- Och tak, oczywiście, robisz to po to, aby spełniać moje oczekiwania. Wspaniale. - Potrafił ją irytować, jak nikt inny. Widać miał w tym doświadczenie, jego komentarze, niby zupełnie nieszkodliwe, jednak potrafiły trafiać zawsze w samo sedno, szczególnie, gdy ktoś wiedział w jaki sposób powinien je interpretować.
- Potrafię sobie poradzić bez mapy. - Ton jej głosu sugerował, że była bardzo pewna tych słów. Yaxleyówna przemierzyła wiele lasów, jasne to było trochę jak szukanie igły w stogu siana, ale nie wydawało jej się to niemożliwe do zrealizowania. Szczególnie, że wiedziała na jakim obszarze mają szukać miejsca. Oczywiście pogoda raczej nie zachęcała do podobnych praktyk, ale Ger nigdy nie należała do szczególnie rozsądnych osób. W ostateczności byłaby skłonna to zrobić, najlepiej sama, ale wiedziała, że to nie było możliwe, bo on też tutaj dotarł.
Nie do końca potrafili ze sobą współpracować, więc to raczej nie sprzyjało wykonaniu zadania, ale nie mogła wymagać od niego, żeby odpuścił. Zresztą to był bardzo głupi pomysł zważając na to, że mogły się tam znaleźć rośliny, o których nie miała bladego pojęcia. Czasem znajdowała w sobie jakieś ostatnie pokłady rozsądku.
- Pewnie by mi się to nie udało, gdyby nie twoja nieoceniona pomoc. - Nie było w tej wypowiedzi ani grama ironii. Naprawdę doceniała to, że się nią odpowiednio zajął, bo mogłoby się to skończyć różnie. Nie podziękowała mu wtedy za bardzo, bo była zła na cały świat o to, co jej się przytrafiło. Później nie miała okazji podziękować, więc chyba dlatego robiła to teraz, chociaż czy jej słowa faktycznie brzmiały jak podziękowanie? Nie potrafiła chyba inaczej tego zrobić. Yaxleyówna nie należala do prostych rozmówców, miała problem z wyrażaniem swoich emocji, czy myśli. Do tego trochę jej było głupio, że była dla niego taka wredna, że zachowywała się jak rozkapryszony bachor.
- W sumie to mogłam się wtedy nawet przekręcić. - Dodała jeszcze cicho. Zdecydowanie dotarło do niej to, że wypadek był spowodowany przez jej głupotę, konsekwencje mogły być naprawdę poważne. Miała świadomość, że mało kto miał tyle szczęścia co ona. Czy zamierzała zmienić swoje zachowanie, podchodzić do wszystkiego poważniej, myśleć o ewentualnych konsekwencjach swoich czynów? Nie do końca. To była część jej, której nie zamierzała zabijać.