24.09.2024, 08:29 ✶
Zawiesiła wzrok na zasłonie, która odgradzała jej oczy od świata zewnętrznego. Mimo, że zdawała sobie sprawę dlaczego tu nie było jak w Oslo, gdzie okna zawsze osłaniały widok na okolice, tak w zasadzie nigdy nie zapytała dlaczego kamienica mieści się akurat tu. Zerknęła na ojca, a zaraz westchnęła cicho.
Cóż, mogła się łudzić, że ojciec pochwali ją za kreatywność, niestandardowe myślenie, lub umiejętność kombinowania. Aczkolwiek widziała, że Richard nie był w nastroju i możliwe, że to miało wpływ na jego rozdrażnienie
-No dobrze dobrze... no już, nie stresuj się, tate - Skrzyżowała łapki na piersi, zawieszając na niego wzrok, wpadając w zadumę. Czyżby był przepracowany? Chyba trafiła w zły czas.
Nie jest w porządku - Na te słowa, jej wzrok się wyostrzył, przyglądając się swojemu rodzicowi o wiele uważniej. Nim zdążyła dopytać, Richard sam uraczył ją garścią informacji, która była co najmniej zaskakująca.
-chujowych świec? - powtórzyła, marszcząc brwi, widocznie nie rozumiejąc. Skompromitował się robiąc chujowe świece? Ale jak... nie wyszedł mu idealny walec? No wiedziała, że ta rodzina jest rodziną perfekcjonistów, ale czy by nazwała kompromitacją to, że ktoś zrobił krzywe świeczki? zresztą, na chuj kto by miał robić wywiad na temat krzywych świec? czy dziennikarze tutaj nie mają co robić? - Próbowała zrozumieć, wodząc wzrokiem po gabinecie. Nie rozumiała, ale nie było to dziwne, nie sądziła, że "chujowe świeczki" w ustach Richarda miała odebrać dosłownie, nawet nie przeszło jej to przez myśl. Wzrokiem dorwała pomiętoloną gazetę, którą pochwyciła, kartkując.
Co za frajer by go zwyzywał za krzywe świeczki.
Na jej twarzy pojawiło się swoiste zdziwienie, gdy wzrokiem odnalazła wywiad.
-O kurwa... - mruknęła w szoku. Dopiero teraz zrozumiała co Richard miał na myśli mówiąc o chujowych świeczkach. To mogłoby być wręcz zabawne, pierwszy raz widziała tak absurdalne świecie, ale... ich rodzina była konserwatywna, a to sprawiło, że jej serce zabiło szybciej. Charlie, głupku, coś ty odjebał.
-Wuj... był bardzo zły? - zapytała niepewnie, zastanawiając się czy jej brat poniósł jakieś konsekwencje z tego tytułu. Łudziła się, że był opierdol, a potem wszyscy się przytulili, no... mogła see pomarzyć o takim przebiegu zdarzeń.
- Wiesz, że Charlie jest naiwny czasami...- mruknęła, wciąż nie mogąc wyjść ze swoistego szoku- Co teraz? - zapytała w końcu, zamykając czasopismo, tym samym kierując wzrok na ojca.
Zaraz po temacie Charliego wpadł ten związany z Leonardem, co prawda to o pierwszego brata o wiele bardziej się martwiła. Drugi średnio ją interesował, chociaż może czysta ciekawość prowadziła ją aby zapytać
-Jego sprawy? Też zajął się wyrobem chujowych świeczek, czy odjebał coś innego? - zagaiła, zdawało jej się, że ten pozamykał sprawy w Norwegii nim tu przyjechał, no nie licząc ich gościa, który zdążył ich najść kilkukrotnie po tym jak wyjechał. Czy tego typu spraw było więcej?
Cóż, to wszystko wywołało w niej swoiste pokłady zrozumienia. Rozumiała jego rozdrażnienie i zmęczenie, można powiedzieć, że chłopcy nie żałowali mu atrakcji po swoim przyjeździe, a ten musiał zarówno gasić pożary, co konfrontować się z bratem, w końcu ten dom należał do wuja, także ojcowska łaska nijako mogła ich chronić. Zresztą wiedziała dobrze jak ważny dla ojca był jego brat.
Cóż, mogła się łudzić, że ojciec pochwali ją za kreatywność, niestandardowe myślenie, lub umiejętność kombinowania. Aczkolwiek widziała, że Richard nie był w nastroju i możliwe, że to miało wpływ na jego rozdrażnienie
-No dobrze dobrze... no już, nie stresuj się, tate - Skrzyżowała łapki na piersi, zawieszając na niego wzrok, wpadając w zadumę. Czyżby był przepracowany? Chyba trafiła w zły czas.
Nie jest w porządku - Na te słowa, jej wzrok się wyostrzył, przyglądając się swojemu rodzicowi o wiele uważniej. Nim zdążyła dopytać, Richard sam uraczył ją garścią informacji, która była co najmniej zaskakująca.
-chujowych świec? - powtórzyła, marszcząc brwi, widocznie nie rozumiejąc. Skompromitował się robiąc chujowe świece? Ale jak... nie wyszedł mu idealny walec? No wiedziała, że ta rodzina jest rodziną perfekcjonistów, ale czy by nazwała kompromitacją to, że ktoś zrobił krzywe świeczki? zresztą, na chuj kto by miał robić wywiad na temat krzywych świec? czy dziennikarze tutaj nie mają co robić? - Próbowała zrozumieć, wodząc wzrokiem po gabinecie. Nie rozumiała, ale nie było to dziwne, nie sądziła, że "chujowe świeczki" w ustach Richarda miała odebrać dosłownie, nawet nie przeszło jej to przez myśl. Wzrokiem dorwała pomiętoloną gazetę, którą pochwyciła, kartkując.
Co za frajer by go zwyzywał za krzywe świeczki.
Na jej twarzy pojawiło się swoiste zdziwienie, gdy wzrokiem odnalazła wywiad.
-O kurwa... - mruknęła w szoku. Dopiero teraz zrozumiała co Richard miał na myśli mówiąc o chujowych świeczkach. To mogłoby być wręcz zabawne, pierwszy raz widziała tak absurdalne świecie, ale... ich rodzina była konserwatywna, a to sprawiło, że jej serce zabiło szybciej. Charlie, głupku, coś ty odjebał.
-Wuj... był bardzo zły? - zapytała niepewnie, zastanawiając się czy jej brat poniósł jakieś konsekwencje z tego tytułu. Łudziła się, że był opierdol, a potem wszyscy się przytulili, no... mogła see pomarzyć o takim przebiegu zdarzeń.
- Wiesz, że Charlie jest naiwny czasami...- mruknęła, wciąż nie mogąc wyjść ze swoistego szoku- Co teraz? - zapytała w końcu, zamykając czasopismo, tym samym kierując wzrok na ojca.
Zaraz po temacie Charliego wpadł ten związany z Leonardem, co prawda to o pierwszego brata o wiele bardziej się martwiła. Drugi średnio ją interesował, chociaż może czysta ciekawość prowadziła ją aby zapytać
-Jego sprawy? Też zajął się wyrobem chujowych świeczek, czy odjebał coś innego? - zagaiła, zdawało jej się, że ten pozamykał sprawy w Norwegii nim tu przyjechał, no nie licząc ich gościa, który zdążył ich najść kilkukrotnie po tym jak wyjechał. Czy tego typu spraw było więcej?
Cóż, to wszystko wywołało w niej swoiste pokłady zrozumienia. Rozumiała jego rozdrażnienie i zmęczenie, można powiedzieć, że chłopcy nie żałowali mu atrakcji po swoim przyjeździe, a ten musiał zarówno gasić pożary, co konfrontować się z bratem, w końcu ten dom należał do wuja, także ojcowska łaska nijako mogła ich chronić. Zresztą wiedziała dobrze jak ważny dla ojca był jego brat.