23.09.2024, 23:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2024, 15:24 przez Thomas Figg.)
Pozbyli się tej rośliny dość szybko, na szczęście! Porada Nory na temat tego gdzie celować okazała się nieoceniona, bez niej Thomas by pewnie nieco dłużej się głowił nad przejściem tej przeszkody, zanim by postanowił spalić całą roślinę aż do korzeni. Obserwował jak udało się jej wyczarować kulę ognia i tym samym dopełniła żywot agresywnej rośliny, uśmiechnął się szeroko.
Zerknął ukradkiem na siostrę jakby się nad czymś zastanawiał, nie oceniał jej zdolności co do czarowania, wiedział, ze na codzień nie używa ona zbyt często magii. więc w jego odczuciu był to po prostu brak obycia się i gdy będzie ćwiczyć to dojdzie do wprawy.
- Kiedy dałaś ostatnio różdżkę do wymiany rdzenia? - zapytał z zaciekawieniem, dobrze pamiętał, że oboje mieli przez pewien czas ten sam rdzeń w swoim różdżkach. Sam w swojej wymieniał kilkukrotnie z racji tego, że dość mocno eksploatował ją podczas swoich podróży, była niemal przedłużeniem jego ręki do felernego dnia w lipcu.
Schylił się do jej poziomu, żeby popatrzeć jej w oczy i szybkim ruchem poczochrał jej włosy.
- Przestań opowiadać głupoty, gdyby nie ty siedziałbym tam i głowił się jak przejść obok tych agresywnych, jak pijana ciotka na zjeździe rodzinnym, bluszczy - powiedział zgodnie z prawdą, bo to dzięki niej tak szybko sobie z tym poradzili.
Kiedy dotarli do następnej przeszkody aż westchnął. Najpierw jakieś rośliny, a teraz broczenie w wodzie? Jeszcze nie wiedział, że przyjdzie im tutaj odganiać się od druzgotków.
- Mam cię przenieść jak księżniczkę przez te wodę? - zapytał rozbawiony i dodał pochylając się nieco. - Jak chcesz to wskakują na plecy, bo coś czuje, że to nie jest taka zwykła woda - w końcu to miał być tor z przeszkodami, nic nie było tu przypadkowo.
Zerknął ukradkiem na siostrę jakby się nad czymś zastanawiał, nie oceniał jej zdolności co do czarowania, wiedział, ze na codzień nie używa ona zbyt często magii. więc w jego odczuciu był to po prostu brak obycia się i gdy będzie ćwiczyć to dojdzie do wprawy.
- Kiedy dałaś ostatnio różdżkę do wymiany rdzenia? - zapytał z zaciekawieniem, dobrze pamiętał, że oboje mieli przez pewien czas ten sam rdzeń w swoim różdżkach. Sam w swojej wymieniał kilkukrotnie z racji tego, że dość mocno eksploatował ją podczas swoich podróży, była niemal przedłużeniem jego ręki do felernego dnia w lipcu.
Schylił się do jej poziomu, żeby popatrzeć jej w oczy i szybkim ruchem poczochrał jej włosy.
- Przestań opowiadać głupoty, gdyby nie ty siedziałbym tam i głowił się jak przejść obok tych agresywnych, jak pijana ciotka na zjeździe rodzinnym, bluszczy - powiedział zgodnie z prawdą, bo to dzięki niej tak szybko sobie z tym poradzili.
Kiedy dotarli do następnej przeszkody aż westchnął. Najpierw jakieś rośliny, a teraz broczenie w wodzie? Jeszcze nie wiedział, że przyjdzie im tutaj odganiać się od druzgotków.
- Mam cię przenieść jak księżniczkę przez te wodę? - zapytał rozbawiony i dodał pochylając się nieco. - Jak chcesz to wskakują na plecy, bo coś czuje, że to nie jest taka zwykła woda - w końcu to miał być tor z przeszkodami, nic nie było tu przypadkowo.