- Tak, pamiętam, nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego. - Nie zapomniała tego, że chciał aby trzymała się od niego z daleka. Naprawdę starała się do tego stosować, czasem nie wychodziło, ale nie działo się to z jej winy. Nie miała zamiaru mu się narzucać, jasno określił, że nigdy się nie będą przyjaźnić. Nie była tak zdesperowana, aby na siłę szukać jego towarzystwa. Cóż, na samym początku myślała, że razem będzie im łatwiej poskładać się po tym, co zrobili, ale się myliła. Bezpieczniej było trzymać się na dystans, szczególnie, że za każdym razem gdy dochodziło między nimi do interakcji zaczynała się wkurwiać.
- Gdyby mnie zamknęli w Lecznicy Dusz pewnie też drapałabym ściany. - Wzruszyła jedynie ramionami, zdecydowanie jej to nie wystraszyło. Nie miała pojęcia co takiego przerażającego mógł tam zobaczyć, co by to nie było to nie wydawała się szczególnie tym przejmować. Nie tak łatwo było ją wystraszyć, nie bała się duchów, potworów, czy zmutowanych roślin.
- Chociaż w tym się zgadzamy - Bardzo dobrze, że on również nie chciał powtórki, pierwszy raz w lesie wszystko popsuł, spowodował, że zaczęli się traktować w ten sposób, wolała nie wiedzieć, co byłoby po drugim. Jak znajdą trupy, zostawią je na miejscu i znikną, tak aby nikt nie domyślił się, że w ogóle byli w tym miejscu. Tak było zdecydowanie bezpieczniej, najważniejsze aby nikt ich nie powiązał ich z tym miejscem. Zresztą, jeszcze nie mieli pewności, że oni nie żyją, będą się tym martwić jeśli faktycznie okaże się, że ktoś się ich pozbył.
- Mhm. - Mruknęła jedynie, bo nie wydawało jej się, żeby faktycznie było tu cokolwiek do rozumienia. Nie miała pojęcia, dlaczego tak podkreślała to, że jest córeczką tatusia, nigdy tego nie robiła, jakby chciała udowodnić swoją wartość i to, że jest czyjaś i nie została skazana na samotne włóczenie się po świecie.
Gdy znalazła się w lesie, uspokoiła się. Wyciszała ją głusza, ciągle liczyła, że uda jej się za chwilę całkiem rozładować złość. Niestety dźwięki, które usłyszała za sobą nie były zwierzyną, a Greengrassem. - Tak, brak ci ich dostojności, bardziej przypominasz osła. - Nie miała pojęcia, czy urażą go jej słowa, sama nie wiedziała, czy to miał być żart, czy zaczepka. Nie mogła się jednak powstrzymać przed rzuceniem tego jakże wyszukanego komentarza.
Później zamilkła i szła przed siebie nie zwracając na niego uwagi. Nie mogła się rozpraszać, musiała skupić się na otoczeniu, obserwowała uważnie okolicę, aby nic ich nie zaskoczyło. Nigdy nie wiadomo kogo lub co mogą spotkać w lesie.
Zwróciła uwagę na to, że nie brakuje mu pewności w poruszaniu się po głuszy, musiał jak ona mieć w tym doświadczenie, nie, żeby ją to dziwiło ich rodzina była znana ze swojego zamiłowania do natury, do roślin. Pewnie też wiele razy bywał w podobnych miejscach.
Zuważyła ślady, które znajdowały się na śniegu, nachyliła się, aby przyjrzeć im się bardziej. Palcem dotknęła wgłębienia, nie mogło to być jednak nic niebezpiecznego, wyglądało jak raciczka, najwyraźniej w tym lesie faktycznie można było spotkać jelonki.
Podniosła się znowu na nogi i ruszyła przed siebie, czekała ich długa droga i nie powinni się byli zatrzymywać póki nie dojdą na miejsce.
- Coś zwróciło twoją uwagę? - Zapytała jeszcze, bo mieli przecież współpracować.