• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[5.04.1972] Amanda & Florence

[5.04.1972] Amanda & Florence
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#8
16.01.2023, 23:22  ✶  
Florence kochała swoją pracę, a jej charakter znosił ją niebezpiecznie ku pracoholizmowi. Nie chodziło tylko o oddanie pacjentom, czy świadomość tego, że od niej zależy cudze życie. Były też perfekcjonizm, ambicje i skłonność do odruchowego komenderowania innymi. Wkładała wiele wysiłku w to, co robiła i jej celem niewątpliwie było awansowanie w szpitalnej hierarchii. Nie kryła tego nawet, choć bez wątpienia niektórzy nie byli z tego zadowoleni.
- Nie dziękuj na razie, jeszcze nie wiem, czy coś uda się załatwić. Decyzja nie należy do mnie – podkreśliła Florence. Pracowała na oddziale dostatecznie długo, by jej słowo coś znaczyło. Ale w tym przypadku to „coś” oznaczało tyle, że ordynator raczej przejrzy papiery, które pokaże mu Bulstrode i być może zechce spotkać się z Amandą, skoro jego klatwołamaczka to zaproponowała. Ewentualnie zatrudnienie zależało od tego, czy w budżecie szpitalnym znajdą się środki na jeszcze jednego uzdrowiciela oraz rzecz jasna – w jaki sposób Amanda zaprezentuje się podczas rozmowy z przełożonym. O jej umiejętności Florence jakoś szczególnie się nie martwiła. Pamiętała, że kuzynka w Hogwarcie miała dobre oceny, zwłaszcza z zielarstwa, a jej dyplomaty też wyglądały dobrze, więc istniała spora szansa, że umie wystarczająco, aby zacząć karierę w Mungu.
Poza tym nazwisko Lestrange coś tutaj znaczyło. Uzdrowicielka nie zastanawiała się nad tym, czy się jej to podoba, czy nie. Wychowana w rodzie czystej krwi wiedziała po prostu, że pewne rzeczy tak już działają.
Podała Amandzie pióro i atrament. Gdy ta skończyła, Florence za pomocą różdżki najpierw starannie oczyściła pióro, a potem odłożyła przybory na dokładnie to samo miejsce, w którym stały wcześniej. Zaklęciem osuszyła atrament na kartce, starannie złożyła ją na cztery i wsunęła do jednej z teczek ułożonych równiutko na blacie.
- Spróbuję porozmawiać z ordynatorem dzisiaj, ale nie jestem pewna, czy jest jeszcze w pracy – uprzedziła. Istniała możliwość, że uda się jej go złapać dopiero jutro albo nawet pojutrze. Ich godziny pracy musiały być zbieżne, no i oczywiście: oboje musieli akurat mieć czas. A istniała szansa, że ten będzie Florence zbywał albo ona sama będzie musiała zająć się akurat jakimś pilnym przypadkiem w rodzaju „mój brat przysłał mi buty, które próbują zeżreć moje nogi”.
- Nie jestem pewna, czy można to nazwać wielkim osiągnięciem – powiedziała Florence, uśmiechając się lekko do Amandy, gdy ta złożyła jej gratulacje. – Ale lubię to, co robię. – A to już było coś, z czego mogła się cieszyć. – Mam wykłady z klątwołamania i opiekuję się praktykantami. Lepiej się im nie przyznawaj, że jesteś moją krewną, mogą uznać, że brak serca jest dziedziczny w naszej rodzinie – stwierdziła żartobliwie, bo pośród części młodych uzdrowicieli właśnie taką opinią się cieszyła. I może faktycznie, dla przyszłych kontaktów Amandy ze świeżo upieczonymi uzdrowicielami było lepiej, aby pozostali nieświadomi na początku, jak bliskie są więzi rodzinne pomiędzy panną Lestrangea Bulstrode.
- Jeżeli znajdziesz czas, wpadnij do mnie i chłopców. Mieszkamy przy Alei Horyzontalnej, to całkiem blisko. – Chociaż będzie ciężko zgrać trzy dyżury, jeden uzdrowicielski i dwa aurorskie, istniała więc całkiem duża szansa, że zastanie całej trójki Bulstrodów na raz w kamienicy będzie niemożliwe. Niemniej Florence złożyła propozycję bez namysłu, bo słowa o zaklimatyzowaniu sugerowały, że powrót jednak wcale nie był dla Amandy łatwy. Musiała albo odnowić stare znajomości, albo zawrzeć nowe. A chociaż Flo zapewne zignorowałaby taki problem u kogoś, kogo nie znała, to wyjście naprzeciw komuś z rodziny, było u niej odruchem.
Może odziedziczyła to po matce. Prewettowie nie należeli do najmilszych rodów czystej krwi, ale uczono ich, aby trzymali się razem. Nawet przeciwko całemu światu.
- A jeżeli wolisz wybrać się na miasto, może uda mi się wyrwać do jakiejś kawiarni albo jeszcze gdzieś indziej – dodała jeszcze. Mogły porozmawiać o Francji i o tym, co zmieniło się w Londynie pod nieobecność dziewczyny. Florence wprawdzie na takie wyjścia pozwalała sobie stosunkowo rzadko, ale „rzadko” nie oznaczało przecież nigdy. – Możemy ustalić datę, gdy napiszę w sprawie pracy – stwierdziła, zerkając odruchowo na zegarek. Jej własny dyżur skończył się jakiś czas temu, ale istniała możliwość, że ordynator był gdzieś na oddziale, więc miała zamiar spróbować go złapać. – Jeżeli masz kopię dyplomu, to mi ją tutaj zostaw, pokażę ją od razu kierownikowi naszego wydziału.
 
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Amanda Lestrange (2115), Florence Bulstrode (1944)




Wiadomości w tym wątku
[5.04.1972] Amanda & Florence - przez Amanda Lestrange - 14.01.2023, 23:40
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Florence Bulstrode - 15.01.2023, 00:07
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Amanda Lestrange - 15.01.2023, 03:31
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Florence Bulstrode - 15.01.2023, 16:30
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Amanda Lestrange - 16.01.2023, 00:23
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Florence Bulstrode - 16.01.2023, 02:09
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Amanda Lestrange - 16.01.2023, 22:27
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Florence Bulstrode - 16.01.2023, 23:22
RE: [5.04.1972] Amanda & Florence - przez Amanda Lestrange - 17.01.2023, 01:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa