-Sam nie wiem... Pewnie pomyślałbym "Co by zrobili moi wujkowie" - zażartował - "albo mama".
"Dziwne rzeczy" miały to do siebie, że działy się albo przychodziły na myśl najczęściej wtedy, gdy z innych ust padało to jedno określenie. I nie trzeba było wcześniej myśl o "dziwnych rzeczach", by w takim momencie zacząć o nich myśleć. Wystarczyło po prostu usłyszeć te dwa słowa, by umysł zaczął zastanawiać się, co tamta osoba mogła mieć na myśli. I wtedy naprawdę mogły dziać się dziwne rzeczy.
-Ja również o niczym nie pomyślałem - przyznał, chociaż wujowi do końca nie wierzył.
Nie, żeby uważał, że Jonathan myślał jedynie o "dziwnych rzeczach", ale umysł wuja był z pewnością o wiele bardziej otwarty, niż umysł Jessiego, co dawało wszechświatowi i wyobraźni ogromne pole do popisu. Nie mógł przecież wiedzieć, że Jonathan faktycznie o czymś pomyślał i o czym właściwie pomyślał.
Wampir, który go napadł, nie obiecywał zemsty na jego bliskich. On obiecał, że po niego i Dorę wróci. Jasper nie miał jednak zamiaru rozmyślać nad tym dniami i nocami, zamartwiać się i podskakiwać na każdy dźwięk, który usłyszy wieczorem, skoro sprawa trafiła do odpowiedniej osoby. Bardziej martwił się o Dorę, ale tu musiało mu wystarczyć zapewnienie Brenny, że z Monodorą wszystko było w porządku.
Nie widział więc powodu, dla którego miałby informować mamę czy rodzeństwo o tym zajściu, nawet jeśli wiedział, że ukrywanie niektórych rzeczy przed Charlotte nie kończyło się dobrze.
-Wątpię, żeby stała się groźniejsza, ale dobrze, wtedy jej powiem. Chcesz jeszcze herbaty?