23.09.2024, 22:14 ✶
Czy chciał mu mówić wszystko? Z jednej strony tak, bo może zrobiłoby mu się lżej, może usłyszałby poradę od kogoś bardziej doświadczonego, bo Enzo... Chyba był bardziej doświadczony skoro tak otwarcie o tym wszystkim mówił. Z drugiej strony pewne rzeczy powinny pozostać tajemnicą, no i nie chciał robić Morpheusowi problemów, bo o jego wybrykach dowie się ktoś kto nie powinien o tym wiedzieć.
Parsknął krótkim śmiechem na ofertę bycia obiektem audycji.
- Tylko jeśli podzielisz się zyskami. - dokładnie, gdyby płacili mu za wszystkie życiowe porażki i zawody, to byłby całkiem zamożny. A gdyby płacili mu za zawody i porażki jakie były wynikiem działań innych, to wtedy byłby tak samo biedny, jak jest teraz. Pokręcił głową z uśmiechem i ze zrezygnowaniem uniósł kieliszek. Bąbelki nie wypiją się same! Przystawił kieliszek do ust. Z każdym kolejnym łykiem będzie smakować coraz lepiej.
Wołowina brzmiała drogo, do tego szparagi i sos, ale nie on dzisiaj płacił. Uniósł brew wyobrażając sobie posiłek i wszystko brzmiało dobrze. Nie mógł się nie uśmiechać dalej na zachcianki towarzysza.
- Nie martwię się o to. Cebulową często jada się u mnie w domu, jestem przyzwyczajony. - czy cebulowy oddech by jakoś mocno wyczuwał? Nawet jeśli, to nie wadziłoby mu to, bo grunt, że Enzo był zadowolony i porządnie najedzony.
- Nie, nie mogę się uczyć zajadać smutków. Mam za mało ruchu, żeby sobie pozwalać na takie objadanie się. Z resztą najwyżej zamówisz mi drugi deser. - uśmiechnął się zwycięsko. Musiał dbać o linię, no i źle się czuł potem jak mu brzuch wywalało.
- Tak właściwie... Zastanawiam się, tak wiesz, w sprawie Marty... Co nam grozi jeśli nas przyłapią? Wiem, że czasami kary są dość surowe. - samo to, że nawet z eliksirem niwelującym wilkołactwo na czas pełni i tak musiałby siedzieć w areszcie mówiło samo przez się. - Nie bardzo mogę sobie finansowo pozwolić na bycie aresztowanym. - starał się brzmieć lekko, ale mimo wszystko trochę stresu odczuwał, bo zazwyczaj jak coś ma pójść nie tak, to pójdzie nie tak.
Parsknął krótkim śmiechem na ofertę bycia obiektem audycji.
- Tylko jeśli podzielisz się zyskami. - dokładnie, gdyby płacili mu za wszystkie życiowe porażki i zawody, to byłby całkiem zamożny. A gdyby płacili mu za zawody i porażki jakie były wynikiem działań innych, to wtedy byłby tak samo biedny, jak jest teraz. Pokręcił głową z uśmiechem i ze zrezygnowaniem uniósł kieliszek. Bąbelki nie wypiją się same! Przystawił kieliszek do ust. Z każdym kolejnym łykiem będzie smakować coraz lepiej.
Wołowina brzmiała drogo, do tego szparagi i sos, ale nie on dzisiaj płacił. Uniósł brew wyobrażając sobie posiłek i wszystko brzmiało dobrze. Nie mógł się nie uśmiechać dalej na zachcianki towarzysza.
- Nie martwię się o to. Cebulową często jada się u mnie w domu, jestem przyzwyczajony. - czy cebulowy oddech by jakoś mocno wyczuwał? Nawet jeśli, to nie wadziłoby mu to, bo grunt, że Enzo był zadowolony i porządnie najedzony.
- Nie, nie mogę się uczyć zajadać smutków. Mam za mało ruchu, żeby sobie pozwalać na takie objadanie się. Z resztą najwyżej zamówisz mi drugi deser. - uśmiechnął się zwycięsko. Musiał dbać o linię, no i źle się czuł potem jak mu brzuch wywalało.
- Tak właściwie... Zastanawiam się, tak wiesz, w sprawie Marty... Co nam grozi jeśli nas przyłapią? Wiem, że czasami kary są dość surowe. - samo to, że nawet z eliksirem niwelującym wilkołactwo na czas pełni i tak musiałby siedzieć w areszcie mówiło samo przez się. - Nie bardzo mogę sobie finansowo pozwolić na bycie aresztowanym. - starał się brzmieć lekko, ale mimo wszystko trochę stresu odczuwał, bo zazwyczaj jak coś ma pójść nie tak, to pójdzie nie tak.