20.09.2024, 00:54 ✶
Scylla patrzyła na Electrę, a łzy, które wciąż spływały jej po policzkach, sprawiały, że widok tej dziewczyny wydawał się jeszcze bardziej surrealistyczny. Otoczenie było ponure, z gęstymi koronami drzew i niepokojącym szumem liści, a jednak w tym przygnębiającym miejscu Electra wyglądała jak oaza ciepła i współczucia. Scylla poczuła się nagle przytłoczona emocjami, które próbowała stłumić, ale które teraz wybuchły z niespodziewaną siłą.
Gdy Electra wyciągnęła chusteczkę, Scylla chwyciła ją z drżeniem w rękach, jej palce były zimne i drżące. Spojrzała na haftowane inicjały „EP”, a w tej chwili ich obecność była prawie symboliczna - jakby ktoś oferował jej nie tylko kawałek materiału, ale również wsparcie i zrozumienie, które było dla niej tak bardzo potrzebne.
- Dziękuję - powiedziała, ale jej głos był łamliwy, prawie szeptem. W miarę jak wytarła łzy, kolejne łzy z trudem zdołały znaleźć drogę, wciąż spływając na jej policzki. Czuła, jak każda kropla przynosi ulgę, ale jednocześnie każda z nich była przypomnieniem o bólu, który była zmuszona dusić w sobie. Płakała głośniej, jej oddech stał się przerywany, jakby cała jej siła wyczerpała się w chwili, gdy pozwoliła sobie na pokazanie tej słabości.
- To... to nie tylko żuk - wykrztusiła przez łzy. - To wszystko. Wszystko, co się dzieje. Wszystko, co muszę znosić. Czasami czuję, jakby mnie to przytłaczało, jakby z każdą chwilą, kiedy próbuję złapać oddech, było coraz gorzej. -
Próbowała opanować swoje emocje, ale było to trudniejsze, niż się spodziewała. Jej płacz był teraz nie do opanowania, pełen rozpaczy, którą z trudem starała się kontrolować. Patrzyła na Electrę, jakby była jedyną osobą, która mogła jej w tym momencie pomóc.
- Jest mi zimno, ale... ale chyba bardziej zimno w środku - powiedziała cicho, próbując stłumić drżenie głosu. - Nie wiem, co się dzieje ze mną. Może nie powinnam tu być. Może... może to wszystko jest... złe. -
Scylla otarła łzy, ale ich napływ nie ustawał. Jej głos nadal drżał, ale przynajmniej było w nim coś, co przypominało ulgę, gdy przemówiła z wdzięcznością:
- Dziękuję za... za bycie tutaj. Nawet jeśli nie rozumiesz, to... to znaczy dla mnie więcej, niż mogę wyrazić. -
Z jej oczu wciąż spływały łzy, a w sercu była mieszanka bólu i ulgi. Electra była w tym momencie dla niej kimś więcej niż tylko obcym. Była chwilowym oparciem w świecie, który w tej chwili wydawał się nie mieć końca.
Gdy Electra wyciągnęła chusteczkę, Scylla chwyciła ją z drżeniem w rękach, jej palce były zimne i drżące. Spojrzała na haftowane inicjały „EP”, a w tej chwili ich obecność była prawie symboliczna - jakby ktoś oferował jej nie tylko kawałek materiału, ale również wsparcie i zrozumienie, które było dla niej tak bardzo potrzebne.
- Dziękuję - powiedziała, ale jej głos był łamliwy, prawie szeptem. W miarę jak wytarła łzy, kolejne łzy z trudem zdołały znaleźć drogę, wciąż spływając na jej policzki. Czuła, jak każda kropla przynosi ulgę, ale jednocześnie każda z nich była przypomnieniem o bólu, który była zmuszona dusić w sobie. Płakała głośniej, jej oddech stał się przerywany, jakby cała jej siła wyczerpała się w chwili, gdy pozwoliła sobie na pokazanie tej słabości.
- To... to nie tylko żuk - wykrztusiła przez łzy. - To wszystko. Wszystko, co się dzieje. Wszystko, co muszę znosić. Czasami czuję, jakby mnie to przytłaczało, jakby z każdą chwilą, kiedy próbuję złapać oddech, było coraz gorzej. -
Próbowała opanować swoje emocje, ale było to trudniejsze, niż się spodziewała. Jej płacz był teraz nie do opanowania, pełen rozpaczy, którą z trudem starała się kontrolować. Patrzyła na Electrę, jakby była jedyną osobą, która mogła jej w tym momencie pomóc.
- Jest mi zimno, ale... ale chyba bardziej zimno w środku - powiedziała cicho, próbując stłumić drżenie głosu. - Nie wiem, co się dzieje ze mną. Może nie powinnam tu być. Może... może to wszystko jest... złe. -
Scylla otarła łzy, ale ich napływ nie ustawał. Jej głos nadal drżał, ale przynajmniej było w nim coś, co przypominało ulgę, gdy przemówiła z wdzięcznością:
- Dziękuję za... za bycie tutaj. Nawet jeśli nie rozumiesz, to... to znaczy dla mnie więcej, niż mogę wyrazić. -
Z jej oczu wciąż spływały łzy, a w sercu była mieszanka bólu i ulgi. Electra była w tym momencie dla niej kimś więcej niż tylko obcym. Była chwilowym oparciem w świecie, który w tej chwili wydawał się nie mieć końca.
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga