21.09.2024, 00:20 ✶
Złapali się akurat, gdy już sam wychodził z kiermaszu, a wszystkie stoiska, które miał obejść obszedł i nawet kupił parę rzeczy, chociaż prezent dla Charlotte jeszcze trochę musiał poczekać, bo przecież planował go jej dać dopiero w Mediolanie. Dzisiaj musiała wiec uznać, że jej podarunkiem od niego z okazji Lammas będzie po prostu jego obecność. No i kilka smakołyków zakupionych przy stoisku ze słodyczami.
Zdziwił się jednak widząc przedmiot, chociaż...
– Jestem pewny, że zrobię z nich dobry użytek moja droga – zapewnił ją, bo chociaż sam nie miał pojęcia czemu miałby chodzić po ścianach, to jednak zawsze lepiej było móc po nich chodzić, niż nie. Prosta logika. – Oh, a więc nasz przyjaciel pewnie jeszcze bardziej zostanie zachęcony do tego, by jednak kupić sobie wreszcie tego smoka. Właśnie, tak się zastanawiałem. Nie powinniśmy kupić Anthony'emu smoka? To znaczy ja i Morpheus kupimy, ty się tylko podpiszesz wraz z nami na kartce z wierszykiem dla niego.
Bo kto jak kto, ale Anthony naprawdę zasługiwał na tego smoka. Przytrzymał podany przez nią przedmiot, uśmiechając się jednocześnie, gdy przy drzwiach do mieszkania Kelly usłyszał znajome szczekanie. Absolutnie uwielbiał Benjego. To znaczy, szalenie się cieszył, że to nie w jego domu zostawia sierść na meblach i to nie jego ubrania, zazwyczaj, są brudzone przez łapy psiaka, no ale jak tu nie kochać takiego stworzenia?
– Widzę, że twój wnuk już się zadomowił – rzucił, szczerząc białe zęby w uśmiechu, chociaż prawdę mówiąc myśl o Charlotte jako babci była dość przerażająca, bo jak stary byłby wtedy on sam? Na całe szczęście Lottie była na razie jedynie psią babcią.
Zdziwił się jednak widząc przedmiot, chociaż...
– Jestem pewny, że zrobię z nich dobry użytek moja droga – zapewnił ją, bo chociaż sam nie miał pojęcia czemu miałby chodzić po ścianach, to jednak zawsze lepiej było móc po nich chodzić, niż nie. Prosta logika. – Oh, a więc nasz przyjaciel pewnie jeszcze bardziej zostanie zachęcony do tego, by jednak kupić sobie wreszcie tego smoka. Właśnie, tak się zastanawiałem. Nie powinniśmy kupić Anthony'emu smoka? To znaczy ja i Morpheus kupimy, ty się tylko podpiszesz wraz z nami na kartce z wierszykiem dla niego.
Bo kto jak kto, ale Anthony naprawdę zasługiwał na tego smoka. Przytrzymał podany przez nią przedmiot, uśmiechając się jednocześnie, gdy przy drzwiach do mieszkania Kelly usłyszał znajome szczekanie. Absolutnie uwielbiał Benjego. To znaczy, szalenie się cieszył, że to nie w jego domu zostawia sierść na meblach i to nie jego ubrania, zazwyczaj, są brudzone przez łapy psiaka, no ale jak tu nie kochać takiego stworzenia?
– Widzę, że twój wnuk już się zadomowił – rzucił, szczerząc białe zęby w uśmiechu, chociaż prawdę mówiąc myśl o Charlotte jako babci była dość przerażająca, bo jak stary byłby wtedy on sam? Na całe szczęście Lottie była na razie jedynie psią babcią.