19.09.2024, 17:54 ✶
Dedalus wydawał się nie być świadomy nerwowej atmosfery, która powstała pomiędzy dwójką młodych czarodziejów, albo po prostu nic sobie z tego nie robił. W duchu jednak cieszył się, że jego syn był przynajmniej na tyle trzeźwy umysłowo, że potrafił powiedzieć to co Dedalus chciał usłyszeć. Może jednak była nadzieja, że posiadany przez Icarusa rozum nie zniknął całkowicie.
Co się zaś tyczyło samej panny Rowle, czarodziej z minuty na minutę miał o niej coraz gorsze zdanie. Zachowywała się trochę jak jakaś rozpieszczona dziewczynka, która przychodzi do domu ojca swojego chłopaka i jeszcze próbuje mu pyskować, bo tak właśnie odebrał jej niektóre odpowiedzi. Może nie byłaby tragiczną synową, z pewnością mogłyby być gorsze, ale przecież nie warto było ryzykować. Jeszcze jego żona by ją z jakiegoś powodu polubiła, a przecież Elise na złość mu mogłaby unieść się dumą i nawet zacząć wspierać związek jego syna, jedynego udanego dziecka z którym na szczęście nie miała nic wspólnego.
Słysząc odpowiedź młodszego czarodzieja skinął głową z satysfakcja.
– Tak, dziękuję mój drogi.Teraz już pamiętam – dodał, a potem wskazał ręką drzwi na znak tego, że mogli pójść do jego gabinetu. Zanim jednak pozwolił młodym wyjść odezwał się raz jeszcze. – Panno Rowle, czy nie miałaby pani nic przeciwko temu, abym najpierw zamienił z moim synem dwa słowa na osobności? Obiecuję, że nie porwę go na długo.