szedł, ale ten jeden wyjątkowo nie był tym, który przewidział.
- Wiem, że nie potrzebujesz, myślałem bardziej, że chciałabyś dokładnie poznać ich zdanie, słowo w słowo - powiedział próbując usprawiedliwić swoją propozycję przed jej oczami.